czwartek, 29 września 2022

Ze starej płyty, część trzecia

       Może nie aż tak starej, podobnie jak z Maciejem Zembatym z 1988 roku.  Ostatnie trzy posty ułożyły się w cykl wspomnień płytowych. Tym razem Veriton.


Malutkie zdjęcie, ale gdy powiększam, zamazuje się tekst

Wokalna liryka religijna: Dvorâk - Moniuszko - Franck - Fauré

Wykonuje czeska śpiewaczka Anna Vranova, mezzosopran. Na organach we Fromborku gra Joachim Grubich. Na płycie są Pieśni biblijne Dvorâka, Stanisława Moniuszki Domine ne in furore Tuo, Panis angelicus Francka oraz O salutaris Faurégo. 
       Joachim Grubich to pierwszy polski organista, którego słyszałam na żywo i który odkrył dla mnie Charlesa Widora, a było to... 35 lat temu, czyli mniej więcej w tym czasie, kiedy kupiłam płytę. Cóż mogę zaś napisać o wykonawczyni, Annie Vranowej? Jestem w kropce, ponieważ moje wiadomości urywają się nagle. Ukończyła studia wokalne w Pradze, a następnie dwuletnie podyplomowe studium w warszawskiej PWSM. Debiutowała co prawda w Operze im. Janačka w Brnie, lecz już w styczniu 1972 roku zadebiutowała jako Olga w Eugeniuszu Onieginie w Teatrze Wielkim (dziś Teatr Wielki Opera Narodowa) w Warszawie i wkrótce została jego solistką aż do 1993 roku. Śpiewała między innymi w Diabłach z Loudun Pendereckiego,  Hrabinie Moniuszki, Zemście nietoperza Straussa, Walkirii Wagnera, Normie Belliniego. Prowadziła też chór Rubikon działający w Józefowie pod Warszawą (Józefów nad Świdrem). Dla Mazowieckiej Sceny Młodych i w józefowskim Miejskim Ośrodku Kultury reżyserowała spektakle i przygotowywała koncerty muzyki klasycznej. I tak np. w 2006 r. Vranova przygotowała historię Warszawy w pieśni i piosence, w 2009 dyrygowała chórem i zespołem instrumentalnym podczas uroczystego koncertu Otvirani Studanek na zakończenie obchodów Muzycznego Roku Bohuslava Martinu. W wyrywkowych źródłach tu i tam znalazłam jeszcze kilka informacji o działalności dyrygenckiej i reżyserskiej Anny Vranovej, lecz ostatnia pochodzi z 2015 r. - otrzymała wówczas Brązowy Medal "Zasłużony Kulturze - Gloria Artis". 
     Zawartość płyty, jak napisałam wyżej, to utwory czterech kompozytorów.  Dvorâk skomponował Pieśni biblijne do czeskiego protestanckiego Pisma Świętego zwanego Biblią Kralicką z 1613 roku. Kompozytor wykorzystał fragmenty z Księgi Psalmów, przy czym w oryginale partytury teksty zapisane są po angielsku, francusku i niemiecku. 
        Pieśń Moniuszki to również Psalm - pierwszy z psalmów pokutnych (Ps 6). Kompozytor skomponował utwór 2 listopada 1868 roku. 

Domine, ne in furore Tuo arguas me.
Neque in ira Tua corripias me.
Ne derelinquas  me Domine Deus meus.
Ne discesseris a me Domine Deus meus.

Jest kilka tłumaczeń tekstu, nawet bardzo się różniących.
1.  W zapalczywości Twojej nie strofuj mnie, Panie.
Oddal ode mnie Twoje dotkliwe karanie. 
Zmiłuj się, pani, spuść mi kroplę Twej litości,
bom jest chory człowiek. Uzdrów moje kości
strwożone bardzo.

2. Wszechmocny Boże nasz, nie karz mię w gniewie Twoim, 
Litość miej! I w Twej zapalczywości nie strofuj mię,
Racz nie opuszczać mnie,
Ojcze, nie pamiętaj grzechów mych, miłosiernie przebacz je.

3. (no, zupełny odlot...)
Panie, gdy serce drzy  tknięte bolesnym ciosem
prośby wzruszony głosem osusz nam łzy!
Niech duszę męstwo zbroi na straszny ból!
Wszak wszystko w mocy Twojej, boś świata król!
Z drżeniem chylę skroń przed nieszczęść mych ogromem,
Gdy wznosisz nad mym domem groźną swą dłoń.
Lecz w sercu trwogi mniej, gdy modlę się ze łzami,
O, Panie, litość miej!
Ach, zmiłuj się nad nami!

