Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawno temu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawno temu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

10 sierpnia 1829 roku w Karlsbadzie...

 ... Adam Mickiewicz wreszcie doczekał się przybycia Edwarda Odyńca. Ponaglał go już wcześniej wysyłając listy do Drezna, gdzie Odyniec wciąż zwlekał z wyjazdem. 

       Karlsbad - Karlowe Wary - znane czeskie uzdrowisko o długiej historii, przyciągało już wtedy licznych kuracjuszy z najwyższych sfer społecznych oraz osoby ze świata sztuki i literatury. Tutaj Goethe zawitał redagując pierwszy tom swoich dzieł zebranych. Jednym z miejsc goszczących przybyłych gości był pensjonat "Pod Strzałą" (Pfeil) na ulicy Alte Wiese. [tu popełniłam pomyłkę - wyjaśnienie i korekta na dole wpisu] Na liście karlsbadzkich gości kąpielowych Mickiewicz znajduje się pod datą 29 lipca 1829 r. jako kuracjusz przybyły z Petersburga. Po wielu latach, w 1870 roku, Polacy nadal licznie przybywający do Karlsbadu i odwiedzający "Pod Strzałą" ufundowali tablicę pamiątkową z napisem: "Tu mieszkał pod n-rem 4-tym Adam Mickiewicz w roku 1829". 

      Tamtego lata poeta umówiony był z Odyńcem na dalszą wspólną podróż po Europie i czekał na niego u karlsbadzkich wód. Mimo przyjemnego towarzystwa rodziny Łabędzkich, kuzynów Szymanowskich z Warszawy, z którymi spotkał się już wcześniej w Dreźnie, pragnął jednak jak najszybciej Karlsbad opuścić znużony zainteresowaniem i nieraz nieoczekiwanymi odwiedzinami nieznanych sobie rodaków. Najbardziej męczyły go prośby domorosłych wierszokletów, którzy chcieli, aby oceniał ich wiersze. Wspominając ten pobyt w listopadzie 1829 roku pisał w liście do Franciszka Malewskiego: "... od niektórych poetów uciekałem, bo biorąc wody, niepodobna być w humorze słuchania głupich wierszy, ale z całą prozą w dobrej byłem harmonii". 

        Tymczasem na początku sierpnia ponaglał przyjaciela: "Wyglądam tu ciebie, tylko się nie baw długo, bo i tak te kilka dni umyślnie dla ciebie wysiedzieć muszę". W końcu Odyniec przybył 10 sierpnia i Mickiewicz, gdyby mógł, od razu wyruszyłby dalej, ale namówiony przez bliskie grono znajomych, przesunął wyjazd o dwa dni. Grono około dwudziestu najbliższych osób zorganizowało na jego cześć uroczysty obiad pożegnalny. Od większej wieczornej biesiady poeta zdecydowanie się wymówił, zwinął manatki i wraz z Odyńcem opuścił Karlsbad 13 sierpnia 1829 roku udając się najpierw do Marienbadu, potem Egeru i stamtąd dalej przez Europę, a wówczas szczególnie spieszyło się im obu do Weimaru na spotkanie z Goethem. 


Pensjonat, w którym zatrzymał się Mickiewicz podczas pobytu Karlsbadzie w 1829 roku. Rycina zamieszczona w publikacji "Album pamiątkowe Adama Mickiewicza", Władysław Bełza, 1889 r. 


Ten sam budynek pensjonatu Pfeil - zdjęcie z 1908 roku zamieszczone w tygodniku ilustrowanym "Nasz Kraj", R. 3, nr 21.  

      PS. Sztuczna inteligencja nie potrafiła mi wskazać obecnej ulicy, która odpowiadałaby położeniu Alte Wiese. Nie udało się też dowiedzieć, co się stało z pensjonatem. 

PS. 2 Jack zidentyfikował ulicę i budynek, w którym mieszkał Adam Mickiewicz w 1829 roku w Karlowych Warach, dawnym Karlsbadzie. Obecnie jest to ulica Nova Louka. 
Alte Wiese w języku niemieckim znaczy to samo, co Stara Louka po czesku, czyli stara łąka. Sądzić by można, że to właśnie na niej będzie znajdował się dawny budynek pensjonatu, gdzie zatrzymał się Mickiewicz. Jednak okazuje się, że jest to Nouva Louka.
TU KAJAM SIĘ ZA PMYŁKĘ, bo w zapisie w księdze kuracjuszy jest wyraźnie zapisane, że "Herr von Mickiewicz (...) zum weisen Pfeil neue Wiese", czyli owszem, w pensjonacie Strzała, ale na Nowej Łące. Nie mam pojęcia, skąd mi  się ta Alte Wiese wzięła :-(
 Niestety, dawny budynek się nie zachował, w tym miejscu - numer 287/9 - gdzie dawniej znajdowały się barokowe budynki Pfeil i Silberne Kanne, wzniesiono nowy budynek o nazwie Maison Moderne. Pod oknami pierwszego piętra znajduje się tablica upamiętniająca pobyt Mickiewicza w 1829 roku, a budynek określa się także jako Dom Mickiewicza. 

Więcej TUTAJ

Sam Mickiewicz w Karlowych Varach upamiętniony jest także na pomniku ustawionym w 1897 roku u wejścia do hotelu Richmond. Autorem popiersia poety ustawionego na wysokim cokole był lwowski rzeźbiarz Tadeusz Barącz. Pierwotny pomnik został uszkodzony w czasie drugiej wojny światowej i jego nowszą wersję wykonał w 1947 roku czeski artysta Břetislav Werner. 


Břetislav Werner, Jan Cingroš, pomnik Adama Mickiewicza, 1947, odsłonięty 1948, brąz i porfir, Karlove Vary, fot. 2014 Licencja: CC BY-SA 4.0, Źródło: Instytut Polonika


Wybrana bibliografia:

Józef Białynia Chołodecki: Kult pamięci Adama Mickiewicza w Karlowych Warach. Czerniowce 1894.

Władysław Mickiewicz: Żywot Adama Mickiewicza podług zebranych przez siebie materyałów oraz z własnych wspomnień. Tom II. Poznań 1892. 

