Najgłośniejsze wielkanocne fanfary słychać w kantacie Buxtehudego Dziś tryumfuje Boży Syn. Myślę, że kompozytorzy barokowi mieli jednak fantazję, której dzisiaj mało kto dorównuje. Dietrich Buxtehude (1637 - 1707) fascynuje mnie od dawna choćby z tego powodu, że to do niego do Lubeki według legendy pieszo udał się Jan Sebastian Bach, aby posłuchać jego muzyki. Że Bach u Buxtehudego spędził kilka miesięcy to fakt, tylko z tą pieszą wędrówką nie do końca wiadomo, czy prawda.
Później Buxtehudego "zaśpiewał mi" Andreas Scholl (Muss der Tod denn auch entbinden), co przypieczętowało mój zachwyt kompozytorem. Fascynację zwieńczyło oczywiście nabycie płyty, choćby z przejmującym Membra Jesu nostri w wykonaniu Schola Cantorum Basiliensis pod kierownictwem Rene Jacobsa. I ta już mi zostało, a że Buxtehude był wcześniej zanim nastał Bach, to Wielkanoc z muzyką Buxtehudego.
Psalm 51 - Miserere mei, Deus secundum nagnam misericordiam Tuam - jeden z najbardzie przejmujących psalmów Dawida. Z dzieciństwa pamiętam, jak śpiewaliśmy często na początku każdej mszy:
Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
i odnów we mnie moc ducha.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego....
Jan Dismas Zelenka skomponował muzykę do Psalmu 51 do liturgii wielkanocnej, a właściwie Wielkiego Tygodnia. W naszej polskiej tradycji przyzwyczailiśmy się śpiewać i słuchać raczej pieśni pełnych bólu i rozpaczy: Ludu, mój ludu, Dobranoc, Głowo Święta itp. W porównaniu z nimi kompozycja Zelenki może wydać się zbyt... dynamiczna czy nawet skoczna. Zelenka posłużył się tutaj dużymi kontrastami i niemal brawurową konstrukcją. Ale czyż nie takie powinno być wołanie grzesznika o Boże miłosierdzie?
Moja ulubiona kompozycja na Wielki Post i Wielki Tydzień: Jan Dismas Zelenka - Miserere c-moll ZWV 57.
Niestety, nie znalazłam tego w ulubionym wykonaniu Collegium 1704 i Collegium Vocale 1704 pod dyrygentem Vaclavem Luksem, a to są najlepsi na świecie specjaliści od Zelenki.
Dlatego inne, najpierw taki początek, ta interpretacja jest zbliżona najbardziej do wykonaniu Collegium 1704, ale tylko kawałek znalazłam, sam początek
Tutaj całość, w innym wykonaniu, również dosyć dramatycznie dopracowanym
Ale nie ten Faure, który jest znany bardziej (Gabriel Fauré - 1845 - 1924, kompozytor, organista, poza tym jego nazwisko ma "e" z kreseczką), tylko inny: Jean-Baptiste Faure (1830 - 1914), francuski śpiewak operowy, baryton. A przy okazji napisał dwie książki o śpiewie i skomponował kilka pieśni. Jedna z nich zyskała szczególną popularność i jest śpiewana do dzisiaj, ale nie wiem, czy u nas w Polsce także, bo nigdy jej nie słyszałam. Chodzi o hymn na Niedzielę Palmową - Les Rameaux.
Tu się pozżymam trochę, bo wszędzie jest mnóstwo nagrań i publikacji, ale po angielsku. Oryginał zaś był francuski, bowiem autorem tekstu był francuski poeta i dramaturg Jules Bertrand. Ze źródeł francuskich wynika, że żył bardzo krótko, w latach 1847 - 1875. Na język angielski - The Palms - przetłumaczyła tekst Helen Tretbar, amerykańska pisarka, librecistka i tłumaczka (znała biegle francuski, niemiecki i włoski). Po francusku nagrał pieśń m.in. Enrico Caruso. Szukałam więc tekstu w oryginale i polskiego tłumaczenia bezpośredniego z francuskiego. Inaczej byłoby to tłumaczenie tłumaczenia... nie wiem, na ile odległe od pierwowzoru. I znalazło się!
Ale po kolei. Istnieje coś takiego jak IPA Source, czyli największa w sieci biblioteka Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego tekstów arii i piosenek. I tam znalazłam tekst francuski z tłumaczeniem dosłownym na angielski. (O dziwo! Francuska Wikipedia nie podaje dat życia autora tekstu, Bertranda, a IPA Source je zna - bardzo ciekawe).