4. ... i Biblia Tysiąclecia
Nie karć mnie, Panie, w swym gniewie
i nie karz w swej zapalczywości.
Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby,
ulecz mnie, Panie, bo kości moje strwożone
i duszę moją ogarnia wielka trwoga,
lecz Ty, o Panie, jakże długo jeszcze...?

      Panis angelicus (Chleb anielski) to przedostatnia zwrotka hymnu  na święto Bożego Ciała napisanego przez św. Tomasza z Akwinu. Cesar Franck skomponował do niej muzykę w 1872 roku. Później ją zresztą jeszcze przerabiał, transponował na inne głosy, instrumentował na chór i orkiestrę. 
         O salutaris Hostia jest pieśnią na udzielanie Komunii podczas mszy. Gabriel Faure przez większość życia był organistą, najpierw w Rennes, a później w Paryżu, toteż komponował utwory na potrzeby nabożeństw. 
          Nagrania w Internecie nie znalazłam. Anna Vranova ma szlachetny elegancki głos, świetnie pasujący do zawartych na płycie pieśni. Są inne wykonania, ale aktualnie słucham jej wersji, więc nie zamieszczam tu innych. 

wtorek, 20 września 2022

Kochany Zembaty!

 Jeszcze jedna stara płyta winylowa. Kto dziś tak umie?!



Maciej Zembaty, Greatest Hits, czyli ostatnia posługa, Pronit 1988 r.


Albo to:


Albo to:


Może daruję Wam na razie "Onuce", ale to... Cudowne!

czwartek, 15 września 2022

Zrobiłam sobie koncert retro... spod diamentowej igły.

     Mam specjalne miejsce na stare gramofonowe płyty. I gramofon oczywiście. 

A -jak ABBA, Polskie Nagrania Muza 1987 









G - jak Joachim Grubich, Veriton 1988











H - jak Herreys, Polskie Nagrania Muza 1986










K- jak Włodzimierz Korcz, Polskie Nagrania Muza 1987









Ł - jak Ładysz, Arston 1988









M- jak Mozart, Electrecord - Rumunia, 1985, jako solista na flecie gra Gavril Costea









T- jak Tercet Egzotyczny, Pronit









piątek, 9 września 2022

Królewska muzyka

    Najwspanialszą muzykę królewską pisał Henry Purcell (1659 - 1695). Pełniąc funkcję kompozytora na dworze królewskim a później kompozytora królewskiej katedry, uwieczniał w kompozycjach ważne wydarzenia dworu i państwa. I chociaż zmarł w wieku zaledwie 36. lat, pozostawił po sobie rozpoznawalne utwory poświęcone zwłaszcza postaci królowej Marii II Stuart a po niej dla Wilhelma III. Wcześniej komponował też dla Karola II i Jakuba II. Ale to ody urodzinowe dla królowej Marii i muzyka żałobna na jej cześć z powodu niespodziewanej śmierci stały się znakiem rozpoznawczym Purcella. O ile ody urodzinowe mają charakter radosnego świętowania, tak muzyka funeralna skomponowana do tekstu z modlitewnika z 1662 r. składa się z Marszu w tonacji molowej i Canzony durowej, wprowadzając nastrój melancholijny. Falująca opadająca i wznosząca melodia oddaje życiową udrękę człowieka zmierzającego ku śmierci, a zarazem znajdującego pocieszenie w Bogu. 

Fragment libretta:

2. Pośród życia jesteśmy w śmierci:
kogo możemy szukać ratunku,
ale od Ciebie, Panie,
któż za nasze grzechy jesteś słusznie niezadowolony?

A jednak, o Panie najpotężniejszy,
o święty i najmiłosierniejszy Zbawicielu,
nie wystawiaj nas na gorzki ból
wiecznej śmierci.

3. Ty znasz, Panie, tajemnice naszych serc;
nie zamykaj swoich miłosiernych uszu na nasze modlitwy;
ale oszczędź nas, Panie najświętszy, Boże najpotężniejszy.