"Nasz Kraj. Tygodnik Ilustrowany". R. 3, nr 21. 1908. 

niedziela, 26 lipca 2026

Anna i Joachim

 26 lipca - wspomnienie św. św. Anny i Joachima. W tradycyjnej muzyce liturgii prawosławnej tak to brzmi:


Znalazłam też Akatyst ku czci Anny i Joachima, czyli świętych rodziców Maryi. Długo mi to zajęło, bo o wiele częściej i łatwiej znaleźć jakieś pieśni wygenerowane przez SI niż tradycyjną autentyczną muzykę. Jest też sporo wykonań po angielsku. Krok po kroku dotarłam wreszcie do wykonania z tekstem autentycznym z liturgii prawosławnej. Swoją drogą, mimo że tekst Akatystu  jest do znalezienia po polsku, nie udało mi się znaleźć polskiego wykonania. Trochę szkoda. 

czwartek, 4 czerwca 2026

Procesyjnie

      W 1264 roku papież Urban IV bullą Transiturus de hoc mundo oficjalnie ustanowił święto Bożego Ciała. Jednocześnie papież poprosił św. Tomasza z Akwinu o napisanie pieśni na uczczenie nowego święta. Akwinata napisał pięć utworów: Adoro te devote (Zbliżam się w pokorze, tłum. ks. L Skowronek), Lauda, Sion, Salvatorem (Chwal, Syjonie, Zbawiciela, tłum. ks. T. Karyłowski), Pange, lingua, gloriosi (Chwal, języku, tajemnicę,  było kilku tłumaczy, ale śpiewa się według ks. Karyłowskiego), Sacris solemniis (Z dniem świętym, tłum. L. Staff), Verbum supernum (Słowo najwyższe, tłum. ks. T. Karyłowski). Niektóre fragmenty hymnów usamodzielniły się jako odrębne pieśni wykonywane dosyć często i nie zawsze pamięta się, że wywodzą się ze święta ku czci Bożego Ciała, a ich autorem jest św. Tomasz z Akwinu. I tak ostatnie dwie zwrotki Pange, lingua śpiewane są podczas adoracji Najświętszego Sakramentu jako Przed tak Wielkim Sakramentem (Tantum ergo Sacramentum), a z kolei na zakończenie adoracji wykonuje się O Zbawcza Hostio (O Salutaris Hostia), co jest ostatnim fragmentem hymnu Verbum supernum. Słowa obu pieśni w tłumaczeniu ks. Karyłowicza. 

       W Polsce święto przyjęło się od XIV wieku, zyskując szczególnie bogatą oprawę procesyjną: sypanie kwiatów, feretrony, ołtarze. Układa się słynne kwietne dywany w Spycimierzu i innych miejscowościach. Dawne procesje szczególnie na Podhalu czy łowickie gromadziły ludność w ludowych strojach. 

      Klasyczne wersje hymnów oraz muzyczne wersje wybitnych kompozytorów zamieszczałam już w poprzednich latach: TUTAJ  i  TUTAJ . Dlatego dzisiaj coś innego i nowego. Owszem, kompozytor również znany, właściwie klasyk, ale - mówiąc potocznie - z innej bajki. Isaac Manuel Francisco Albéniz (1860 - 1909) był jednym z ważnych twórców hiszpańskiej muzyki narodowej. Był genialnym dzieckiem, studia w konserwatorium rozpoczął w wieku dziewięciu lat. Poza tym miał niespokojną duszę, dwa razy uciekał z domu, wyruszył w podróż na drugą półkulę do Ameryki Południowej. Mieszkał i komponował w różnych miastach Europy: od Barcelony i Madrytu, przez Londyn, Paryż i Niceę, a wraz z Lisztem, u którego doskonalił technikę pianistyczną, zwiedził Weimar, Pragę, Wiedeń, Budapeszt.  

      Dziełem życia Albéniza jest suita Iberia, skomponowana w latach 1905 - 1908, której jedna część nosi tytuł Corpus Christi en Sevilla (El Corpus en Sevilla). Suita  powstała na fortepian, lecz szybko doczekała się wielu różnorodnych transkrypcji na inne instrumenty (gitarę) i orkiestrowe. Jest to jakby muzyczny zapis atmosfery procesji na Boże Ciało w Sevilli. Kompozycja oddaje na początku radosne przygotowania i nastroje ludzi oczekujących na procesję, trochę ulicznego gwaru, przechodzących pokutników aż stopniowo się wycisza, ulica pustoszeje, nastaje podniosłe oczekiwanie i daleki odgłos kościelnych dzwonów. 

niedziela, 24 maja 2026

Veni, Creator Spiritus

       Zesłanie Ducha Świętego, Pięćdziesiątnica, Zielone Świątki... Obowiązkowo śpiewa się Hymn do Ducha Świętego - Veni, Creator Spiritus. Tekst, właściwie anonimowy, choć autorstwo przypisywane jest benedyktyńskiemu mnichowi Hrabanowi Maurowi, pochodzi z IX wieku. Poza tradycyjną chorałową śpiewaną wersją muzykę do niego komponowali wielcy kompozytorzy kolejnych epok aż do czasów współczesnych. Gustav Mahler włączył słowa hymnu do monumentalnej VIII Symfonii, zwanej Symfonią Tysiąca. Maurice Duruflé, zmarły w 1986 r. francuski organista i kompozytor, napisał organową wariację na temat chorału Veni, Creator Spiritus. Tym razem jednak sięgnę do utworu wcześniejszego. 

       Niccolo Jommelli (1714 - 1774) to włoski kompozytor, autor wielu oper komponowanych na zamówienie dla włoskich miast, między innymi Bolonii, Ferrary, Padwy, Neapolu, Rzymu, Wenecji. Komponował również oratoria i kantaty oraz utwory religijne. Z dosyć słabo udokumentowanych źródeł wynika, że przez pewien czas przebywał w Wenecji, potem zaś w Rzymie. Następnie przez piętnaście lat pełnił funkcję kapelmistrza u księcia Karla Eugena Wirtemberskiego w Stuttgarcie (1753 - 1768), gdzie w 1763 roku podczas swojej podróży odwiedził go Wolfgang Mozart podróżujący z ojcem Leopoldem. Ostatnie lata życia spędził w Neapolu, gdzie zmarł. 