To znaczy przetłumaczone są tylko dwie linijki, żeby dostać całość, trzeba je zakupić. Ale mnie nie interesuje tłumaczenie na angielski, lecz na polski. I też się znalazło: wydanie partytury z 1880 roku z tekstem francuskim i w tłumaczeniu Maksymiliana Radziszewskiego na język polski - coś pięknego.
Pierwsza strona partytury z tekstem w dwóch językach - 1880 r. Wydawca Gustaw Adolf Sennewald, Warszawa
Kwiatów i palm wśród naszych pełno dróg,
By uczcić dzień ten wielki i wspaniały,
Jezus się zbliża, otrze łzy swych sług,
Już wierny lud wygłasza hymny chwały.
O ludy, spieszcie hymny wznieść
I nich wasz głos wraz z naszym w niebo wzlata,
Hosanna, cześć, Panu cześć,
Tak, chwała, cześć Zbawcy tego świata!
On słowo rzekł i ludy na ten głos
Wnet doszły praw wolnych tej ziemi dzieci,
I znowu ma, co komu wydarł los
I światło znów dla wszystkich równo świeci.
O ludy, spieszcie hymny wznieść.....
Jeruzalem radości zapłacz łzą,
Wnet swobód dzień dzieciom twym zajaśnieje,
Bo z Betlejem Najświętsze Dziecię to
Wraz z nową wiarą niesie ci nadzieję.
O ludy, spieszcie hymny wznieść...
Poniżej znalazłam wykonanie po francusku:
I taka wersja instrumentalna, koreańska:
Na koniec akcent polski:
Józef Ryszkiewicz, Na Palmową, pocztówka z 1920 roku
Co łączy barokowych kompozytorów Heinricha Bibera oraz Johanna Sebastiana Bacha, zmarłego w 2012 roku Jonathana Harveya i współczesnego nadal tworzącego amerykańskiego minimalistę Philipa Glassa? No, owszem, wszyscy są kompozytorami, ale nie o to przecież pytam.
Łączy dzisiejsze święto - wszyscy skomponowali utwory o Zwiastowaniu. Kompozycja Heinricha Ignaza Franza Bibera z 1676 roku jest pierwszą częścią skrzypcowych Sonat różańcowych, znanych też pod tytułem Sonaty misteryjne, które na wiele lat zostały zapomniane. Sam kompozytor nigdy ich nie opublikował i dopiero pod koniec XIX wieku odnaleziono rękopis. Pierwsza publikacja miała miejsce dopiero w 1905 roku. Jest to cykl piętnastu sonat na skrzypce i basso continuo odnoszących się do piętnastu tajemnic różańcowych. Pierwszą z nich zgodnie z kolejnością tajemnic różańca jest Zwiastowanie.
Bach skomponował dwie kantaty: Himmelskönig, sei willkommen (1714 r.) i Wie schön leuchtet der Morgenstern (1725 r.), w których obok tematu Zwiastowania pojawia się też nawiązanie do Niedzieli Palmowej. The AnnuciationJonathana Harveya zostało napisane w 2011 roku dla chóru St John College jako jeden z ostatnich utworów przed śmiercią. Jest to kompozycja chóralna do wiersza Edwina Muira i ma charakter bardzie pasujący do Adwentu niż Święta Zwiastowania, które przypada w Wielkim Poście. Utwór Philipa GlassaAnnunciation ma charakter instrumentalny, jest to Kwintet fortepianowy nr 1 wydany w 2019 roku.
Wszystkich kompozycji wysłuchałam, a potem... wróciłam do pierwszej i najstarszej z nich. A jeszcze w takim wykonaniu! Rachel Podger - wybitna skrzypaczka specjalizująca się w wykonawstwie muzyki barokowej.
Widowisko Gorzkich żali z Placu Defilad w 2007 roku. Oglądałam w telewizji, a potem przez wiele lat szukałam nagrań. Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś to znajdę. Chór, znani aktorzy, ogromne lalki, rozmach, muzyka... Wszystko tu jest. Szukałam po latach nagrania, żeby jeszcze raz posłuchać i zobaczyć, zwłaszcza połączenie dawnego tekstu pasyjnego z teatralną formą lalkową. Uważam, że była to fantastyczna i przejmująca kreacja.
Pod poprzednim postem Ceramik zapytał, czy jakiś znany polski aktor śpiewa Gorzkie żale. Nie wiem, czy śpiewa teraz i gdzie, ale w tym wykonaniu biorą udział znani aktorzy: Krzysztof Globisz, Dorota Segda, Andrzej Grabowski, Jan Peszek, Danuta Stenka, Robert Więckiewicz, a sam tekst Gorzkich żali śpiewa Kinga Preis.
