zapiski na marginesie
Klik! - O czym piszę gdzie indziej - okolice książek
sobota, 7 marca 2026
Śpiew dla poległych
piątek, 6 marca 2026
Nieśmiertelne
- Czy to jest dobre?.... Niedobre... Wiedziałem...
- Niedobre?! To jest nieśmiertelne!
Taki dialog rozgrywa się między Mozartem a Salierim nad partyturą Requiem w końcowych scenach spektaklu Amadeusz w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Kiedy w listopadzie ubiegłego roku spektakl miał lubelską premierę, wiedziałam, że muszę go zobaczyć. Udało się dopiero w lutym podczas ponownych przedstawień.
Spektakl w reżyserii Anny Wieczur był wcześniej realizowany m.in. w Warszawie czy Łodzi. Teraz także w Lublinie. Poza oczywistym wydźwiękiem samego tekstu dramatu Petera Shaffera, istotą tego niezwykłego inscenizacji jest muzyka. W trakcie przedstawienie widzowie mają okazję posłuchać przepięknych realizacji na żywo przez orkiestrę, śpiewaków solowych i chór aż 28 fragmentów muzyki Mozarta i czterech fragmentów muzyki Salieriego. Za stronę muzyczną spektaklu odpowiada Jacek Laszczkowski, śpiewak operowy, a obecnie także dyrygent. On sam występuje w realizacji "Amadeusza" jako dyrygujący orkiestrą tytułowy kompozytor. Nosi więc taki sam strój z epoki, stojąc tyłem do widzów dyryguje orkiestrą w tych scenach, gdy bohaterowie na czele z cesarzem słuchają fragmentów oper Mozarta lub kiedy Salieri przegląda partytury i słucha w wyobraźni.
Zanim doszło do lubelskiej premiery, pojawił się wywiad z obojgiem reżyserów, czyli Anną Wieczur i Jackiem Laszczkowskim. Myślę, że w ogóle warto wysłuchać tej rozmowy przed obejrzeniem a także jako dopełnienie osobistych refleksji o istotnym i najbardziej dramatycznym wątku sztuki, czyli rywalizacji "miernoty" z geniuszem.
poniedziałek, 2 marca 2026
Ostatni Sędzia
Ultimum Iudicum - Ostatni Sędzia - to najnowszy projekt Lecha Majewskiego prezentowany w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. O Lechu Majewskim pisałam w kontekście jego filmu (Młyn i krzyż) oraz książek (Szczury Manhattanu, Oficjalne centrum świata). Artysta wszechstronny - reżyser, pisarz, malarz, scenarzysta... Osobowość renesansowa: tworzy scenografie teatralne i operowe, reżyseruje filmy, a zdarzało mu się komponować muzykę do spektaklu. Cokolwiek wyjdzie spod jego ręki, zawsze można się spodziewać świata z pogranicza sztuki, życia i wyobraźni. Przekraczanie granic między dziedzinami sztuk wizualnych zaowocowało powstaniem nowego terminu: wideofresk. Lech Majewski bowiem posługuje się kamerą, ale to, co widzi kamera uzupełnia nowoczesną technologią cyfrową, animacją i - jak było w przypadku filmu Młyn i krzyż - fabułą z udziałem żywych aktorów.
Ultimum Iudicum to przykład wideofresku na podstawie wybitnego dzieła sztuki, jakim jest Sąd Ostateczny Hansa Memlinga. Skrupulatnie zarejestrowane kamerą detale trzech części ołtarza Majewski ożywia i uzupełnia słyszaną w tle muzyką, która odnosi się do fragmentów animowanego filmu. Gdy kamera pokazuje na przykład balkon z trzema grającymi i śpiewającymi aniołami, słychać delikatną pieśń anielską. Gdy natomiast oglądamy wideofresk zrealizowany na podstawie lewego skrzydła (po prawej stronie patrzącego) ilustrującego strącanie potępionych do piekła, słychać krzyki, płacz i nieludzki wrzask z paszcz diabelskich.
Kompozycja Majewskiego składa się z trzech części, tworząc tryptyk, tak jak ołtarz Memlinga. Wyświetlane na dużych ekranach wypada oglądać po kolei, śledząc za obiektywem kamery niezwykłe szczegóły malowidła. Dopiero tak widać, że w błyszczącej zbroi Archanioła Michała odbijają się postacie z pierwszego planu na dole obrazu. Oko kamery wychwyciło szczegóły, które trudno odnaleźć przy pospiesznym oglądaniu: detale architektoniczne bramy raju, przerażające oczy i paszcze diabłów, krople potu i łez na twarzach zmartwychwstałych ludzi przeznaczonych na potępienie.
