środa, 22 kwietnia 2026

Tam, gdzie Mickiewicz...

 



Budynek na ulicy Saint-Pierre, gdzie mieszkał Adam Mickiewicz podczas pobytu w Lozannie w latach 1839 - 1840. Rysunek Stanisława Witkiewicza zamieszczony w "Wędrowcu" z 1884 roku.

Obecnie ulica nosi nazwę Rue du Bourg, a dom nosi numer 19. W 1916 r. (inna data to 1917) odsłonięto tablicę upamiętniającą pobyt Mickiewicza, jednak znajduje się ona gdzie indziej -  na Rue de la Grotte 1. Jedyne zdjęcie tej tablicy, jakie znalazłam w Internecie, jest bardzo nieczytelne, z tego względu nawet nie wiem, czy tablica do dzisiaj istnieje. 


Była też inna tablica, ufundowana na stulecie urodzin poety w 1898 roku. Uroczyste obchody zostały zorganizowane 24 grudnia 1898 roku w budynku dawnej Akademii Lozańskiej, gdzie wykładał Mickiewicz. Tablicę wówczas uroczyście odsłonięto, jednakże nie została ona tam zamieszczona na stałe. Gdzie się znajduje obecnie, nie wiadomo. Słuch o niej zaginął. 


Tablica pamiątkowa z obchodów stulecia urodzin poety w Lozannie - 24 grudnia 1898 roku. Niestety, nigdzie nie ma też informacji, kto ją zaprojektował i wykonał. Jedynym źródłem informacji o przebiegu uroczystości jest oficjalne sprawozdanie komitetu organizacyjnego, w którym nazwiska autora i wykonawcy nie podano. 


Z tego wynika, że trzeba osobiście udać się do Lozanny i wszystko naocznie sprawdzić: są tablice czy nie, gdzie i w jakim stanie. 

czwartek, 16 kwietnia 2026

Wiwat, Agatha!

       "Rewia", dodatek do "Głosu Porannego", z 16 kwietnia 1938 roku zamieszcza teksty autorów światowej literatury. Wśród nazwisk pojawiają się między innymi: Andre Maurois (1885 - 1967), Tristan Bernard (1866 - 1947), Karel Čapek (1890 - 1938) i Agatha Christie (1890 - 1976). Wydanie "Rewii" zamyka opowiadanie Christie Mieszkanie nr 4. 


       Oryginalnie opowiadanie ukazało się pod tytułem Perypetie z tanim mieszkaniem w 1924 roku w zbiorze Poirot prowadzi śledztwo. Faktycznie chodzi w nim o mieszkanie mające nr 4, więc - jak widać - w publikacji prasowej taki też nadano tytuł. 
     Nie była to oczywiście jedyna publikacja twórczości Agathy Christie w polskiej prasie i na polskim rynku. W 1965 roku "Sztandar Ludu" drukował w odcinkach powieść Zerwane zaręczyny (1940). 


O skali popularności królowej kryminału świadczą liczne wydania książkowe na przestrzeni lat powojennych. W latach 1944 - 2010 Christie zajmowała miejsce tuż za Szekspirem - liczba jej wydań wynosiła ponad 300. Z kolei w węższym okresie, po transformacji ustrojowej, w latach 1991 - 2010 Christie wysunęła się na prowadzenie i wśród pisarzy obcojęzycznych zajęła pierwsze miejsce z liczbą wydań ok. 280.  
      Myślę, że dzisiejsze rankingi nadal ukazywałyby jej pozycję w czołówce, ponieważ po 2010 roku pojawiły się kolejne wydania jej książek. Mimo że ostatecznie po wielu latach zdecydowała się w Kurtynie uśmiercić swojego najwierniejszego detektywa, Poirota, to sama Agatha jest nieśmiertelna. 
     
      PS Mój ulubiony cytat z Poirota: "Nie mogę, naprawdę nie mogę samotnie przesiadywać całymi dniami w fotelu i rozmyślać o tym, jaki jestem cudowny. Potrzebny jest pierwiastek ludzki, potrzebny jest cudzy podziw".  

sobota, 11 kwietnia 2026

Mistrz organów

 


Dwudziestogłosowe organy Jana Śliwińskiego dla kościoła oo. franciszkanów w Krakowie zostały zamówione po tragicznym pożarze w 1850 roku, w którym spłonęła niemal cała świątynia. Prace trwały dwa lata i - jak wynika z zamieszczonej wyżej ulotki - 11 kwietnia 1880 roku miała miejsce uroczysta próba dźwięku, czyli w zasadzie odbył się koncert. 

