Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diariusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diariusz. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2026

Muzyczny temat

    Co łączy barokowych kompozytorów Heinricha Bibera oraz Johanna Sebastiana Bacha, zmarłego w 2012 roku Jonathana Harveya i współczesnego nadal tworzącego amerykańskiego minimalistę Philipa Glassa? No, owszem, wszyscy są kompozytorami, ale nie o to przecież pytam. 

     Łączy dzisiejsze święto - wszyscy skomponowali utwory o Zwiastowaniu. Kompozycja Heinricha Ignaza Franza Bibera z 1676 roku jest pierwszą częścią skrzypcowych Sonat różańcowych, znanych też pod tytułem Sonaty misteryjne, które na wiele lat zostały zapomniane. Sam kompozytor nigdy ich nie opublikował i dopiero pod koniec XIX wieku odnaleziono rękopis. Pierwsza publikacja miała miejsce dopiero w 1905 roku. Jest to cykl piętnastu sonat na skrzypce i basso continuo odnoszących się do piętnastu tajemnic różańcowych. Pierwszą z nich zgodnie z kolejnością tajemnic różańca jest Zwiastowanie. 

    Bach skomponował dwie kantaty: Himmelskönig, sei willkommen (1714 r.) i Wie schön leuchtet der Morgenstern (1725 r.), w których obok tematu Zwiastowania pojawia się też nawiązanie do Niedzieli Palmowej. The Annuciation Jonathana Harveya zostało napisane w 2011 roku dla chóru St John College jako jeden z ostatnich utworów przed śmiercią. Jest to kompozycja chóralna do wiersza Edwina Muira i ma charakter bardzie pasujący do Adwentu niż Święta Zwiastowania, które przypada w Wielkim Poście. Utwór Philipa Glassa Annunciation ma charakter instrumentalny, jest to Kwintet fortepianowy nr 1 wydany w 2019 roku. 

      Wszystkich kompozycji wysłuchałam, a potem... wróciłam do pierwszej i najstarszej z nich. A jeszcze w takim wykonaniu! Rachel Podger - wybitna skrzypaczka specjalizująca się w wykonawstwie muzyki barokowej. 

sobota, 10 stycznia 2026

Wydarzyło się 10 stycznia

       W 1903 roku w Krakowie w dramacie Szekspira wystąpiła gościnnie Helena Modrzejewska jako Lady Makbet:


Dopisek do komentarza Karoliny: Modrzejewska miała zwyczaj robić zdjęcia w kostiumach postaci, które grała. Są też jej zdjęcia jako Lady Makbet. Znalazłam dwa z różnych przedstawień. Nie wiem, czy któreś jest akurat z Krakowa:





       W 1931 roku w Teatrze Wielkim w Tosce jako Cavaradossi wystąpił Jan Kiepura.


       W 1946 w Filharmonii Krakowskiej w koncercie symfonicznym wystąpili: Andrzej Panufnik, kompozytor i główny dyrygent Filharmonii Krakowskiej oraz Jan Ekier, pianista i kompozytor.  W ramach koncertu została wykonana między innymi Uwertura tragiczna skomponowana przez Panufnika w 1942 roku, której nuty później w czasie wojny zaginęły, ale utwór został przez kompozytora zrekonstruowany. 

       Uwertura tragiczna Andrzeja Panufnika to jedna z najbardziej dramatycznych jego kompozycji. W utworze znajdują się nawiązania do odgłosów wojny, lecącego samolotu, karabinu maszynowego czy bombardowania. 

sobota, 3 stycznia 2026

Siedmioro wspaniałych

        W sezonie 2025/2026 mamy chyba najsilniejszą ekipę śpiewaków w Metropolitan Opera w Nowym Jorku odkąd Polacy znajdują się w obsadzie tej renomowanej w świecie sceny operowej. A występują tam od samego początku, czyli od inauguracyjnego sezonu w 1883 roku, kiedy partię tytułową w Łucji z Lammermoor Donizettiego śpiewała Marcelina Sembrich-Kochańska (sopran). Wystąpiła na scenie MET ponad 400 razy, jej portret znajduje się do dzisiaj w holu opery. Na przełomie XIX i XX wieku karierę w Nowym Jorku robili bracia Jan (tenor) i Edward (bas) Reszke. Jeszcze w XIX wieku w Metropolitan Opera śpiewała Felicja Kaszowska-Krotowska (sopran), a na początku XX wieku rewelacyjnym basem na nowojorskiej scenie był Adam Didur. W latach 1968 - 1984 partie sopranowe wykonywała znana na całym świecie wielka polska śpiewaczka Teresa Żylis-Gara, a od 1975 roku przez kolejne 15 sezonów występował tam Wiesław Ochman (tenor). Partię Królowej Nocy z Czarodziejskiego fletu Mozarta na scenie MET śpiewała Zdzisława Donat (sopran koloraturowy). Najmłodszym polskim debiutantem w Metropolitan Opera był Mariusz Kwiecień (baryton), który po raz pierwszy tam wystąpił w 1999 roku mając 27 lat. Podobnie pięć lat młodsza Aleksandra Kurzak, która wystąpiła po raz pierwszy w MET pięć lat później, czyli w 2004 roku. 