      Utwór Jommellego powstał w okresie pobytu kompozytora w Rzymie w latach 1750 - 1753.  Trzyczęściowa kompozycja została napisana na sopran solowy, chór mieszany, orkiestrę smyczkową i continuo. Uwagę zwraca zwłaszcza dominująca, dynamiczna i wirtuozowska partia solowa sopranu. Spośród kilku wysłuchanych nagrań to wydaje mi się najbardziej przystępne dla ucha. 

sobota, 2 maja 2026

Kocham.... Zelenkę!

      Maj - czas na majówek. Majówki przy kapliczkach gdzieś koło polnej drogi, na skraju wsi, lasu, łąki. Jest taka kapliczka nawet z ławeczkami pod obszernym zadaszeniem prawie przy ostatnich zabudowaniach we wsi. Pamiętam, pachniały bzy, gdy zgromadzeni mieszkańcy śpiewali Litanię loretańską. To było dawno, z upływem lat coraz mniej osób przychodziło, a dziś loretańskie majówki przeniosły się do kościoła. To już nie to, nie ta atmosfera. Śpiewom nie wtórują ptaki, wiatr nie rozwiewa włosów. Trochę żal, że zanika piękny zwyczaj modlitewnego hołdu na łonie natury. Najpiękniejsze pieśni ku czci Maryi mają w treści wezwania do przyrody: ".Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone.... chwalcie z nami Panią świata..." - jak to śpiewać w murach kościoła, a nie na łonie przyrody? 

     Mam kilka nagrań Litanii loretańskiej, wiele też różnych słuchałam, melodię do niej komponowali także najwięksi kompozytorzy. Brakuje mi jednego - dawnego wykonania z pewnego kościoła, w którym ksiądz proboszcz - były chórzysta seminaryjny - śpiewając z wiernymi włączał się drugim głosem. Harmonia powstawała niezwykła. Uwielbiałam słuchać. Nigdzie i nigdy już nie słyszałam takiego wykonania. I nie posłucham, bo ten ksiądz już nie żyje. 

     Wykonanie tradycyjne


Kompozycja Mozarta - pierwszy z czterech utworów litanijnych, jakie napisał


I w charakterystycznym dynamicznym przejmującym, wirtuozowskim  stylu kompozycja Jana Dismasa Zelenki, jedna z kilku jego wersji tej litanii 

środa, 22 kwietnia 2026

Tam, gdzie Mickiewicz...

 



       Budynek na ulicy Saint-Pierre, gdzie mieszkał Adam Mickiewicz podczas pobytu w Lozannie w latach 1839 - 1840. Rysunek Stanisława Witkiewicza zamieszczony w "Wędrowcu" z 1884 roku.

         Obecnie ulica nosi nazwę Rue du Bourg, a dom nosi numer 19. W 1916 r. (lub 1917) odsłonięto tablicę upamiętniającą pobyt Mickiewicza, jednak znajduje się ona gdzie indziej -  na Rue de la Grotte 1. Jedyne zdjęcie tej tablicy, jakie znalazłam w Internecie, jest bardzo nieczytelne, z tego względu nawet nie wiem, czy tablica do dzisiaj istnieje. 


          Była też jeszcze inna tablica, właściwie nawet wcześniejsza, ufundowana na stulecie urodzin poety w 1898 roku. Uroczyste obchody zostały zorganizowane 24 grudnia 1898 roku w budynku dawnej Akademii Lozańskiej, gdzie wykładał Mickiewicz. Tablicę wówczas uroczyście odsłonięto, jednakże nie została ona tam zamieszczona na stałe. Gdzie się znajduje obecnie, nie wiadomo. Słuch o niej zaginął. 


Tablica pamiątkowa z obchodów stulecia urodzin poety w Lozannie - 24 grudnia 1898 roku. 
Niestety, nigdzie nie ma informacji, kto ją zaprojektował i wykonał. Jedynym źródłem informacji o przebiegu uroczystości jest oficjalne sprawozdanie komitetu organizacyjnego, w którym nazwisk autora i wykonawcy nie podano. 


Z tego wynika, że trzeba osobiście udać się do Lozanny i wszystko naocznie sprawdzić: są tablice czy nie, gdzie i w jakim stanie. 

sobota, 11 kwietnia 2026

Mistrz organów

 


Dwudziestogłosowe organy Jana Śliwińskiego dla kościoła oo. franciszkanów w Krakowie zostały zamówione po tragicznym pożarze w 1850 roku, w którym spłonęła niemal cała świątynia. Prace trwały dwa lata i - jak wynika z zamieszczonej wyżej ulotki - 11 kwietnia 1880 roku miała miejsce uroczysta próba dźwięku, czyli w zasadzie odbył się koncert. 

     Jan Śliwiński  (1844 - 1903) był najlepszym i najbardziej znanym polskim budowniczym organów, którego firma znajdowała się we Lwowie. Stąd też zbudował organy dla kilku lwowskich kościołów: w Bazylice Wniebowzięcia i kościele Matki Bożej Śnieżnej. Zakład produkcyjny założony w 1876 roku szybko zdobył uznanie także dzięki nagrodom, jakie Śliwiński otrzymywał za swoje organy. W 1877 roku otrzymał medal zasługi na Krajowej Wystawie Rolniczej i Przemysłowej we Lwowie. Poszerzając zakres swoich usług Śliwiński zaczął produkować cieszące się popularnością fisharmonie sprzedawane nawet w Berlinie. W 1886 roku na wystawie w Czerniowcach zdobył pierwszą nagrodę, pokonując w rywalizacji producentów wiedeńskich. W 1887 roku zdobył także I miejsce i Nagrodę Rządową na Wystawie Krajowej Rolniczo-Przemysłowej w Krakowie.

      Organy Śliwińskiego ceniono za doskonałą harmonię, dopasowanie brzmienia głosów do wnętrza i przestrzeni. Oferował w swoim katalogu aż siedemnaście modeli instrumentu. Jan Śliwiński szlify organmistrzowskie przez dziesięć lat (1865 - 1875) zdobywał głównie we Francji, w paryskiej fabryce Cavaille-Cola, stąd też na jego organach najlepiej brzmi podobno muzyka francuska. Z lwowskiej fabryki Śliwińskiego pochodziły organy nie tylko we wspomnianej bazylice Franciszkanów, ale także - jedne z największych - dwudziestoośmiogłosowe w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie, a także w kościołach w Sanoku, w Krośnie, Łabuniach, Kętach, Przeworsku, Rakszawie, Bieczu, Szczebrzeszynie, Zamościu i wielu innych miejscowościach. Te dwa ostatnie instrumenty zostały ufundowane przez znanych arystokratów: dla Szczebrzeszyna organy ufundowali Konstanty i Maria z hr. Potockich księstwo Lubomirscy, a dla Kolegiaty Zamojskiej XV ordynat Maurycy hr. Zamoyski. 