     Jan Śliwiński  (1844 - 1903) był najlepszym i najbardziej znanym polskim budowniczym organów, którego firma znajdowała się we Lwowie. Stąd też zbudował organy dla kilku lwowskich kościołów: w Bazylice Wniebowzięcia i kościele Matki Bożej Śnieżnej. Zakład produkcyjny założony w 1876 roku szybko zdobył uznanie także dzięki nagrodom, jakie Śliwiński otrzymywał za swoje organy. W 1877 roku otrzymał medal zasługi na Krajowej Wystawie Rolniczej i Przemysłowej we Lwowie. Poszerzając zakres swoich usług Śliwiński zaczął produkować cieszące się popularnością fisharmonie sprzedawane nawet w Berlinie. W 1886 roku na wystawie w Czerniowcach zdobył pierwszą nagrodę, pokonując w rywalizacji producentów wiedeńskich. W 1887 roku zdobył także I miejsce i Nagrodę Rządową na Wystawie Krajowej Rolniczo-Przemysłowej w Krakowie.

      Organy Śliwińskiego ceniono za doskonałą harmonię, dopasowanie brzmienia głosów do wnętrza i przestrzeni. Oferował w swoim katalogu aż siedemnaście modeli instrumentu. Jan Śliwiński szlify organmistrzowskie przez dziesięć lat (1865 - 1875) zdobywał głównie we Francji, w paryskiej fabryce Cavaille-Cola, stąd też na jego organach najlepiej brzmi podobno muzyka francuska. Z lwowskiej fabryki Śliwińskiego pochodziły organy nie tylko we wspomnianej bazylice Franciszkanów, ale także - jedne z największych - dwudziestoośmiogłosowe w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie, a także w kościołach w Sanoku, w Krośnie, Łabuniach, Kętach, Przeworsku, Rakszawie, Bieczu, Szczebrzeszynie, Zamościu i wielu innych miejscowościach. Te dwa ostatnie instrumenty zostały ufundowane przez znanych arystokratów: dla Szczebrzeszyna organy ufundowali Konstanty i Maria z hr. Potockich księstwo Lubomirscy, a dla Kolegiaty Zamojskiej XV ordynat Maurycy hr. Zamoyski. 

      Nie wszystkie instrumenty Śliwińskiego przetrwały dziejowe zawirowania, kataklizmy, pożary czy wojny. Nadal można ich posłuchać między innymi w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie, Kolegiacie Zamojskiej, w katedrze łacińskiej Wniebowzięcia we Lwowie, w kościele Matki Bożej Szkaplerznej w Łabuniach, w kościele św. Wojciecha w Szymbarku. Poza Szymbarkiem, pozostałe wymienione (Zamość, Łabunie, Kraków, Lwów) słyszałam na żywo w różnych okolicznościach. 

Poniżej organy w Kolegiacie Zamojskiej - sprawdzanie brzmienia


A teraz UWAGA! Niespodzianka - historyczne organy Śliwińskiego z kościoła św. św. Piotra i Pawła w Tbilisi w Gruzji:

środa, 8 kwietnia 2026

O czytaniu i pisaniu w roku 1888

      Nie pierwszy to raz, gdy znajduję intrygujące, a może nawet i pouczające ciekawostki w dawnej polskiej prasie. Tym razem wpadła mi w oko "Gazeta Świąteczna" z 8 kwietnia 1888 roku prowadzona przez redaktora Hermana Benniego (1834 - 1900). Fryderyk Emanuel Herman Benni był ewangelickim pastorem, a także lektorem języka angielskiego i francuskiego, założycielem prywatnej szkoły męskiej, w której zatrudniał wybitnych polskich nauczycieli oraz jednym z inicjatorów budowy pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie na stulecie urodzin poety. Jednocześnie redagował w różnych okresach życia "Kurier Warszawski", "Ateneum" a także wspomnianą na początku "Gazetę Świąteczną". 