        Zapewne kogoś pominęłam, a historia polskich śpiewaków i ich sukcesów na tej najważniejszej scenie świata jest imponująca. W obecnym roku - poza Aleksandrą Kurzak -  już kolejny 19. sezon będzie występował Piotr Beczała (debiut w MET 2006), aktualnie jeden z najlepszych tenorów lirycznych na świecie. Bardzo mnie cieszy obecność Tomasza Koniecznego (bas-baryton), którego głos, nawet kiedy mówi, jest zniewalający (debiut w MET 2019). Baryton Artur Ruciński również kontynuuje nowojorską karierę od debiutu w 2016 roku. W 2023 roku na scenie MET pojawił się tenor Piotr Buszewski, a w bieżącym sezonie we wrześniu 2025 r. zadebiutowali baryton Andrzej Filończyk i bas Adam Palka

        Jak co roku Metropolitan Opera prowadzi transmisje live w kinach całego świata. Transmitowane są tylko niektóre realizacje, więc nie zobaczymy wszystkich Polaków. Do tej pory, od września do grudnia, można było w nich obejrzeć i słuchać Tomasza Koniecznego 11 listopada w Arabelli Straussa, 13 grudnia zaś wystąpił Piotr Beczała w tytułowej partii opery Umbero Giordano Andrea Chenier. 10 stycznia będzie można usłyszeć i zobaczyć Artura Rucińskiego, który wystąpi w Purytanach Belliniego oraz ponownie Tomasza Koniecznego 21 marca w Tristanie i Izoldzie Wagnera. 

        Cóż dodać? Spośród wymienionych wyżej artystów na żywo słyszałam Piotra Beczałę, Aleksandrę Kurzak, Artura Rucińskiego i Adama Palkę. Pozostałych z różnych transmisji (z realizacji operowych w różnych miejscach w świecie) i nagrań (jeśli chodzi o tych dawniejszych). Wciąż czekam na okazję posłuchania Tomasza Koniecznego, ale ciągle coś staje na przeszkodzie, muszę poczekać aż wróci do Polski, bo do Metropolitan Opera raczej się nie wybiorę. 

Tomasz Konieczny o śpiewaniu partii Wotana - uwielbiam jego głos

niedziela, 14 grudnia 2025

W 1884 i w 1919 roku 15 grudnia też był w poniedziałek

         Teatr Skarbka we Lwowie został otwarty w 1842 roku. Powstał z fundacji hrabiego Stanisława Skarbka, którego Stanisław Wasylewski, autor monografii Lwów (Ukraina) - historia i kultura (1931 r.) nazywa fundatorem dziwakiem. Skarbek podobno osobiście kierował pracami budowlanymi "siedząc w krześle poręczowem na Wałach i dowodząc zastępami robotników". W momencie powstania był to największy teatr w Europie. Widownia mieściła 1460 osób. Teatr działał aż do 1900 roku, prezentując na scenie koncerty, recitale, spektakle, opery. Wystawiano w nim nawet Wagnera. 


        W 1884 roku odbył się w Teatrze cykl recitali pieśni Moniuszki, a dokładniej rzecz biorąc, pieśni do słów Sonetów krymskich Adama Mickiewicza. Moniuszko skomponował muzykę do ośmiu sonetów w 1867 roku. Były to utwory: Cisza morska, Żegluga, Burza, Ruina (Bakczysaraj), Noc (Bakczysaraj w nocy), Czatyrdah, Pielgrzym i Ajudah. Ze względu na trudność Moniuszkowskiej kompozycji rzadko są wykonywane. Niemniej właśnie Sonety znalazły się w repertuarze Teatru hr. Skarbka w 1884 roku, a 15 grudnia tamtego roku miał miejsce ostatni z cyklu recitali, z których dochód przeznaczony był dla wdowy po kompozytorze.


       Z kolei w dalekim chińskim Charbinie (obecnie Harbin) 15 grudnia 1919 roku ukazał się organ polskiego Związku Wojennego Przegląd, wychodzący jako dwutygodnik. 


           Charbin to miasto w Mandżurii założone przez inżyniera Adama Szydłowskiego, który na potrzeby budowy Kolei Transsyberyjskiej w jej odcinku Kolei Wschodniochińskiej miał za zadanie zaprojektować miasto będące siedzibą nadzorujących budowę urzędników oraz inżynierów. W dawnej osadzie rybackiej nad rzeką Sungari od 1898 roku zaczęły powstawać nowoczesne budynki i ulice. Planem urbanistycznym kierował Konstanty Jokisz, a pierwszym burmistrzem był także Polak - Eugeniusz Dynowski. 
           Pierwsze pociągi ruszyły koleją w 1903 roku, w 1917 Charbin liczył sto tysięcy mieszkańców 33 narodowości. Charbin nazywano polskim miastem w Chinach ze względu na istotną rolę Polaków w budowie Kolei Wschodniochińskiej oraz rozwoju samego miasta. W szczytowym okresie przebywało tu ok. 10 tysięcy Polaków. Mieli tutaj polskie szkoły,  ukazywała się polskojęzyczna prasa, działało polskie harcerstwo i Związek Młodzieży Polskiej. Polacy zasiadali  zarządzie Kolei Wschodniochińskiej. Silna Polonia charbińska działała do II wojny światowej, ostatnia polska gazeta przestała wychodzić w 1940 roku. Ostatecznie polską diasporę rozbiło wejście Armii Czerwonej w 1945 roku. W latach 1946 - 47 władze przesiedliły Polaków w ramach akcji osiedlania na ziemiach odzyskanych. Mieszkańcy Charbina znaleźli się w Elblągu, Olsztynie, Opolu, Wałbrzychu i Szczecinie. Do Książnicy Pomorskiej w Szczecinie trafiły też archiwalia i pamiątki. 
          Wydanie Przeglądu z 15 grudnia 1919 roku zawiera bogatą tematykę: społeczną, oświatową,  gospodarczą, edukacyjną, historyczno-polityczną. Są omówienia zdarzeń współczesnych, wspomnienie o Mickiewiczu, reportaże o chińskiej kulturze, przyrodzie, program edukacyjno-szkoleniowy obozu polskich skautów, patriotyczne wiersze. Istotne informacje dla Polaków chcących wrócić do kraju: na przykład ceny biletów okrętowych, daty rejsów do Europy. Dodatkowo prezentuje wątki świąteczne: wiersze, słowa kolęd z nutami, grafiki:





Jest też specjalny dodatek dla dzieci z wierszami, słowami i nutami pieśni ludowych, rysunkami i baśnią Andersena. 

PS Dlaczego zawędrowałam w tym wpisie aż na Daleki Wschód? Akcja pierwszej debiutanckiej powieści Teodora Parnickiego Trzy minuty po trzeciej rozgrywa się w Charbinie, gdzie autor ukończył Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza. To tam nauczył się języka polskiego, którego wcześniej nie znał (posługiwał się niemieckim i rosyjskim) i postanowił zostać polskim pisarzem. 

sobota, 22 listopada 2025

A jednak Korea

      Zakończyły się koncerty finalistów i jury ogłosiło werdykt. Pierwsze miejsce przyznano pianistce z Korei Południowej - Roh Hyunjin, miejsce drugie zajął Włoch Cecino Elia - który grał jako ostatni i w trzeciej części Koncertu nr 1 - Rondo: Allegro non troppo Brahmsa zagrał tak, że prawie odleciał w kosmos a słuchacze razem z nim. Trzecie - Lin Pin-Hong z Tajwanu. Miejsce czwarte - Kim Jiyoung oraz miejsce piąte - Aoshima Shuhei.

       Biorąc pod uwagę kreację artystyczną, interpretację w koncertach finałowych - werdykt jest adekwatny. Rzeczywiście przyznane miejsca oddają siłę przekazu artystycznego poszczególnych finalistów. Ja przynajmniej nie widzę tutaj powodów do polemizowania z werdyktem jury. 

       Może w późniejszym czasie załączę klipy. Jutro koncert laureatów. 

Dodatek - nagrania

Fragment recitalu w półfinale - Elia Cecino gra Sonatę nr 1 fis-moll Robera Schumanna, część środkowa


Hyunjin Roh - finał Koncertu nr 5 Es-dur Beethovena

czwartek, 20 listopada 2025

Przed nami finały

      W 13. Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy pozostały już tylko występy finałowe. Wczoraj Jury pod przewodnictwem Piotra Palecznego ogłosiło finalistów, którzy wykonają wielkie koncerty:

Aoshima Shuhei z Japonii - I koncert fortepianowy Es-dur Ferenca Liszta

Kim Jiyoung z Korei Południowej - Koncert fortepianowy nr 3 c-moll Beethovena

Roh Hyunjin z Korei Południowej - również Beethovena Koncert fortepianowy nr 5 Es-dur

oraz dwaj ostatni uczestnicy wykonają ten sam Koncert fortepianowy nr 1 d-moll Johannesa Brahmsa:

Lin Pin-Hong z Tajwanu 

Cecino Elia z Włoch

       W półfinałach wystąpiło dziesięcioro pianistów, w tym Polak Michał Oleszak. Niestety, nie wszedł do ścisłego finału, podobnie jak ulubieńcy publiczności Takuma Onodera (przyznaję, także mój faworyt) z Japonii i Ivan Szemczuk z Ukrainy.  Wielu słuchaczy kibicowało także Michelle Candotti, która nie weszła nawet do półfinału. Widać tutaj, jak rozmijają się sympatie słuchaczy i decyzje jury. Rozbieżność  raczej nie do pogodzenia. Publiczność oczekuje od artystów - bo chyba nie dotyczy to tylko muzyków - czegoś innego niż profesjonalni jurorzy. Mniej mnie fascynuje ścisłe wykonanie właściwych ćwierćnutek, ósemek i szesnastek, a bardziej obserwuję całość prezentacji, osobowość, emanowanie muzyką w całej postawie. Takim właśnie wykonawcą jest moim zdaniem Onodera i liczyłam, że wejdzie do finału. Jednak jurorzy ocenili, że jest mniej fascynujący niż inni. Moje nieprofesjonalne oceny pozostają dla mnie, one zdecydują, czyje płyty chciałabym mieć do słuchania w przyszłości. 