Obraz Memlinga wpisuje się w długą serię dzieł Biblia pauperum, miał plastycznie ukazywać to, co zapowiada Apokalipsa św. Jana. Film, a właściwie tryptyk filmowy Majewskiego, można potraktować jako współczesną kontynuację tego wątku, dostosowaną do współczesnej technologii i wrażliwości człowieka, którego już niewiele może przerazić. Okazuje się jednak, że tak ukazany - w dużych zbliżeniach, z detalami, z ożywionymi twarzami, z muzyczną ilustracją - obraz sprzed pięciuset lat potrafi budzić grozę. Nowoczesna technologia pozwala też dokładniej przyjrzeć się i docenić kunszt malarza, który w twarzach przedstawionych na obrazie postaci z psychologiczną prawdą ukazał całą gamę emocji.
Podobnie jak w przypadku obrazu Bruegla, Lech Majewski przy pomocy kamery i przetwarzającej wyobraźni nadaje pierwotnemu dziełu walor wciąż żywej historii, opowieści o nas, o człowieku wszystkich epok, dowodząc, że dawne malarstwo wcale nie jest zamknięta i anachroniczną sztuką tylko dla znawców i koneserów. Obejrzenie trzech części zajmuje zaledwie pół godziny, a mieści się w nich niemal cala historia ludzkości i mistyczna kontemplacja kruchej ludzkiej kondycji.
Wystawa czynna do 18 kwietnia.
niedziela, 22 lutego 2026
Organy na Wielki Post
Mieczysław Surzyński (1866 - 1924) był jednym z wielu kompozytorów, którzy zainspirowani pieśniami wielkopostnymi tworzyli organowe improwizacje i wariacje. Nazywany jest "Chopinem organów", a ze względu na technikę improwizacji "polskim Bachem". W zakresie organowej improwizacji był pionierem w polskiej muzyce na na przełomie XIX i XX wieku. Wysokie umiejętności potwierdziło wygranie międzynarodowych konkursów improwizacji w Rzymie (1900), w Petersburgu (1901) i w Londynie (19012). W swojej twórczości często nawiązywał do motywów ludowych i pieśni kościelnych.
Grę na organach, fortepianie i kompozycję studiował w Berlinie w latach 1885 - 1887, a następnie kontynuował w Lipsku w latach 1887 - 1890. Jako organista i dyrygent chóru działał w Poznaniu, Libawie na Łotwie, w Petersburgu, Saratowie i Kijowie. W Petersburgu od 1893 roku kierował chórem katolickiej katedry metropolitalnej. W latach 1905 - 1915 prowadził klasy organów w Instytucie Muzyki w Warszawie. Od 1909 roku był organistą w Katedrze św. Jana w Warszawie, wykładał też w Wyższej Szkole Muzycznej im. F. Chopina. Rok 1915 okazał się dla dramatyczny, gdyż jako jeniec cywilny został przesiedlony w głąb Rosji, skąd powrócił dopiero w 1921 roku i ostatnie lata spędził w Warszawie ciesząc się sławą wybitnego wirtuoza muzyki organowej.
Duża część kompozycji Surzyńskiego należy do nurtu cecyliańskiego, w którym mieszczą się między innymi organowe transpozycje pieśni kościelnych. Największym ich zbiorem w twórczości Surzyńskiego jest Rok w pieśni kościelnej wydany w 1909 roku. Składa się z pięciu zeszytów, z których każdy zawiera opracowania muzyczne pieśni na poszczególne części roku kościelnego. Zeszyt pierwszy zawiera preludia organowe osnute na pieśniach adwentowych; w zeszycie drugim są kompozycje kolędowe, w trzecim tematy z pieśni wielkopostnych, w czwartym pieśni odnoszące się do świąt Wielkanocy, Zielonych Świątek, Trójcy Świętej i Bożego Ciała oraz w zeszycie piątym pieśni maryjne.
Preludia wielkopostne nawiązują do pieśni: Ty, któryś gorzko na krzyżu umierał; O, Jezu, jakoś ciężko skatowany; Ojcze, Boże wszechmogący; Stała Matka Boleściwa; Jezu Chryste, Panie miły; Płaczcie anieli; Ludu, mój ludu; Wisi na krzyżu; Wszyscy mieszkańcy dworu niebieskiego; Vexilla Regis; Krzyżu święty; Zawitaj, Ukrzyżowany; Jezu konający (Preludium et fuga). Przyznaję, że nie znam kilku z tych pieśni. W zeszycie Surzyńskiego oczywiście słów nie ma, gdyż są to improwizacje. Trudno też znaleźć nagrania na YouTube.
Spośród nagrań pieśni wielkopostnych udało mi się znaleźć improwizację na kanwie Jezu Chryste, panie miły znany też pod nazwą Choral varie op. 50.
wtorek, 17 lutego 2026
Koniec Królestwa
... karnawału. Król odjeżdża, żeby powrócić za rok.