O święty i najmiłosierniejszy Zbawicielu,
najdostojniejszy Sędzio wieczny,
nie dopuść nam, abyśmy w ostatniej godzinie
na żadne boleści śmierci nie upadli od Ciebie. Amen.

niedziela, 4 września 2022

Urodzonemu 4. września

       urodzonemu 4. września

taki piękny byłeś

z czarnym lokiem przy czole

w tym kołnierzyku białym

stąpając po gruzach wieszczego kościoła

szukałeś drogi na własny Parnas

tam starych bogów rozwiane skrzydła

owiały ci głowę porwały pióro

gdy nad brzegiem morza w Pornic

słuchałeś wycia - serca swojego

czy morskich głębin?

taki piękny byłeś

w rękawiczkach białych

na dłoniach które się nie bały

trącać w Homerowej liry złotą strunę

na przekór zwątpieniu zgromadzenia

ciekawskich wbrew ich zmarszczkom 

niezadowolenia i oburzenia zuchwalstwem

taki piękny byłeś ....



4 września urodzili się:
w 1809 r. - Juliusz Słowacki
w 1933 r. - Mirosław Pietkiewicz, organista

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

Ludzkość głupieje, niestety, to już potwierdzony fakt

         James Flynn po zebraniu i przeanalizowaniu wielu milionów testów na inteligencję w 1984 roku ogłosił, że ludzkość staje się coraz mądrzejsza. Od 1930 r. co dziesięć lat średnie IQ wzrastało o 4 punkty.  Oznacza to, że średnio uzdolniony człowiek w roku 1984 na początku wieku zostałby uznany za wybitnie zdolnego. Ale i odwrotnie: wybitnie zdolny osobnik z początku wieku w latach 80. mieściłby się zaledwie w przeciętnej średniej. Naukowcy wskazują trzy główne przyczyny zjawiska wzrostu poziomu inteligencji ludzkości w tym czasie: lepsze odżywianie, czyli dieta, rozwój medycyny i oczywiście edukacja, jej powszechność i szerszy zasięg. Niestety, nadszedł rok 2004 i norwescy uczeni zauważyli, że tak zwany efekt Flynna, czyli stały wzrost poziomu IQ przestał obowiązywać. Nawet gorzej, poziom inteligencji zaczął wyraźnie spadać od połowy lat 90. XX wieku. Zjawisko zostało już wielokrotnie udokumentowane i potwierdzone badaniami, zasadne więc stało się pytanie postawione w 2016 r. przez Heinera Rindermanna o jego przyczyny. Zwrócił się on z tym pytaniem do międzynarodowej społeczności naukowców. 

          Wiadomo, że testy na inteligencję nie mierzą wszystkiego. Krytycy zarzucają zadaniom testowym wybiórczość i tendencyjność. Niemniej należy tu ograniczyć się, jak zastrzega prof. Elsbeth Stern, specjalistka psychologii kognitywnej i badaczka procesu nauczania,  do mierzalnego aspektu naszych umysłowych zdolności, czyli inteligencji kognitywnej odpowiedzialnej między innymi za zapamiętywanie, wnioskowanie, porównywanie, wyciąganie wniosków, słowem wszystko to, co składa się na procesy poznawcze.  Te zaś nieubłaganie od niemal trzydziestu lat spadają z pokolenia na pokolenie. Proces zachodzi także w obrębie rodzin, czyli rodzice wykazują określony poziom inteligencji, ich najstarsze dziecko już nie osiąga takiego wyniku, a każde młodsze dziecko jest coraz głupsze. Tak więc to nie geny odpowiadają za stopniowe głupienie ludzkości. Więc co?

        Sama prof. Stern mówi, że gdyby nauczała języka niemieckiego w szkole, kazałaby uczniom czytać grube książki bez żadnych obrazków. Zanika bowiem umiejętność dłuższego skupienia się na jednej czynności. Podobnie uważa neuropsycholog Lutz Jäncke. Ludzki mózg może przetworzyć 16 - 60 bitów na sekundę. Tymczasem codziennie atakuje nas 11 milionów bitów na sekundę.  To jest jak zmasowane bombardowanie naszego mózgu, który poddaje się, a z czasem staje się uzależniony od bodźców. Zamiast skupienia popada w rozproszenie; zamiast analizować, tylko rejestruje, często nieświadomie; zamiast zdobywać głęboką wiedzę, szukamy nowych wrażeń; zamiast zgłębiać temat, człowiek prześlizguje się po nagłówkach doniesień. 

       Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Stanforda wykazały, że studenci, którym podczas testu zabrano smartfony napisali go o wiele lepiej niż ci, którym pozwolono mieć je przy sobie włączone, a nawet dużo lepiej i od tych, którzy mieli je tylko wyłączone, lecz przy sobie.  Rozproszenie uwagi jest istotnym czynnikiem ogłupiania, bowiem następuje spadek mocy obliczeniowej umysłu. Głupiejemy, bo nowe media zbytnio nas rozpraszają - mówi neurobiolog Martin Korte.  Lutz Jäncke zaś dodaje: Mamy liniowy przyrost informacji w Internecie, a ilość bzdur rośnie wykładniczo. 