         Spośród finalistów chętnie posłucham Włocha, jedynego Europejczyka w finale. Bo i w tym konkursie, podobnie jak w Chopinowskim, Azjaci są w większości. W finale tegorocznego Konkursu Chopinowskiego jedynym Europejczykiem był polski pianista Piotr Alexewicz. Pozostali to Azjaci, a jeśli Amerykanie, to przecież jeden nazywa się Lu, drugi Yang, a Kanadyjczyk to Chen - wszyscy z azjatyckimi korzeniami. Czy to właściwe zwracać uwagę na narodowość i pochodzenie, gdy ocenia się kunszt artystyczny? Być może nie, ale to przyjemny oddech, gdy nieraz po akrobatycznych wręcz popisach technicznej biegłości pianistów z Chin czy Japonii posłucha się "europejskiego" wykonania. Coś w tym jest, że nawet w porównaniu z wykonaniem Onodery, (który jest według mnie fenomenem), Mozart pod palcami pianisty Ukraińskiego zabrzmiał bardziej "mozartowsko", tworząc atmosferę XVIII-wiecznej europejskiej muzyki salonowej. 

         Ekwilibrystyką pianiści mogli się też popisać w utworze skomponowanym przez Krzysztofa Herdzina na specjalne zamówienie Konkursu. W zakończonym wczoraj półfinale każdy uczestnik obowiązkowo wykonywał zamówiony utwór: Arrectis auribus. Co, ciekawe, ten jeden utwór wykonywali z partyturą na fortepianie, tylko zdaje się dwóch uczestników grało go z pamięci, a byli to Onodera i Szemczuk. Jak widać, nie miało to wpływu na ocenę jury. Kompozycja Herdzina wydaje mi się trudna technicznie, niemniej im więcej razy jej słucham, tym bardziej mi  się podoba, zwłaszcza pierwsza część, dosyć dynamiczna, z mocnym wejściem. Nie mam pojęcia, co to takiego, o czym i jak powinno być zagrane, bo nikt wcześniej, przed konkursem tego nie grał. Które więc wykonanie będzie można uznać za wzorcowe? Może powinien zadecydować kompozytor? A może bawił się po prostu słuchając różnych interpretacji?  

         Posłuchajmy tej kompozycji w wykonaniu finalisty. Nie ma fragmentów nagrań pojedynczych wykonawców, wiec załączam transmisję z wczoraj od środka, pierwszy utwór, na którym się otwiera klip, to właśnie kompozycja Herdzina. Cecino Elia gra z partytury na tablecie. 

sobota, 15 listopada 2025

Listopadowe wypominki

        Wypominki to - według najnowszego Uniwersalnego słownika języka polskiego pod red. Stanisława Dubisza -  modlitwy za duszę zmarłych, których wymienia się z imienia lub z imienia i nazwiska. Zwyczaj praktykowany  w wielu parafiach w listopadzie. Czasem w pierwszej oktawie od 1 do 8 listopada, czasami przez cały miesiąc odmawia się różaniec za zmarłych z wyczytywaniem ich imion. A ponieważ listopad to także miesiąc ważnych rocznic w historii Polski, wypominki nabierają charakteru patriotycznego. A forma modlitwy? Cóż, może być różna, o czym poniżej.

        11 listopada rano w mojej miejscowości w kościele parafialnym po mszy za ojczyznę zespół śpiewających pań wystąpił z koncertem pieśni patriotycznych. Zespół, o którym pisałam wcześniej (TUTAJ), powiększył się o dwie panie. Obecnie jest ich dziewięć. Jest też pan akompaniujący na gitarze do niektórych pieśni. Frekwencja nad podziw dopisała. Pełny kościół ludzi. Aż księdzu komunikantów zabrakło i musiał wyjmować drugi kielich. 

      Były sztandary z orłem w koronie, wójt zawitał we własnej osobie, wielu ludzi z biało-czerwonymi kotylionami, jak pewien kombatant, były górnik, który po pacyfikacji protestu w kopalni "Wujek" był internowany. Zespół śpiewający również z patriotycznymi kotylionami. Zabrzmiały pieśni aż zadrżały mury świątyni. Zresztą od samego początku mszy ludzie mocno śpiewali, bo przyszli zapewne tylko ci, którzy faktycznie niepodległość chcą celebrować, świętować i się nią cieszyć. Później koncert chóru rozczulił wielu, aż się popłakali niektórzy. Pieśni rzewne, nostalgiczne, w hołdzie walczącym, poległym i zwycięskim. 

       Jednym z ojców polskiej niepodległości był Ignacy Paderewski, o czym szeroko piszą różne źródła historyczne, których tutaj nie będę przytaczać. Tak się jednak w tym roku złożyło, że w Bydgoszczy odbywa się właśnie 13 Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Ignacego Paderewskiego. Od wczoraj trwa II etap, w którym uczestnicy mają między innymi obowiązkowo wykonać dwa krótkie utwory patrona konkursu. Toteż listopad stoi pod znakiem muzyki Paderewskiego. Jego zasługi w popularyzowaniu idei wolnej Polski i zabiegi o zwrócenie uwagi światowych gremiów politycznych na polskie dążenia do wolności są nie do przecenienia. A było to możliwe dzięki renomie i uznaniu jakie zdobył jako światowej sławy pianista i wirtuoz.

        W II etapie Konkursu występują dwaj Polacy: Michał Oleszak i Mikołaj Sikała. Wczoraj bardzo dobrze, z wielką kulturą, wirtuozerią i muzykalnością zaprezentował się pierwszy z nich, wykonując Ignacego Paderewskiego z Humeresques de concert utwór nr 2 Sarabande, z Miscellanea też fragment nr 2 Melody oraz cykl 10 Pieces from Romeo and Juliet Prokofiewa. 