      Nie wszystkie instrumenty Śliwińskiego przetrwały dziejowe zawirowania, kataklizmy, pożary czy wojny. Nadal można ich posłuchać między innymi w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie, Kolegiacie Zamojskiej, w katedrze łacińskiej Wniebowzięcia we Lwowie, w kościele Matki Bożej Szkaplerznej w Łabuniach, w kościele św. Wojciecha w Szymbarku. Poza Szymbarkiem, pozostałe wymienione (Zamość, Łabunie, Kraków, Lwów) słyszałam na żywo w różnych okolicznościach. 

Poniżej organy w Kolegiacie Zamojskiej - sprawdzanie brzmienia


A teraz UWAGA! Niespodzianka - historyczne organy Śliwińskiego z kościoła św. św. Piotra i Pawła w Tbilisi w Gruzji:

środa, 8 kwietnia 2026

O czytaniu i pisaniu w roku 1888

      Nie pierwszy to raz, gdy znajduję intrygujące, a może nawet i pouczające ciekawostki w dawnej polskiej prasie. Tym razem wpadła mi w oko "Gazeta Świąteczna" z 8 kwietnia 1888 roku prowadzona przez redaktora Hermana Benniego (1834 - 1900). Fryderyk Emanuel Herman Benni był ewangelickim pastorem, a także lektorem języka angielskiego i francuskiego, założycielem prywatnej szkoły męskiej, w której zatrudniał wybitnych polskich nauczycieli oraz jednym z inicjatorów budowy pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie na stulecie urodzin poety. Jednocześnie redagował w różnych okresach życia "Kurier Warszawski", "Ateneum" a także wspomnianą na początku "Gazetę Świąteczną". 

     W numerze 379. z 8 kwietnia 1888 roku "Gazety Świątecznej" mocnym i rzucającym się w oczy akcentem jest zachęta do pracy nad usprawnianiem umiejętności czytania i pisania po polsku. Trzyczęściowa - jak można zauważyć - reklama stopniuje te umiejętności i zachęca do dalszego ich pogłębienia w bardzo pomysłowy i motywujący sposób. 


Podoba mi się sformułowanie: "Kto umie już czytać, a chce się nauczyć pisać", a jeszcze bardziej trafne umieszczone niżej: "Kto pisać już trochę umie, niech się nauczy pisać poprawnie". Zwłaszcza to drugie - uważam - nie straciło na aktualności. Bo chociaż naukę czytania i pisania mamy od dawna obowiązkową, poprawność tekstów pisanych tu i ówdzie, nawet publicystycznych na portalach informacyjnych, przedstawia wiele do życzenia. Coraz więcej osób chciałoby zabłysnąć opublikowaniem swojej twórczości, ale pracy nad doskonaleniem polszczyzny raczej unikają, sądząc, że podstawy wyniesione ze szkoły podstawowej wystarczą, aby wielkim/-ką pisarzem/-rką zostać. 
      Na ostatniej zaś stronie gazety znajduje się lista aktualnych w tamtym czasie publikacji, które można zakupić. Uderza obecność wielkiej literatury. Są powieści i opowiadania  Kraszewskiego, Prusa, Konopnickiej, Orzeszkowej, publikacje naukowe, jak Jeske-Choińskiego oraz historyczne, podróżnicze a także  poradnik słynnej Ćwierciakiewiczowej pt. Cokolwiekbądź chcesz wyczyścić, czyli Porządki domowe za 40 kopiejek. I ta ostatnia pozycja bardzo by mi się przydała :-) 

niedziela, 5 kwietnia 2026

Buxtehude na Wielkanoc

          Najgłośniejsze wielkanocne fanfary słychać w kantacie Buxtehudego Dziś tryumfuje Boży Syn. Myślę, że kompozytorzy barokowi mieli jednak fantazję, której dzisiaj mało kto dorównuje. Dietrich Buxtehude (1637 - 1707) fascynuje mnie od dawna choćby z tego powodu, że to do niego do Lubeki według legendy pieszo udał się Jan Sebastian Bach, aby posłuchać jego muzyki.  Że Bach u Buxtehudego spędził kilka miesięcy to fakt, tylko z tą pieszą wędrówką nie do końca wiadomo, czy prawda. 

           Później Buxtehudego "zaśpiewał mi" Andreas Scholl (Muss der Tod denn auch entbinden), co przypieczętowało mój zachwyt kompozytorem. Fascynację zwieńczyło oczywiście zakupienie płyty, choćby z przejmującym Membra Jesu nostri w wykonaniu Schola Cantorum Basiliensis pod kierownictwem Rene Jacobsa. I tak już mi zostało, a ponieważ Buxtehude był wcześniej zanim nastał Bach, to Wielkanoc z muzyką Buxtehudego. 



piątek, 3 kwietnia 2026

Zelenka na Wielki Tydzień

     Psalm 51 - Miserere mei, Deus secundum nagnam misericordiam Tuam - jeden z najbardziej przejmujących psalmów Dawida. Z dzieciństwa pamiętam, jak śpiewaliśmy często na początku każdej mszy:

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,

i odnów we mnie moc ducha.

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy

i oczyść mnie z grzechu mojego.... 

   Jan Dismas Zelenka skomponował muzykę do Psalmu 51 na liturgię wielkanocną, a właściwie Wielkiego Tygodnia. W naszej polskiej tradycji przyzwyczailiśmy się śpiewać i słuchać raczej pieśni pełnych bólu i rozpaczy: Ludu, mój ludu, Dobranoc, Głowo Święta itp. W porównaniu z nimi kompozycja Zelenki może wydać się zbyt... dynamiczna czy nawet skoczna. Zelenka posłużył się tutaj dużymi kontrastami i niemal brawurową konstrukcją. Ale czyż nie takie powinno być wołanie grzesznika o Boże miłosierdzie?

     Moja ulubiona kompozycja na Wielki Post i Wielki Tydzień: Jan Dismas Zelenka - Miserere c-moll ZWV 57.