Słowa pieśni uzupełnione zostały scenami z pojmania Jezusa, osądzenia, ukrzyżowania. To, co opisują kolejne części nabożeństwa, zostało ukazane w powiązaniu z inscenizacją scen biblijnych, tworząc w efekcie ogromne misterium. Ogromne, ponieważ całość trwa prawie półtorej godziny. Ale warto obejrzeć.
Gdy w wielu renomowanych koncertowych miejscach, jak filharmonie, opery i znamienitsze zabytkowe budowle sakralne w okresie Wielkiego Postu można posłuchać wybitnych kompozycji Bacha: Pasji wg św. Mateusza i Pasji wg św. Jana, w każdym nawet najmniejszym kościele śpiewa się Gorzkie żale. Podzielony na trzy części tekst opracował i napisał i wydał ks. Wawrzyniec Benik. Nabożeństwo po raz pierwszy zostało odprawione 13 marca 1707 roku w Kościele Św. Krzyża w Warszawie pod przewodnictwem ks. Szczepana Wierzbowskiego. Jest to jedyne polskie nabożeństwo, tworzące polską tradycję pasyjną. Oczywiście pieśni pasyjne są jeszcze inne, ale tak całościowe ujęcie obejmujące trzy godziny Męki Pańskiej, które powszechnie wrosło w stałą tradycję wielkopostnych obrzędów, mamy tylko jedno. Ksiądz Benik nawiązał w swoim tekście do średniowiecznych misteriów Męki Pańskiej i charakterystycznych średniowiecznych udramatyzowanych dialogów. Stąd w każdej części jedna pieśń jest pełnym rozpaczy dialogiem z Matką Bolesną.
Opracowane przez ks. Wawrzyńca Benika wydanie nosiło długi barokowy tytuł: Snopek Mirry z Ogrodu Getsemańskiego albo Żałosne Gorzkiey Męki Syna Bożego podczas Postu Wielkiego na passyach około godzin nieszpornych po południu rozpamiętywanie dla zapalenia miłości serc ludzkich ku niewinney Męce Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa oraz ku Przenayświętszey Pannie Maryi Bolesney. W zasobach bibliotek cyfrowych najstarsze wydanie, jakie znalazłam, pochodzi z 1809 roku z Krakowa, a więc sto lat późniejsze.
Polona, Domena publiczna
W zasadzie od początku nabożeństwo było śpiewane. Zapis melodii znajduje się w obszernej publikacji Michała Marcina Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny, czyli pieśni nabożne z melodjami z 1838 roku, zawierającej pieśni na cały rok liturgiczny:
Polona, Domena publiczna
Dzisiaj pojawiają się nowe aranżacje, pomysły na udramatyzowanie linii melodycznej, ale po wysłuchaniu kilku nowoczesnych wersji, powrót do tradycyjnej, wręcz archaicznej prostej melodii wywiera największe wrażenie. W wykonawstwie pierwotnych pieśni polskich nie ma sobie równych zespół Monodia Polska z Adamem Strugiem na czele. Jego głos szczególnie pasuje do ludowej monofonii. Nie ma tu miejsca na żadne ozdobniki, sam tekst jest wystarczająco przejmujący i dramatyczny. W każdej części Adam Strug prowadzi Lament duszy nad cierpiącym Jezusem z refrenem "Jezu mój kochany" powtarzanym przez chór.
Gorzkie żale część I
Gorzkie żale część II
Gorzkie żale część III
Jako ciekawostkę warto odnotować, że w 1873 roku Gorzkie żale ukazały się w tłumaczeniu na język litewski, dokonanym przez ks. Hilarego Stalmuchowskiego: Ampislijmas mukos iz smerties Jezuso Chrystuso. Magazyn "Muzyka Kościelna" nr 3 z marca 1890 roku odnotowuje także inne tłumaczenia, jak na język niemiecki w tłumaczeniu Josepha Hannischa: Betrachtungen uber das bittere Leiden und Sterben Jesu Christi nach dem polnischen Texte und Melodie der bekannten Gorżkie żale(...) oraz na łacinę. Łacińskiego tłumaczenia dokonał ks. Br. Karakulski na zlecenie biskupa przemyskiego Macieja Hirschlera. Ks. Karakulski to chyba Bronisław Karakulski (1857 - 1935), który posługiwał między innymi w Rzeszowie. Niestety, informacje o nim są nader skąpe.