Tu fragment występu Michała Oleszaka

                  

          A skoro mają być wypominki, to chociaż nie wymienię nazwiska, dodam, że podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku mój dziadek służył w wojskowej intendenturze. Ponieważ biegle znał nie tylko rosyjski (chodził przecież jeszcze za caratu do rosyjskiej szkoły), ale także jidysz i niemiecki, otrzymał funkcję zaopatrzeniowca. W czasie II wojny światowej przeprawiał się konnym wozem przez bagienne lasy, gdzie ukrywali się partyzanci. Co tam woził pod sianem, można się domyślać. Za bardzo się tym nie chwalił. Mówił tylko o zmęczeniu: jest taka granica wytrwałości, gdy żołnierz potrafi ze zmęczenia zasnąć maszerując. Szli więc dniem i nocą, najczęściej nocą, a jednocześnie zasypiali, nie wiedząc kiedy, nie wybijając się z marszowego rytmu. 

       W ostatnim dziesięcioleciu przed II wojną światową, - w 1931 roku w Rakówce koło Biłgoraja urodziła się Urszula Kozioł, wybitna poetka, która zmarła 20 lipca tego roku we Wrocławiu. Pochodziła z rodziny nauczycielskiej, sama też po studiach polonistycznych pracowała przez pewien czas jako nauczycielka. Zasłynęła w poezji jako odnowicielka kulturowych mitów, w których człowiek staje się uczestnikiem i kontynuatorem dialogu z tradycją. Wzbogaciła język polskiej poezji o niezwykłe i pojemne znaczeniowo neologizmy: nadnagość, przedpowitanie, przedpamieć, śpiewozieleń i inne. Wczoraj, 14 listopada uczestniczyłam w poetycko-muzycznym spotkaniu upamiętniającym jej osobowość i twórczy dorobek. Zupełnie jak w tradycyjnych modlitewnych wypominkach wspominaliśmy Wielką Damę Polskiej Poezji z imienia i nazwiska, zanurzając się w jej poetyckie słowo opiewające Biłgorajszczyznę, Zamojszczyznę, "sito sosny rozstrzelanej" i głoszące uniwersalne humanistyczne wartości. 

       Czy wspomnienie wymarłych gatunków można zaliczy do wypominków? Może nawet nie całkiem wymarłych, bo to dopiero wykażą szczegółowe badania genetyczne. Prawie rok temu, w grudniu 2024 r. media donosiły o sensacyjnym odkryciu w pniu starego drzewa. W tartaku pod Leżajskiem odkryto bowiem prawdopodobnie najstarszą barć na świecie. W bartniczej dziupli znaleziono doskonale zakonserwowane plastry z resztkami miodu oraz truchła pszczół, dzięki czemu będzie można przeprowadzić badania nad gatunkiem i dietą pszczół sprzed stuleci. Pierwsze wyniki badań wskazują, że drzewo przestało rosnąc ok. 680 roku naszej ery, co oznacza, że barć pochodzi z VII w. ma więc ponad 1300 lat. Materiał biologiczny został pobrany do dalszych badań. Obecnie fragment pnia z zakonserwowaną barcią można oglądać w Muzeum Kultury Bartniczej w Augustowie

Tu filmik z Muzeum

wtorek, 11 listopada 2025

Na gorąco - Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Ignacego Paderewskiego

       Zakończył się drugi dzień przesłuchań I etapu. Pojutrze ten etap się zakończy i jury ogłosi, kto przejdzie do etapu II. Tak samo jak w Konkursie Chopinowskim, cieszę się, że  nie jestem w jury.  Delektuję się muzyką. Grają świetnie. W I etapie uczestnicy nie mają narzuconego repertuaru, mogą wybrać dowolny utwór fortepianowy. Stąd ogromna różnorodność wykonywanych kompozycji. Co prawda  niektóre powtarzają się, jak Sonata D-dur op. 56 Haydna. Pianiści sięgają też po niektóre części suity Miroirs Ravela, na przykład już dwa razy słyszałam część IV Alborada del gracioso (Poranna pieśń błazna). I tylko raz chyba dotąd (nie mogłam wysłuchać wszystkich dotąd występujących osób) zabrzmiał mój ulubiony kawałek: Oiseaux tristes (Smutne ptaki) - grała to Kim Jiyoung z Korei Południowej.

        Prawdziwą niespodzianką są natomiast utwory, których nie znam, jak dzisiaj Sonata trojańska op. 78 tureckiego kompozytora Fazila Saya. Po pierwsze, nie znam kompletnie tego kompozytora, po drugie, nie słyszałam nigdy tego utworu. Pianista z Chin, Chen Tianrui zagrał część IV Sparta. Najciekawsze jednak było to, że po raz pierwszy widziałam, żeby w konkursie pianistycznym uczestnik grał na fortepianie preparowanym. Polegało to na tym , że kładł chusteczkę na strunach, aby zmienić dźwięk. W sumie intrygujące bardzo, gdyż powstawało wrażenie jakby stukano w drewnianą kołatkę. 