Niestety, nie znalazłam tego w ulubionym wykonaniu Collegium 1704 i Collegium Vocale 1704 pod dyrygentem Vaclavem Luksem, a to są najlepsi na świecie specjaliści od Zelenki.  

Dlatego inne, najpierw taki początek, ta interpretacja jest zbliżona najbardziej do wykonania Collegium 1704, ale tylko kawałek znalazłam, sam początek


Tutaj całość, w innym wykonaniu, również dosyć dramatycznie dopracowanym

sobota, 28 marca 2026

Faure na Niedzielę Palmową

      Ale nie ten Faure, który jest znany bardziej (Gabriel Fauré - 1845 - 1924, kompozytor, organista, poza tym jego nazwisko ma "e" z kreseczką), tylko inny: Jean-Baptiste Faure (1830 - 1914), francuski śpiewak operowy, baryton. A przy okazji napisał dwie książki o śpiewie i skomponował kilka pieśni. Jedna z nich zyskała szczególną popularność i jest śpiewana do dzisiaj, ale nie wiem, czy u nas w Polsce także, bo nigdy jej nie słyszałam. Chodzi o hymn na Niedzielę Palmową - Les Rameaux

      Tu się pozżymam trochę, bo wszędzie jest mnóstwo nagrań i publikacji, ale po angielsku. Oryginał zaś był francuski, bowiem autorem tekstu był francuski poeta i dramaturg Jules Bertrand. Ze źródeł francuskich wynika, że żył bardzo krótko, w latach 1847 - 1875. Na język angielski  - The Palms - przetłumaczyła tekst Helen Tretbar, amerykańska pisarka, librecistka i tłumaczka (znała biegle francuski, niemiecki i włoski). Po francusku nagrał pieśń m.in. Enrico Caruso. Szukałam więc tekstu w oryginale i polskiego tłumaczenia bezpośredniego z francuskiego. Inaczej byłoby to tłumaczenie tłumaczenia... nie wiem, na ile odległe od pierwowzoru. I znalazło się! 

     Ale po kolei. Istnieje coś takiego jak IPA Source, czyli największa w sieci biblioteka Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego tekstów arii i piosenek. I tam znalazłam tekst francuski z tłumaczeniem dosłownym na angielski. (O dziwo! Francuska Wikipedia nie podaje dat życia autora tekstu, Bertranda, a IPA Source je zna - bardzo ciekawe). 


To znaczy przetłumaczone są tylko dwie linijki, żeby dostać całość, trzeba je zakupić. Ale mnie nie interesuje tłumaczenie na angielski, lecz na polski. I też się znalazło: wydanie partytury z 1880 roku z tekstem francuskim i w tłumaczeniu Maksymiliana Radziszewskiego na język polski - coś pięknego. 

Pierwsza strona partytury z tekstem w dwóch językach - 1880 r. Wydawca Gustaw Adolf Sennewald, Warszawa

Kwiatów i palm wśród naszych pełno dróg,
By uczcić dzień ten wielki i wspaniały,
Jezus się zbliża, otrze łzy swych sług,
Już wierny lud wygłasza hymny chwały.
O ludy, spieszcie hymny wznieść
I nich wasz głos wraz z naszym w niebo wzlata,
Hosanna, cześć, Panu cześć, 
Tak, chwała, cześć Zbawcy tego świata!

On słowo rzekł i ludy na ten głos
Wnet doszły praw wolnych tej ziemi dzieci,
I znowu ma, co komu wydarł los 
I światło znów dla wszystkich równo świeci.
O ludy, spieszcie hymny wznieść.....

Jeruzalem radości zapłacz łzą,
Wnet swobód dzień dzieciom twym zajaśnieje,
Bo z Betlejem Najświętsze Dziecię to
Wraz z nową wiarą niesie ci nadzieję.
O ludy, spieszcie hymny wznieść... 


Poniżej znalazłam wykonanie po francusku:


I taka wersja instrumentalna, koreańska:


Na koniec akcent polski:


Józef Ryszkiewicz, Na Palmową, pocztówka z 1920 roku

środa, 25 marca 2026

Muzyczny temat

    Co łączy barokowych kompozytorów Heinricha Bibera oraz Johanna Sebastiana Bacha, zmarłego w 2012 roku Jonathana Harveya i współczesnego nadal tworzącego amerykańskiego minimalistę Philipa Glassa? No, owszem, wszyscy są kompozytorami, ale nie o to przecież pytam. 

     Łączy dzisiejsze święto - wszyscy skomponowali utwory o Zwiastowaniu. Kompozycja Heinricha Ignaza Franza Bibera z 1676 roku jest pierwszą częścią skrzypcowych Sonat różańcowych, znanych też pod tytułem Sonaty misteryjne, które na wiele lat zostały zapomniane. Sam kompozytor nigdy ich nie opublikował i dopiero pod koniec XIX wieku odnaleziono rękopis. Pierwsza publikacja miała miejsce dopiero w 1905 roku. Jest to cykl piętnastu sonat na skrzypce i basso continuo odnoszących się do piętnastu tajemnic różańcowych. Pierwszą z nich zgodnie z kolejnością tajemnic różańca jest Zwiastowanie. 

    Bach skomponował dwie kantaty: Himmelskönig, sei willkommen (1714 r.) i Wie schön leuchtet der Morgenstern (1725 r.), w których obok tematu Zwiastowania pojawia się też nawiązanie do Niedzieli Palmowej. The Annuciation Jonathana Harveya zostało napisane w 2011 roku dla chóru St John College jako jeden z ostatnich utworów przed śmiercią. Jest to kompozycja chóralna do wiersza Edwina Muira i ma charakter bardzie pasujący do Adwentu niż Święta Zwiastowania, które przypada w Wielkim Poście. Utwór Philipa Glassa Annunciation ma charakter instrumentalny, jest to Kwintet fortepianowy nr 1 wydany w 2019 roku. 

      Wszystkich kompozycji wysłuchałam, a potem... wróciłam do pierwszej i najstarszej z nich. A jeszcze w takim wykonaniu! Rachel Podger - wybitna skrzypaczka specjalizująca się w wykonawstwie muzyki barokowej. 