Jost Amman, Przypowieść o siewcy, 1584; odbitka z ok. 1900 roku;
Cyfrowe zasoby Polony, Domena publiczna
Oto siewca wyszedł siać.... - to oczywiście Ewangelia wg św. Mateusza, (13). Andrzej Niemojewski (1864 - 1921) - poeta, pisarz, interesujący się astrologią i religioznawstwem - w rozprawie Czyniący sto, czyniący sześćdziesiąt i czyniący trzydzieści: przypowieść ewangeliczna o siewcy w świetle astroteozofii starochrześcijańskiej proponuje astrologiczno-matematyczną wykładnię znaczenia przypowieści, skupiając się na zdaniu Inne w końcu padły na ziemie żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. (Mt, 13, 8) Na podstawie obliczeń astrologicznych i ich odniesienia do znaków Zodiaku autor uważa, że liczby sto, sześćdziesiąt i trzydzieści odnoszą się kolejno do wody, Ducha i krwi. Wody używa się podczas chrztu, więc czyniący sto to ten, który udziela chrztu. Duch symbolizuje bierzmowanie, a krew Komunię. Czyniący sto, sześćdziesiąt i trzydzieści odnoszą się też do trzech stanów: chrztu mógł udzielać każdy wierzący, więc to są czyniący sto (dający plon stokrotny); bierzmowania udzielają biskupi, czyli to są czyniący sześćdziesiąt (dający plon sześćdziesięciokrotny), Komunii udziela kapłan lub diakon, czyli to są czyniący trzydzieści (dający plon trzydziestokrotny). Bardzo ciekawa hipoteza, aczkolwiek wszelkie odniesienia do astrologii uważam za mało przekonujące.
Postać siewcy od wieków ma w kulturze wiele znaczeń. Kultury agrarne szczególnie gloryfikują siewcę jako tego, który siejąc rozpoczyna cykl nowego życia. Stąd wiele przedstawień siewcy w sztuce: malarstwie, rzeźbie, literaturze. Jako siewca umiera Maciej Boryna w "Chłopach" Reymonta. Siewca symboliczny lub dosłowny znalazł się na pomnikach i obrazach.
Pomnik siewcy podczas Targów Wschodnich we Lwowie, 1930; Polona, Domena publiczna
Polski pomnik "Siewca" lub raczej Pomnik Polskiego Siewcy, odsłonięty w 1925 roku w Brazylii, w Kurytybie, gdzie znajdowała się najliczniejsza rzesza polskich osadników w okresie międzywojennym. Autorem jest Jan Żak, który w młodym wieku wyemigrował do Brazylii i po ukończeniu szkół oraz doskonaleniu sztuki rzeźbiarskiej w Rio de Janeiro oraz w Paryżu, złożył pracownię rzeźbiarską i działał pod nazwiskiem Joao Jaco.
(fotografia z czasopisma "Misje Katolickie", nr 6/czerwiec 1925, zasoby cyfrowe Wojewódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Domena publiczna)
Bronisław Bartel (1887 - 1968), Siewca (1923), olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Szczecinie, Domena publiczna
Metaforą siewcy obdarza się najwybitniejszych nauczycieli, kaznodziei i twórców słowa. Wzruszająco przyrównywali do siewców swoich profesorów absolwenci rocznika 1847 Wydziału Malarstwa i Rzeźby Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Wspomnieniowe portrety Aleksandra Kokulara, Rafała Hadziewicza, Ksawerego Kaniewskiego i innych zamieścili w jednodniówce z okazji jubileuszu 50-lecia ukończenia wydziału absolwenci, wśród których znajdowali się tacy artyści, jak Wojciech Gerson, Józef Brodowski czy Julian Cegliński.
Jednodniówka Pamięci Profesorów i Kolegów Szkoły Sztuk Pięknych, Warszawa 1897, Zasoby cyfrowe Wojewódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Domena publiczna
Na koniec niezwykła ciekawostka - przedwojenna pocztówka z obrazem przedstawiającym Józefa Piłsudskiego jako siewcy. Autorem jest Józef Świrysz-Ryszkiewicz. Ryszkiewicz (1888 -1942), był synem malarza Józefa Ryszkiewicza. Świrysz to wojenny pseudonim, wstąpił do Legionów Polskich, był rotmistrzem Wojska Polskiego II Rzeczpospolitej, po długiej rekonwalescencji w wyniku rany odniesionej w 1914 roku, pełnił funkcję adiutanta gen. Sosnkowskiego. Malował najczęściej sceny batalistyczne. Zginał w 1942 r.