Grafika z czasopisma "Wędrowiec" , nr 6, 11 lutego 1899 r.
Łostatki, zapusty, kuse dni ...
jakkolwiek zwać,
do zabawy rwie się brać,
w te upojne dni.
Słabo mi to wyszło, posłużę się kimś bardziej lotnym w wierszopisaniu. Na przykład Teodor Wierzbowski tak podsumował:
Mięsopusty, zapusty,
nie chcą państwo kapusty,
wolą sarny, jelenie
i żubrowe pieczenie.
Mięsopusty, zapusty,
nie chcą państwo kapusty,
pięknie za stołem zasiędą,
kuropatwy jeść będą.
A kuropatwy zjadłszy,
do taneczka postawszy,
po tańcu małmazyją
i tak sobie popiją.
O karnawałowych cudownych "uzdrowieniach" podczas wtorkowego zapustnego karnawału w Wenecji tak pisano ironicznie w "Rozmaitościach", dodatku do "Gazety Lwowskiej" z lutego 1822 roku:
Nawet żebracy maskują si we Wtorek zapustny; mażą sobie lice mąką, wieszają an siebie różnobarwne łachmany i wdziewają najeżone peruki. Tak ustrojeni skaczą, przewracaj kozły i niejeden kaleka lub garb utraca lub proste odzyskuje nogi.
sobota, 14 lutego 2026
Cesarz fortepianu
Był cudownym dzieckiem. Znał i umiał czytać nuty zanim nauczył się czytać i pisać słowa. W wieku czterech lat czytał partytury Beethovena, a wieku pięciu lat wystąpił na pierwszym publicznym koncercie. Claudio Arrau Leon (1903 - 1991) - chilijsko-amerykański pianista - cesarz fortepianu o fenomenalnej pamięci i ogromnym repertuarze. W wieku jedenastu lat grał Etiudy Transcendentalne Liszta, zaliczane do najtrudniejszych kompozycji fortepianowych. Podczas 12 pełnych recitali wykonywał wszystkie klawiszowe utwory Beethovena, a pięć kolejnych wieczorów zajmowały mu kompozycje Mozarta. Cykle te wykonał w 1935 i 1936 roku. Podobnie grał też cykle utworów Schuberta i Webera. W szczytowym okresie kariery miał w repertuarze kompletne utwory fortepianowe Bacha, Mozarta, Beethovena i Chopina. Szacuje się, że ich wykonanie zajęłoby 76 pełnych koncertów recitalowych oraz dodatkowo potrafił grać ok. 60 utworów z orkiestrą.
W wieku 10 lat rozpoczął studia w Berlinie pod kierunkiem Martina Krause, ucznia Liszta. Krause od początku widział ogromny talent młodego chłopca, o którym powiedział: "Będzie moim arcydziełem". I nie mylił się. W wieku 17 lat Arrau wystąpił w Royal Albert Hall w Londynie, a 20 października 1923 roku mając 20 lat zadebiutował w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Koncertował niemal do ostatnich lat życia. Są nagrania, i to pełnowymiarowe recitale bądź koncerty z orkiestrą, gdy miał 85 lat. 6 lutego 1983 roku w dniu 80. urodzin Arrau wystąpił z Philadelphia Orchestra pod batutą Riccarda Mutiego w koncercie, który był transmitowany w telewizji. Podobnie koncert na 85 urodziny z 6 lutego 1988 roku został nagrany i wyemitowany w telewizji. Arrau zagrał wówczas V Koncert fortepianowy Beethovena zwany Cesarskim. Oba koncerty zostały wydane na płytach.
6 lutego minęła 123 rocznica jego urodzin.
W 1931 roku, dokładnie 14 lutego, Arrau wystąpił w Wilnie. Kilka lat wcześniej, w 1927 r. zdobył pierwszą nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Genewie, która ugruntowała jego pozycję wśród wirtuozów fortepianu.
W następnych latach chilijski pianista jeszcze kilka razy przyjeżdżał z recitalami do Polski, o czym donosiła ówczesna prasa muzyczna.
Obliczono, że podczas długiej kariery wystąpił 8113 razy.
Zawsze się wzruszam, gdy patrzę i słucham jak 80-letni Claudio Arrau gra Beethovena:
czwartek, 12 lutego 2026
Do Pączka
Tłusty Czwartek pobudza apetyt. I to na wielu polach, także artystycznych. Zwykła konsumpcja bywa ogromna, bowiem jak donosił "Express Lubelski i Wołyński" z lutego 1926 roku, Warszawiacy w tamtym tłustym czwartku zjedli półtora miliona pączków, co zostało starannie, aczkolwiek w zaokrągleniu wyliczone. Jednym słowem, pączkowy czwartek istotnie wpływa na poprawę finansów handlu cukierniczego.