środa, 18 marca 2026

Polska tradycja pasyjna

      Gdy w wielu renomowanych koncertowych miejscach, jak filharmonie, opery i znamienitsze zabytkowe budowle sakralne w okresie Wielkiego Postu można posłuchać wybitnych kompozycji Bacha: Pasji wg św. Mateusza i Pasji wg św. Jana, w każdym nawet najmniejszym kościele śpiewa się Gorzkie żale. Podzielony na trzy części tekst opracował i napisał i wydał ks. Wawrzyniec Benik. Nabożeństwo po raz pierwszy zostało odprawione 13 marca 1707 roku w Kościele Św. Krzyża w Warszawie pod przewodnictwem ks. Szczepana Wierzbowskiego. Jest to jedyne polskie nabożeństwo, tworzące polską tradycję pasyjną. Oczywiście pieśni pasyjne są jeszcze inne, ale tak całościowe ujęcie obejmujące trzy godziny Męki Pańskiej, które powszechnie wrosło w stałą tradycję wielkopostnych obrzędów, mamy tylko jedno. Ksiądz Benik nawiązał w swoim tekście do średniowiecznych misteriów Męki Pańskiej i charakterystycznych średniowiecznych udramatyzowanych dialogów. Stąd w każdej części jedna pieśń jest pełnym rozpaczy dialogiem z Matką Bolesną. 

       Opracowane przez ks. Wawrzyńca Benika wydanie nosiło długi barokowy tytuł: Snopek Mirry z Ogrodu Getsemańskiego albo Żałosne Gorzkiey Męki Syna Bożego podczas Postu Wielkiego na passyach około godzin nieszpornych po południu rozpamiętywanie dla zapalenia miłości serc ludzkich ku niewinney Męce Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa oraz ku Przenayświętszey Pannie Maryi Bolesney. W zasobach bibliotek cyfrowych najstarsze wydanie, jakie znalazłam, pochodzi z 1809 roku z Krakowa, a więc sto lat późniejsze. 

Polona, Domena publiczna

W zasadzie od początku nabożeństwo było śpiewane. Zapis melodii znajduje się w obszernej publikacji Michała Marcina Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny, czyli pieśni nabożne z melodjami z 1838 roku, zawierającej pieśni na cały rok liturgiczny: 


Polona, Domena publiczna

Dzisiaj pojawiają się nowe aranżacje, pomysły na udramatyzowanie linii melodycznej, ale po wysłuchaniu kilku nowoczesnych wersji, powrót do tradycyjnej, wręcz archaicznej prostej melodii wywiera największe wrażenie. W wykonawstwie pierwotnych pieśni polskich nie ma sobie równych zespół Monodia Polska z Adamem Strugiem na czele. Jego głos szczególnie pasuje do ludowej monofonii. Nie ma tu miejsca na żadne ozdobniki, sam tekst jest wystarczająco przejmujący i dramatyczny. W każdej części Adam Strug prowadzi Lament duszy nad cierpiącym Jezusem z refrenem "Jezu mój kochany" powtarzanym przez chór. 

Gorzkie żale część I


Gorzkie żale część II


Gorzkie żale część III


       Jako ciekawostkę warto odnotować, że w 1873 roku Gorzkie żale ukazały się w tłumaczeniu na język litewski, dokonanym przez ks. Hilarego StalmuchowskiegoAmpislijmas mukos iz smerties Jezuso Chrystuso. Magazyn "Muzyka Kościelna" nr 3 z marca 1890 roku odnotowuje także inne tłumaczenia, jak na język niemiecki w tłumaczeniu Josepha Hannischa: Betrachtungen uber das bittere Leiden  und Sterben Jesu Christi nach dem polnischen Texte und Melodie der bekannten Gorżkie żale(...) oraz na łacinę. Łacińskiego tłumaczenia dokonał ks. Br. Karakulski na zlecenie biskupa przemyskiego Macieja Hirschlera. Ks. Karakulski to chyba Bronisław Karakulski (1857 - 1935), który posługiwał między innymi w Rzeszowie. Niestety, informacje o nim są nader skąpe. 

sobota, 14 marca 2026

Siewca

      

Jost Amman, Przypowieść o siewcy, 1584; odbitka z ok. 1900 roku;
Cyfrowe zasoby Polony, Domena publiczna

      Oto siewca wyszedł siać.... - to oczywiście Ewangelia wg św. Mateusza, (13). Andrzej Niemojewski (1864 - 1921) - poeta, pisarz, interesujący się astrologią i religioznawstwem -  w rozprawie Czyniący sto, czyniący sześćdziesiąt i czyniący trzydzieści: przypowieść ewangeliczna o siewcy w świetle astroteozofii starochrześcijańskiej proponuje astrologiczno-matematyczną wykładnię znaczenia przypowieści, skupiając się na zdaniu Inne w końcu padły na ziemie żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. (Mt, 13, 8) Na podstawie obliczeń astrologicznych i ich odniesienia do znaków Zodiaku autor uważa, że liczby sto, sześćdziesiąt i trzydzieści odnoszą się kolejno do wody, Ducha i krwi. Wody używa się podczas chrztu, więc czyniący sto to ten, który udziela chrztu. Duch symbolizuje bierzmowanie, a krew Komunię. Czyniący sto, sześćdziesiąt i trzydzieści odnoszą się też do trzech stanów: chrztu mógł udzielać każdy wierzący, więc to są czyniący sto (dający plon stokrotny); bierzmowania udzielają biskupi, czyli to są czyniący sześćdziesiąt (dający plon sześćdziesięciokrotny), Komunii udziela kapłan lub diakon, czyli to są czyniący trzydzieści (dający plon trzydziestokrotny). Bardzo ciekawa hipoteza, aczkolwiek wszelkie odniesienia do astrologii uważam za mało przekonujące.  

       Postać siewcy od wieków ma w kulturze wiele znaczeń. Kultury agrarne szczególnie gloryfikują siewcę jako tego, który siejąc rozpoczyna cykl nowego życia. Stąd wiele przedstawień siewcy w sztuce: malarstwie, rzeźbie, literaturze. Jako siewca umiera Maciej Boryna w "Chłopach" Reymonta. Siewca symboliczny lub dosłowny znalazł się na pomnikach i obrazach. 