     W numerze 379. z 8 kwietnia 1888 roku "Gazety Świątecznej" mocnym i rzucającym się w oczy akcentem jest zachęta do pracy nad usprawnianiem umiejętności czytania i pisania po polsku. Trzyczęściowa - jak można zauważyć - reklama stopniuje te umiejętności i zachęca do dalszego ich pogłębienia w bardzo pomysłowy i motywujący sposób. 


Podoba mi się sformułowanie: "Kto umie już czytać, a chce się nauczyć pisać", a jeszcze bardziej trafne umieszczone niżej: "Kto pisać już trochę umie, niech się nauczy pisać poprawnie". Zwłaszcza to drugie - uważam - nie straciło na aktualności. Bo chociaż naukę czytania i pisania mamy od dawna obowiązkową, poprawność tekstów pisanych tu i ówdzie, nawet publicystycznych na portalach informacyjnych, przedstawia wiele do życzenia. Coraz więcej osób chciałoby zabłysnąć opublikowaniem swojej twórczości, ale pracy nad doskonaleniem polszczyzny raczej unikają, sądząc, że podstawy wyniesione ze szkoły podstawowej wystarczą, aby wielkim/-ką pisarzem/-rką zostać. 
      Na ostatniej zaś stronie gazety znajduje się lista aktualnych w tamtym czasie publikacji, które można zakupić. Uderza obecność wielkiej literatury. Są powieści i opowiadania  Kraszewskiego, Prusa, Konopnickiej, Orzeszkowej, publikacje naukowe, jak Jeske-Choińskiego oraz historyczne, podróżnicze a także  poradnik słynnej Ćwierciakiewiczowej pt. Cokolwiekbądź chcesz wyczyścić, czyli Porządki domowe za 40 kopiejek. I ta ostatnia pozycja bardzo by mi się przydała :-) 

niedziela, 5 kwietnia 2026

Buxtehude na Wielkanoc

          Najgłośniejsze wielkanocne fanfary słychać w kantacie Buxtehudego Dziś tryumfuje Boży Syn. Myślę, że kompozytorzy barokowi mieli jednak fantazję, której dzisiaj mało kto dorównuje. Dietrich Buxtehude (1637 - 1707) fascynuje mnie od dawna choćby z tego powodu, że to do niego do Lubeki według legendy pieszo udał się Jan Sebastian Bach, aby posłuchać jego muzyki.  Że Bach u Buxtehudego spędził kilka miesięcy to fakt, tylko z tą pieszą wędrówką nie do końca wiadomo, czy prawda. 

           Później Buxtehudego "zaśpiewał mi" Andreas Scholl (Muss der Tod denn auch entbinden), co przypieczętowało mój zachwyt kompozytorem. Fascynację zwieńczyło oczywiście zakupienie płyty, choćby z przejmującym Membra Jesu nostri w wykonaniu Schola Cantorum Basiliensis pod kierownictwem Rene Jacobsa. I tak już mi zostało, a ponieważ Buxtehude był wcześniej zanim nastał Bach, to Wielkanoc z muzyką Buxtehudego. 



piątek, 3 kwietnia 2026

Zelenka na Wielki Tydzień

     Psalm 51 - Miserere mei, Deus secundum nagnam misericordiam Tuam - jeden z najbardziej przejmujących psalmów Dawida. Z dzieciństwa pamiętam, jak śpiewaliśmy często na początku każdej mszy:

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,

i odnów we mnie moc ducha.

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy

i oczyść mnie z grzechu mojego.... 

   Jan Dismas Zelenka skomponował muzykę do Psalmu 51 na liturgię wielkanocną, a właściwie Wielkiego Tygodnia. W naszej polskiej tradycji przyzwyczailiśmy się śpiewać i słuchać raczej pieśni pełnych bólu i rozpaczy: Ludu, mój ludu, Dobranoc, Głowo Święta itp. W porównaniu z nimi kompozycja Zelenki może wydać się zbyt... dynamiczna czy nawet skoczna. Zelenka posłużył się tutaj dużymi kontrastami i niemal brawurową konstrukcją. Ale czyż nie takie powinno być wołanie grzesznika o Boże miłosierdzie?