        Na jeszcze inną przyczynę wskazuje Barbara Domeneix kierująca zespołem badawczym w CNRS (Centre national de la recherche scientifique). Otóż według danych ONZ od 1970 r. produkcja chemikaliów wzrosła trzystokrotnie, w tym szczególnie groźnych związków endokrynnie czynnych. Znajdują się wszędzie: w wodzie, glebie, żywności, powietrzu, ubraniach, wszechobecnym plastiku.  Wpływają one destrukcyjnie na gospodarkę hormonalną ludzkiego organizmu, a najbardziej niebezpieczny jest wpływ na działanie tarczycy.  Naukowe badania potwierdzają bowiem, że hormony tarczycy mają istotny wpływ na rozwój i pracę mózgu. 

        Jeśli do niedoborów hormonalnych dodamy przeciążenie mózgu śmieciem informacyjnym, trudno będzie ludzkości wyjść z aktualnej tendencji spadkowej poziomu inteligencji. Krótkie zdania komunikaty zamiast pogłębionej analizy problemu, powierzchowność wiedzy, nieumiejętność czytania pogłębionego, a więc bez rozumienia znaczeń metaforycznych i związków między nimi,  pogorszenie orientacji w przestrzeni, zanik umiejętności posługiwania się mapą, czyli wyobrażeniem przestrzeni z powodu podążania za nawigacją - wszystko to pogłębia przepaść między starszymi pokoleniami a młodymi na niekorzyść tych drugich. I nie jest wcale tak, ze nowoczesne technologie odciążają umysł od niepotrzebnego uczenia się pewnych rzeczy na pamięć, a za to wzbogacają możliwości kreatywnego myślenia. Tak zwane kreatywne myślenie jest umiejętnością znajdowania nowych rozwiązań w nowych sytuacjach, ale jak ma znaleźć to nowe rozwiązanie ktoś, kto nie zna - bo nie obciążał sobie pamięci nauką - rozwiązań starych, dotychczas stosowanych? To jest między innymi przyczyna banalności choćby współczesnej literatury, która powiela dawno znane i wielokrotnie wykorzystywane wzorce, a młodym czytelnikom wydaje się, że pojawia się oto coś nowego. Skąd mają wiedzieć, że to już było, skoro niczego starszego niż oni sami nie czytali? Tak samo dzieje się w każdej innej dziedzinie. Jeszcze krok, a ktoś z młodych okrzykniętych "geniuszy" ponownie wymyśli koło i będzie wielkie "wow".  Trudno jednak oczekiwać, że przy obecnej tendencji spadkowej narodzi się ktoś taki jak Einstein, bo o Leonardo da Vinci nawet nie ma co marzyć. 

 

czwartek, 18 sierpnia 2022

Warszawa 1946 - 1950

        Absolutna nowość. Pierwsze książkowe wydanie krótkich reportażowych notek Mirona Białoszewskiego z lat 1946 - 1950 publikowanych w warszawskiej prasie. Lektura obowiązkowa dla warszawiaków i dla wszystkich, którzy podziwiają Białoszewskiego. Reportaże z ulicy, z gruzów, z odbudowy stolicy, krótkie rozmowy ze zwykłymi ludźmi pracującymi przy odgruzowywaniu, z pierwszymi rzemieślnikami, którzy powrócili do stolicy, scenki obyczajowe, statystyczne wyliczenia, np. ile sklepów było na Marszałkowskiej w 1946 (aż 17 księgarń),  ceny żywności na bazarku, obchody świąt, relacja z pierwszego koncertu muzyki operowej w "Romie",  krótkie recenzje filmów i spektakli... Mnóstwo, mnóstwo wiadomości o życiu w odbudowywanej stolicy.  I to wszystko już w iście specyficznym stylu Białoszewskiego, miejscami zapowiadającym później wydany "Pamiętnik z powstania warszawskiego".  Bezcenne szczegóły życia, informacje, obserwacje, a wszystko zebrane w jednym tomie.