Pomnik siewcy podczas Targów Wschodnich we Lwowie, 1930; Polona, Domena publiczna


Polski pomnik "Siewca" lub raczej Pomnik Polskiego Siewcy, odsłonięty w 1925 roku w Brazylii, w Kurytybie, gdzie znajdowała się najliczniejsza rzesza polskich osadników w okresie międzywojennym. Autorem jest Jan Żak, który w młodym wieku wyemigrował do Brazylii i po ukończeniu szkół oraz doskonaleniu sztuki rzeźbiarskiej w Rio de Janeiro oraz w Paryżu, złożył pracownię rzeźbiarską i działał pod nazwiskiem Joao Jaco.
(fotografia z czasopisma "Misje Katolickie", nr 6/czerwiec 1925, zasoby cyfrowe Wojewódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Domena publiczna)


Bronisław Bartel (1887 - 1968), Siewca (1923), olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Szczecinie, Domena publiczna

Metaforą siewcy obdarza się najwybitniejszych nauczycieli, kaznodziei i twórców słowa. Wzruszająco przyrównywali do siewców swoich profesorów absolwenci rocznika 1847 Wydziału Malarstwa i Rzeźby Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Wspomnieniowe portrety Aleksandra Kokulara, Rafała Hadziewicza, Ksawerego Kaniewskiego i innych zamieścili  w jednodniówce z okazji jubileuszu 50-lecia ukończenia wydziału absolwenci, wśród których znajdowali się tacy artyści, jak Wojciech Gerson, Józef Brodowski czy Julian Cegliński. 


Jednodniówka Pamięci Profesorów i Kolegów Szkoły Sztuk Pięknych, Warszawa 1897, Zasoby cyfrowe Wojewódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Domena publiczna

Na koniec niezwykła ciekawostka - przedwojenna pocztówka z obrazem przedstawiającym Józefa Piłsudskiego jako siewcy. Autorem jest Józef Świrysz-Ryszkiewicz. Ryszkiewicz (1888 -1942), był synem malarza Józefa Ryszkiewicza. Świrysz to wojenny pseudonim, wstąpił do Legionów Polskich, był rotmistrzem Wojska Polskiego II Rzeczpospolitej, po długiej rekonwalescencji w wyniku rany odniesionej w 1914 roku, pełnił funkcję adiutanta gen. Sosnkowskiego. Malował najczęściej sceny batalistyczne. Zginał w 1942 r. 


sobota, 7 marca 2026

Śpiew dla poległych

     W manifestacji 27 lutego 1861 roku w Warszawie w starciu z carskim wojskiem zginęło pięć ofiar.  Ich śmierć wywołała oburzenie i dalekosiężne reperkusje. Masakra stała się jednym z szeregu wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu powstania styczniowego. Wówczas natomiast pod wpływem protestów opinii publicznej Rosjanie zgodzili się na uroczysty pogrzeb ofiar. Nabożeństwo żałobne miało miejsce 2 marca w kościele Świętego Krzyża. Szerzej można o tym przeczytać pod hasłem "pięciu poległych" 

DOPISEK 12 marca
      W czasopiśmie "Polak" z marca 1900 roku znalazłam grafikę z ofiarami manifestacji przedstawionymi na łożu śmierci. Są to fotograficzne portrety pośmiertne wykonane przez Karola Beyera. Fotograf wykonał zdjęcia pojedyncze, a następnie zmontował zbiorowe tableau. Zdjęcia te rozeszły się po kraju jako wyraz antycarskich nastrojów, a sam Beyer za swoją antycarską postawę był zesłany na Syberię w latach 1862 - 1865. 



       Podczas uroczystości żałobnej fragmenty Requiem Józefa Stefaniego śpiewał wielki warszawski bas i kompozytor, pedagog - Wilhelm Troschel (nazwisko często zapisywane było jako Troszel) żyjący w latach 1823 - 1887. Na marginesie, Troschel zmarł 2 marca, dokładnie 26 lat po pamiętnych uroczystościach żałobnych ku czci poległych. Ceniony śpiewak, solista Opery Warszawskiej, był także kompozytorem, autorem pieśni i utworów instrumentalnych. Jedną z  pieśni zapewne wielu kojarzy, jest to bowiem dosyć popularna do dzisiaj pieśń religijna Pod Twą obronę, Ojcze na niebie. Poza tym komponował pieśni do słów Kraszewskiego, Chęcińskiego, Lenartowicza, Mickiewicza, Syrokomli i innych znanych poetów. 
      Jak pokazują zdjęcia z epoki, Troschel prezentował się na scenie dostojnie, wręcz wspaniale. Poniżej zdjęcie w kostiumie do Hugenotów Meyerbeea (ok. 1866 r.)


    Karierę śpiewaczą rozwijał równolegle z działalnością kompozytorską. Z 1860 roku pochodzi na przykład zbiór melodii wydanych pod tytułem Snopek melodyi z rodzinnej niwy


    Niestety, rzadko można znaleźć nagrania czy to kompozycji instrumentalnych, czy wokalnych tego niezwykłego artysty i wielkiego patrioty, a jego nazwisko nie jest powszechnie znane. 
     W takim razie na koniec akcent muzyczny z przepiękną arią z towarzyszeniem czterech wiolonczel

środa, 4 lutego 2026

Co to był za bal!

       I to nie jeden, lecz wiele podczas trwania dorocznych karnawałów. Jak zapowiadał Wacław Jeziorowski na początku powieści Karnawał w  Nicei. Taniec Pierotów:

Powieść pięknie się uplata,

karnawał śród kwiatów, słońca,

ze świata - czy też zza świata?...

Czytaj uważnie do końca. 

      Dekameron Polski z 10 lutego 1830 roku donosił:


Piękne panie, eleganccy panowie, bogate stroje - idziemy na bal. Może piechotą, może pojedziemy na saniach.  Przynajmniej tak bywało w 1870 roku:


Królowa i muza karnawału inspirowała wielu, zwłaszcza  malarzy, rysowników. Mimo zimowej pory otoczona kwiatami. Tak wyobrażał sobie Paweł Merwart - rysunek z 1888 roku:


         Czy tylko bale w lustrzanych salach? Otóż nie. Większość bawiła się na świeżym powietrzu, jak pokazuje ilustracja Władysława Sandeckiego z karnawału ujazdowskiego w 1888 roku:


         Podobnie zresztą opisywał wspomniany na początku Jeziorowski w swojej powieści. Karnawał w Nicei należał do najbardziej znanych i spektakularnych europejskich rozrywek. Przez dwa tygodnie urządzano parady, konkursy, pokazy. Rewię mody i powozów. Cyrkowe popisy, taneczne wieczory. Oraz - oczywiście - a może nawet przede wszystkim - otwarte cały czas kasyna, w których hazardziści tracili majątek. Rozmach widać na ilustracjach książki Jeziorowskiego wydanej w 1929 roku.