        Powoli ujawniają się faworyci. Oczywiście faworyci słuchaczy mogą być inni niż faworyci jurorów, zwłaszcza, że oni słuchają na żywo. Dźwięk inaczej się rozchodzi... czasem to nawet kwestia doboru fortepianu. W transmisji internetowej jak dotąd bardzo ładnie brzmi Fazioli. Mam swoje osobiste zauroczenia, zdziwienia, zasłuchania... Po nowoczesnej muzyce XXI wieku z przyjemnością zanurzyłam się choćby w Mozarta zagranego na koniec dzisiejszych przesłuchań. Przy tej muzyce człowiek odpoczywa! Ale i inne kompozycje, trudne, rzadkie bądź takie, których nie słucha się na co dzień, mogą urzekać. Byłam zachwycona brawurowym wykonaniem Ognistego ptaka Strawińskiego przez Roh Hyunjin z Korei Południowej. 

        Wiele  było ciekawych interpretacji, nie sposób wymienić wszystkich, zwłaszcza że rozrzut utworów również ogromny. Ciekawe osobne światy muzyczne i osobowości pokazali Onodera Takuma z Japonii oraz Candotti Michelle z Włoch. Pianista japoński z niesamowitą ekspresją mimiczną, za kórą idzie także wirtuozeria i przemyślana interpretacja. Natomiast Candotti to już ukształtowana kompletna pianistka z wysublimowanym, absolutnie zjawiskowym językiem muzycznym. To raczej pewna kandydatura do kolejnego etapu, a może nawet finału. Ale to okaże się w kolejnych dniach. 

Zajawka




piątek, 31 października 2025

Zamknięty kalendarz - zmarła Elżbieta Penderecka

       Nasunął mi się ten tytuł, ponieważ zawsze 1 listopada w radiowej Dwójce wspomina się zmarłych w poprzednich 12 miesiącach, od poprzedniego listopada. Dzisiaj ten roczny kalendarz zamknął się niespodziewaną śmiercią Elżbiety Pendereckiej, żony Krzysztofa Pendereckiego (zmarłego w 2020 r.), inicjatorki wielu kulturalnych wydarzeń, festiwali muzycznych, w tym chyba najbardziej kojarzonego z nią także w świecie  Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. W 1997 roku zorganizowała go po raz pierwszy w Krakowie. Od 2004 roku festiwal został przeniesiony do Warszawy. W tym roku odbył się w kwietniu po raz 29. 

       Elżbieta Penderecka urodziła się w 1947 roku, ciekawostką jest, że studiowała fizykę.  Od 1965 r. była żoną Krzysztofa Pendereckiego. Niestrudzenie propagowała w świecie polską kulturę i polską muzykę. Wraz z mężem, wybitnym kompozytorem, przyczyniła się do powstania orkiestry kameralnej Sinfonietta Cracovia jako oficjalnej orkiestry Królewskiego Miasta Stołecznego Krakowa. 

środa, 29 października 2025

Zapowiedź

 


           Uczestnicy z kilkunastu krajów (np. z Chile, Ukrainy, Korei, Japonii, Chin, Macedonii, Francji...), międzynarodowe jury i tak samo jak w Konkursie Chopinowskim cztery etapy: I, II, III - półfinał i finał z orkiestrą. Za to wykonywane utwory bardziej różnorodne, kilku kompozytorów. W etapie II uczestnicy będą musieli wykonać dwie kompozycje patrona, czyli Ignacego Paderewskiego.  W III etapie obowiązkowa jest pięciominutowa kompozycja Krzysztofa Herdzina specjalnie zamówiona na Konkurs oraz jeden z koncertów Mozarta ( nr 15, 17, 19, 20, 21, 24, 27) z towarzyszeniem orkiestry. 

        W finale do wyboru są wskazane w regulaminie koncerty fortepianowe Paderewskiego, Beethovena, Chopina, Schumanna, Liszta, Brahmsa i Szymanowskiego.  Może się więc zdarzyć, że wkrótce ponownie usłyszymy młodych wirtuozów grających Koncert e-moll i f-moll Chopina. 

 Będą transmisje on-line, zobaczymy. 

sobota, 25 października 2025

Tak mi smutno...

       Poznałam ją najpierw jako autorkę teatralnych i operowych scenografii. Później zaczęłyśmy korespondować, dzielić się artystycznymi zainteresowaniami, szczególnie muzyką. Poznałam jej malarstwo. Całkiem niedawno w Dwójce słuchałam audycji z jej udziałem i z tej okazji pogratulowałam jej w e-mailu. Podziękowała i nawet planowałyśmy spotkanie. Niestety, już do niego nie dojdzie. 

       W nocy z 23 na 24 października zmarła Jadwiga Maria Jarosiewicz. Urodzona w Przemyślu, do końca związana byłą z Podkarpaciem, często wystawiając prace m.in w Rzeszowie. Mieszkała w Warszawie w dzielnicy Wawer po prawej stronie Wisły. Zrealizowała ponad sto projektów scenograficznych do oper i spektakli teatralnych. Ale nie chcę pisać o tym, co można przeczytać Wikipedii. Chcę napisać, że osobiście zapraszała mnie na premierę Bajadery w 2004 roku, do której zaprojektowała scenografię i przepiękne kostiumy. O tym, że kiedy wraz z obsadą baletu wyjechała na zagraniczne tournée, dzieliła się później wrażeniami z podróży. O tym, że gdy nieraz dzwoniłam do niej, przez telefon było słychać szczekanie jej ukochanych psów. O tym, że opowiadałyśmy sobie o sposobach na ciekawe aranżacje kwiatowe w ogrodzie. O tym, że obie lubiłyśmy kolor niebieski. 