     Moja ulubiona kompozycja na Wielki Post i Wielki Tydzień: Jan Dismas Zelenka - Miserere c-moll ZWV 57.

Niestety, nie znalazłam tego w ulubionym wykonaniu Collegium 1704 i Collegium Vocale 1704 pod dyrygentem Vaclavem Luksem, a to są najlepsi na świecie specjaliści od Zelenki.  

Dlatego inne, najpierw taki początek, ta interpretacja jest zbliżona najbardziej do wykonania Collegium 1704, ale tylko kawałek znalazłam, sam początek


Tutaj całość, w innym wykonaniu, również dosyć dramatycznie dopracowanym

sobota, 28 marca 2026

Faure na Niedzielę Palmową

      Ale nie ten Faure, który jest znany bardziej (Gabriel Fauré - 1845 - 1924, kompozytor, organista, poza tym jego nazwisko ma "e" z kreseczką), tylko inny: Jean-Baptiste Faure (1830 - 1914), francuski śpiewak operowy, baryton. A przy okazji napisał dwie książki o śpiewie i skomponował kilka pieśni. Jedna z nich zyskała szczególną popularność i jest śpiewana do dzisiaj, ale nie wiem, czy u nas w Polsce także, bo nigdy jej nie słyszałam. Chodzi o hymn na Niedzielę Palmową - Les Rameaux

      Tu się pozżymam trochę, bo wszędzie jest mnóstwo nagrań i publikacji, ale po angielsku. Oryginał zaś był francuski, bowiem autorem tekstu był francuski poeta i dramaturg Jules Bertrand. Ze źródeł francuskich wynika, że żył bardzo krótko, w latach 1847 - 1875. Na język angielski  - The Palms - przetłumaczyła tekst Helen Tretbar, amerykańska pisarka, librecistka i tłumaczka (znała biegle francuski, niemiecki i włoski). Po francusku nagrał pieśń m.in. Enrico Caruso. Szukałam więc tekstu w oryginale i polskiego tłumaczenia bezpośredniego z francuskiego. Inaczej byłoby to tłumaczenie tłumaczenia... nie wiem, na ile odległe od pierwowzoru. I znalazło się! 

     Ale po kolei. Istnieje coś takiego jak IPA Source, czyli największa w sieci biblioteka Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego tekstów arii i piosenek. I tam znalazłam tekst francuski z tłumaczeniem dosłownym na angielski. (O dziwo! Francuska Wikipedia nie podaje dat życia autora tekstu, Bertranda, a IPA Source je zna - bardzo ciekawe). 


To znaczy przetłumaczone są tylko dwie linijki, żeby dostać całość, trzeba je zakupić. Ale mnie nie interesuje tłumaczenie na angielski, lecz na polski. I też się znalazło: wydanie partytury z 1880 roku z tekstem francuskim i w tłumaczeniu Maksymiliana Radziszewskiego na język polski - coś pięknego. 

Pierwsza strona partytury z tekstem w dwóch językach - 1880 r. Wydawca Gustaw Adolf Sennewald, Warszawa

Kwiatów i palm wśród naszych pełno dróg,
By uczcić dzień ten wielki i wspaniały,
Jezus się zbliża, otrze łzy swych sług,
Już wierny lud wygłasza hymny chwały.
O ludy, spieszcie hymny wznieść
I nich wasz głos wraz z naszym w niebo wzlata,
Hosanna, cześć, Panu cześć, 
Tak, chwała, cześć Zbawcy tego świata!

On słowo rzekł i ludy na ten głos
Wnet doszły praw wolnych tej ziemi dzieci,
I znowu ma, co komu wydarł los 
I światło znów dla wszystkich równo świeci.
O ludy, spieszcie hymny wznieść.....

Jeruzalem radości zapłacz łzą,
Wnet swobód dzień dzieciom twym zajaśnieje,
Bo z Betlejem Najświętsze Dziecię to
Wraz z nową wiarą niesie ci nadzieję.
O ludy, spieszcie hymny wznieść... 


Poniżej znalazłam wykonanie po francusku:


I taka wersja instrumentalna, koreańska:


Na koniec akcent polski:


Józef Ryszkiewicz, Na Palmową, pocztówka z 1920 roku