       Osoba autora - Wacława Jeziorowskiego jest dosyć tajemnicza. Bo chociaż był autorem kilku książek - oprócz wspomnianego Karnawału w Nicei napisał także Solidny interes, Bal, Pamiętniki pani Messalińskiej, Cień, Monte Carlo. Szulernia - systemy oraz był wydawcą albumu fotograficznego Album Powązek - trudno znaleźć o nim wiarygodne informacje. W źródłach zupełnie pozaliterackich wyczytałam, że żył w latach 1873 - 1959. Był między innymi redaktorem i wydawcą pisma satyrycznego Muchy. Przed wojną mieszkał w Warszawie, a po wojnie w Puszczykowie. 
       
      Wiele miast było znanych z karnawałowych zabaw. Wiedeń, Nicea, Wenecja, Paryż... Styczniowy numer Turystyki z 1937 roku donosił, że prawdziwą stolicą karnawału był Budapeszt:


     Tak czy inaczej, trzeba wykorzystać ten czas, gdziekolwiek jesteśmy, ponieważ - jak głosi reklama z 1939 roku - w popielcową środę skończą się pączki:

 

Express Lubelski i Wołyński z 18 lutego 1939 roku

środa, 28 stycznia 2026

Polonia 1592

 


       XVI-wieczne wydanie katalogu map Abrahama Orteliusa. Wydanie z 1592 roku, drukowane w Antwerpii. Dzieło zawiera ponad 130 map: kilka ogólnych, takich kontynentalnych i najwięcej poszczególnych krajów Europy, w tym Polski. 

       Poniżej dzisiejsze Pomorze należące wówczas do Branderburgii oraz część Polski środkowej. 

Podkreśliłam na czerwono nazwy geograficzne: Pomerania oraz Poloniae, a także kilka miast i rzek: Szczecin, Stargard, Kalisz, Frombork, Odrę i Wartę.  

         A poniżej Śląsk i też część Polski środkowej. Zaznaczyłam Wartę i Wisłę, Kraków przy samym brzegu z prawej strony, poza tym Wrocław, Głogów i znowu Kalisz.


      No i cała Polonia jak sobie ją wyobrażał szesnastowieczny kartograf. Zaznaczyłam kilka miast: Kraków, Warszawę Konin, Gdańsk, Elbląg, Łowicz, Sandomierz, Sanok, Tarnów. Jest nawet Szczebrzeszyn zapisany jako Sczebresin. Zachęcam do poszukania swoich miejscowości lub okolic. jest nawet kilka miejscowości z moich wiejskich okolic, ale wiem, że to miasteczka dosyć wiekowe, powstały jeszcze pod koniec średniowiecza, więc są uwzględnione. Ciekawa zabawa rozpoznawać łacińskie dawne nazwy współczesnych miejscowości. 







poniedziałek, 19 stycznia 2026

Miało być o koncercie kolędowym

      Tak się złożyło, że o koncercie nie będzie. Dlatego tylko namiastka z "Expressu Lubelskiego" ze stycznia 1930 roku:


A ponieważ zima ostatnio nas rozpieszcza swoimi urokami, to jeszcze zimowe obrazki.


W klimacie Święta Trzech Króli - pocztówka z 1930 roku, malował Piotr Stachiewicz


Zimowy zmierzch, obraz Stefana Domaradzkiego z "Expressu Lubelskiego i Wołyńskiego" z 1937 roku


Lew Dobrzyński, Pejzaż zimowy, grafika z ok. 1934 roku

piątek, 26 grudnia 2025

Kolęda o świętym Szczepanie

     Dzisiaj, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia czci się pierwszego męczennika, czyli świętego Szczepana, w tradycji zwanego Protomartyrem. Jesteśmy w czasie kolędowym, więc i o Szczepanie kolęda jest, a jakże. Trzeba ją zaśpiewać właśnie dzisiaj. 

       Muzyka stara, tradycyjna. Słowa także. W Dziełach Wszystkich Oskara Kolberga tekst tej kolędy i nuty znajdują się w tomie piątym. Poniżej krakowska wersja tekstu, śpiewano ją w Małopolsce i na Podkarpaciu. Tekst jest nieco humorystyczny.

     I takie fajne nagranie - domowe: 

Święty Szczepan po kolędzie gdy chodził,

Wnet się kniemu i Jan święty nagodził.

       Pójdźmyż prosto mój Janeczku do szopy,

      Gzie nam gwiazda drogę ściele w też tropy.

Znajdziemy tam pacholątko nadobne,

Mówią wszyscy że jest Bogu podobne.

       Obyczajnież Panie Janie witajcie

       To dzieciątko, pięknie mu się kłaniajcie. 

I wy Stefan z ostróżnością dla Boga

Przyklękajcie, by nie trzasła podłoga. 

       Rozumiałby stary Józef że to wy,

       Byłżeby śmiech jako mówią gotowy.

Nie uczcież wy miły Janie Stefana,

Mam ja zdrowe do klękania kolana.

        Weźmiewa też małe dziatki w tę drogę,

        Będą cup, tup, przed dzieciątkiem w podłogę.

Tak choćby się co nam starym przydało,

W kupie dziatwy za nicby się nie zdało.

        Pójdźmyż prędko witać Pana nowego,

        Niechaj nas nikt nie uprzedza do niego.

Po kolędzie zaś do tego klasztora

Wstąpmy, bo tu dobra nasza podpora.

         Dobrodziejka Jejmość Xieni jest szczodrą,

         Da posiłek i kolędę nam dobrą.

Tu z nią święty Jędrzej wraz gospodarzy

Bardzo dobrze, i wszystko się im darzy.

         Matka też Salomea Gospodynią;

        Oneć to tu wszystkie nam dobrze czynią.

Więc możem się tego pewnie spodziewać,

Że nie będziem próżno gębami ziewać.

        Każą wina po półgarca nalewać,

        My też nie ustaniemy grać i śpiewać.