        W sezonie 2025/2026 Opera Narodowa Teatr Wielki wznawia Bajaderę - na przełomie marca i kwietnia 2026 roku zaplanowano sześć przedstawień. Jadwiga już tego nie zobaczy. 

        O swoich psach tak mówiła: Ich stała obecność w moim życiu i pracowni  znajduje odzwierciedlenie w mojej twórczości - są na większości moich prac...

         Na zawsze zapamiętam jej wspaniałe obrazy z kwiatami, martwą naturą i portrety. 




czwartek, 16 października 2025

oczekując na werdykt po III etapie

W oczekiwaniu na werdykt po III etapie. Innego wpisu nie będzie. 


Proszę słuchać, panowie i panie,

Mistrz zasiada przy fortepianie.

Już pod wieczór, nastrojowo,

koncert się zaczyna nokturnowo.

Będzie mrocznie i rubato,

wszak się ceni Mistrza za to,

romantycznie i jesiennie,

wierzbowato mgielnie...

(Bo jak Polska, to i wierzby,

wszyscy wiedzą, że nad miedzą

w Polsce wierzby siedzą

na plakacie Tarkowskiego.)

Trochę presto, trochę lento, 

bo w tym całe piękno.

I nie koniec na tym: Poloneza

zacząć czas. Dokąd zmierza

nasz wirtuoz? Te mazurki, te sonaty,

z głębi serca uczuć kwiaty.

To nie koniec jeszcze!

(O, tu nie wiem czy się zmieszczę

w przepisowym rozmiarze notatki

zanim zabrzmi takt ostatni)

W tej sonacie znaleźć trzeba

maestoso i molto vivace,

a tu jesień i fortepian płacze.

Jakiś wirtuoz nowy

w ton uderzył minorowy...

...wszyscy płaczą,

ale przecież mu wybaczą,

może i nagrodzą, chyba że jury zaskoczy,

tego nie przepuści, tamtego przeoczy

i zostaną sami nowicjusze.

Kto ukoi nasze skołatane dusze?

czwartek, 2 października 2025

Zaczyna się dzisiaj!

        XIX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Zaczyna się dziś koncertem inauguracyjnym, laureatów poznamy 21 października. Koncerty laureatów 22 - 23 października. 

Oficjalna strona konkursu z biogramami i zdjęciami uczestników oraz kalendarzem przesłuchań TUTAJ

Wśród twarzy dominują rysy azjatyckie. Do uczestników z Japonii, Chin, Korei Południowej już się przyzwyczailiśmy, ale jest w tym roku pianista z Malezji. 

       Trzy tygodni z muzyką Chopina! 

        Nie bądźmy ponurzy. Tak o Konkursie Chopinowskim przy zupełnie innej okazji wspomniał ironicznie Antoni Słonimski w roku 1934 w książce Heretyk na ambonie.


        Wyjaśnienie: Tasiemka to przedwojenny gangster, Łukasz Siemiątkowski, który stojąc na czele gangu ściągał haracz od handlarzy z warszawskiego targowiska na Kercelaku. Jedno trzeba przyznać, język Słonimski miał cięty. 
        Jarosław Iwaszkiewicz w zbiorze felietonów Ludzie i książki natomiast tak pisał:


O konflikcie miedzy jurorami konkursu a krytykiem muzycznym komentującym eliminacje pisał Jerzy Waldorff w Ciach go smykiem! (1972):

I na koniec Jerzy Kisielewski o Zbigniewie Drzewieckim:

poniedziałek, 21 lipca 2025

Gdzieś poza granicami tego świata

Bez światłocienia


znalazłam się w kraju

gdzie każdy dzień

staje się nagle

bez uprzedzenia


i bez uprzedzenia 

nastaje noc


dzień ograbiony ze świtu

i zmierzchu

skrzykuje kolory

obłoków

wiodących słońce na tron


a kiedy wyroją się gwiazdy

i księżyc

ogniste słońce nagle

wygasza światło


Wczoraj zmarła Urszula Kozioł, poetka wybitna. Miałam nadzieję, że jeszcze zdążę zdobyć jej autograf w ostatnim tomiku Raptularz, uhonorowanym Nagrodą Nike w ubiegłym roku. Niestety, nie zdążyłam. Wszystkie wiersze w tym ostatnim tomiku są jak pożegnanie. 


Tempus fugit


Czas zawczasu

pogrążyć się w sobie


czas

zdążyć na czas


czas mieć czas

zanim

strąci nas w bezczas


bo poniewczasie

będzie za późno na cokolwiek




czwartek, 13 lutego 2025

Światowy Dzień Radia

     W 2011 roku UNESCO ustanowiło 13 lutego Światowym Dniem Radia w celu docenienia radia jako jednego z najstarszych i najważniejszych mediów. W erze cyfrowej ważne jest podkreślenie roli radia zwłaszcza tam, gdzie akurat media cyfrowe nie są odbierane czy to z przyczyn obiektywnych, czy też z powodu cyfrowego wykluczenia społeczności i poszczególnych osób. 

       Przekaz radiowy ma wiele odmian, niemal od początku istnienia docierał do słuchaczy dźwiękiem, głosem, muzyką, angażując w odbiorcach wyobraźnię słuchową. W latach trzydziestych XX wieku Zdzisław Marynowski "teatrem wyobraźni" nazwał radiowe słuchowisko. Jego specyficzną odmianą jest  słuchowisko poetyckie, z reguły wykorzystujące istniejące teksty poetyckie (chociaż byli autorzy piszący specjalnie dla radia poetyckie słuchowiska, jak np. Zbigniew Herbert). Jak piszą Joanna Bachura-Wojtasik i Eliza Matusiak, autorki szkicu Dźwiękowa sztuka elitarna: "podobnie jak poezja słuchowiska poetyckie są sztuką elitarną, sztuką osobistą i intymną rozwijającą w nas emocjonalną wyobraźnię. Scenariusz i realizacja słuchowiska poetyckiego przefiltrowane są przez pryzmat wrażliwości autora i reżysera, a następnie dopełnienie sensów i idei odbywa się dzięki odbiorcy. Teatr radia nie istnieje bez słuchacza, który zwłaszcza w przypadku radiowych teatrów poetyckich dodaje od siebie wiele emocji, subiektywnego postrzegania metaforycznych obrazów". 


Przedwojenne czasopismo radiowe, nr 1 z 1 kwietnia 1925 roku, dwutygodnik ukazywał się dwa razy w miesiącu we Lwowie, Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Grudziądzu


Orkiestra radiostacji warszawskiej z wybitnym dyrygentem Emilem Młynarskim na czele ( siedzi w pierwszym rzędzie w środku), zdjęcie z 1926 roku


Orkiestra stacji warszawskiej w studio nagrań Polskiego Radia, z przodu siedzi bez instrumentu dyrygent Emil Młynarski, zdjęcie ok. 1926 r.


Zdjęcie z nagrania w studiu Polskiego Radia, ok. 1927 r. 


Jednodniówka z okazji pięciolecia Rozgłośni Łódzkiej Polskiego Radia, 1935 r. 


Jednodniówka Rozgłośni Lwowskiej Polskiego Radia 1935 r. 


Niezbędnik każdego słuchacza: broszura z 1937 roku


Rocznicowa publikacja Radia Wileńskiego, 1938 r. 

A dziś?...

wtorek, 26 listopada 2024

Dla Polaków z kresowego Podola

      Zbierane są artykuły spożywcze z długą datą ważności, słodycze, artykuły higieniczne, chemia gospodarcza. Poszukujemy także działających pralek typu “Frania”. Nie zbieramy ubrań.

Akcja trwa do 6 grudnia 2024 r. Dary można zostawić w holu głównym w budynku Starostwa Powiatowego w Puławach przy al. Królewskiej 19, szkołach powiatowych oraz w siedzibie stowarzyszenia w Kazimierzu Dolnym, ul. Zamkowa 6.


poniedziałek, 21 października 2024

Zmarł Janusz Olejniczak





Wczoraj, 20 października w wieku 72 lat zmarł Janusz Olejniczak. Najmłodszy laureat Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w 1970 roku. Odtwórca Chopina w filmie "Błękitna nuta".  Niezrównany wykonawca muzyki Chopina. 

środa, 25 września 2024

Apel


 

Specjalne konto na pomoc ofiarom powodzi i usuwania skutków klęski żywiołowej.

Gmina Kłodzko 57-300 Kłodzko, ul. Okrzei 8a  otworzyła na ten cel rachunek o numerze:

49 95 23 0001 0000 2264 2000 0203

Ewentualnie wpłat można dokonywać na konto Gminy Kłodzko nr 49 9523 0001 0000 2264 2000 0009 z dopiskiem: „Pomoc dla powodzian”.

niedziela, 24 marca 2024

Jaka szkoda

      Bard, poeta, kompozytor, felietonista. W zasadzie z wykształcenia także aktor. Pięknie pisał, pięknie grał i pięknie śpiewał. Piękny człowiek. Moja znajomość z piosenką poetycką zaczęła się od słuchania Leszka Długosza. Był kwintesencją scenicznej elegancji. W poetyckiej twórczości zaś łączył piękno słowa z humanistyczną refleksją. Jako wykonawca szczególnie lubił teksty Stanisława Balińskiego, jak ta poniższa refleksja o przemijaniu. Piosenka pożegnalna - wczoraj Leszek Długosz zmarł w wieku 82 lat. 


W niedzielne letnie popołudnie
Gdy kulę smutku toczy demon
Nad rzeką w kwiaty oprawioną
Pod niebem bladym jak anemon
Siedzieli rzędem staruszkowie
Pochyłe panie i panowie
Ubrani jasno mile schludnie
I patrząc w wodę jak zanika
- fala za falą, świat za światem,
Pili herbatę za herbatą

Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda
Że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
Przepłynęły beznamiętnie
Bezszelestnie jak ta woda
Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda

Poczem ta gwiazda kwitnąca
I tak cię nie uśpi, nie uśpi,
A woda odpływająca i tak cię minie
Przepłynie
Zatrzymasz się kiedyś bez tchu
Po tamtej już stronie snu
I będziesz wołał z daleka
Jak ja dziś wołam do snu
- Poczekaj, poczekaj, czy słyszysz, poczekaj...

Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda
Że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
Przepłynęły beznamiętnie
Bezszelestnie jak ta woda
Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,stanislaw_bali_ski,jaka_szkoda.html