      Jak wyznaje Adam Poprawa w posłowiu, zebranie notek wymagało siedzenia w bibliotekach i przeglądania powojennej prasy w poszukiwaniu tekstów podpisanych inicjałami (mb), tak bowiem podpisywał Białoszewski swoje dziennikarskie relacje. Pracował w trzech redakcjach. Najpierw w "Kurierze Codziennym", następnie w popołudniowym dodatku "Życia Warszawy" drukowanym pod tytułem "Życie Warszawy" Wieczór", przemianowanym z czasem na krótkie "Wieczór".  Ostatnią redakcją był "Świat Młodych". Najcenniejsze są notki z dwóch pierwszych redakcji z lat 1946 - 1947, kiedy jeszcze naciski polityczne i cenzorskie nie były tak mocne. Mógł więc wtedy jeszcze Białoszewski przy okazji wspomnieniowego tekstu o powstaniu napisać krótkie zdanie: Potrącając o kości trupów, nasłuchiwali z lochów-kryjówek dygotu artylerii zza Wisły...

       Faktu pracy redaktorskiej Białoszewskiego w "Kurierze Codziennym i "Życiu Warszawy" nie odnotowywały dotąd żadne biografie poety. Tym bardziej cenna jest ta publikacja, przywracająca kulturze Białoszewskiego reportera codzienności. Publikowany materiał świadczy o ruchliwości autora, który - także z braku innej możliwości - przemierzał pieszo Warszawę wzdłuż i wszerz zbierając materiał. Zaglądał do odbudowywanych domów, sklepików, schronisk, wspina się na gruzowiska (opis dramatycznej wspinaczki na siódme piętro zrujnowanego Prudentialu, z którego rozciągał się widok na skalę zniszczeń). Wzruszające odwiedziny w Instytucie Głuchoniemych, gdzie ociemniałe w wyniku ran wojennych dzieci uczą  się brajla i potrzebują pomocy w zdobyciu specjalnego  papieru do pisania, nowych książek o wsparcie dla nich. 

        Czytam i jestem zafascynowana reporterskim okiem i uchem Białoszewskiego. Nieprawdopodobne szczegóły życia, których nigdzie indziej zapewne by nie znalazł, jak wspomniane już statystyki sklepowe: Na Marszałkowskiej czynnych sklepów po stroni nieparzystej jest 253, po parzystej - 226. A dalej jeszcze szczegółowe wyliczenie: Piśmiennych jest 21, z obuwiem 18, księgarni 17, elektronicznych 16, perfumerii 13, mydlarni i farbiarsko-chemicznych 12, ze szkłem i porcelaną12. Białoszewski dodaje do tego liczbę kwiaciarni, aptek, owocarni, a nawet zakładów fryzjerskich. Kompletem do serii sklepów w innym miejscu jest opis wizyty na Bazarze Różyckiego. To przekrzykuje handlarzy płyta gramofonowa. Nowe płyty są po 3000 złotych, patefony od 10 do 12 tysięcy. Mijamy królestwo żyrandoli i wkraczamy w ulicę skarpetkową.

- Czysto wełniane 550 złotych! Brać, wybierać, kupować!

       Autor odnotowuje ceny i porównuje je, stąd tytuł książki zaczerpnięty z jednego z tekstów: Na każdym rogu ta sama truskawka. Truskawki są takie same, a w zależności od miejsca ceny różne, co reporter skwapliwie podaje. Podobnie jak ceny usług, np. zegarmistrzowskich. A przy okazji fascynujący portret zegarmistrza: Pan Czyżewski pracuje w zawodzie zegarmistrzowskim od 24 lat. Praktykował u Gałeckiego na Marszałkowskiej. Później pracował w jednym z najstarszych zakładów - u Lilpopa przy ul. Wierzbowej. [...] Mistrz Czyżewski cały dzień spędza przy stoliku. leczy schorzałe zegarki, wymienia im zepsute części.

         Takich portretów jest o wiele więcej. Z krótkich rozmów wyłaniają się postacie podane z imienia i nazwiska: piaskarki, pani sortującej listy na poczcie, początkującej konduktorki, księgarza,  rikszarza, instruktora tenisowego i innych zwykłych ludzi na nowo układających sobie powojenne życie. Z rozmowy z Adamem Poprawą, autorem wyboru tekstów do tej bezcennej książkowej publikacji, podczas Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie dowiedziałam się, że prowadzone są poszukiwania potomków ludzi opisanych przez Białoszewskiego. Byłby to zapewne materiał na osobną książkę.

       Czego jeszcze można się dowiedzieć o Warszawie z tekstów Białoszewskiego? Na przykład Najniebezpieczniejszą ulicą była Krucza, gdzie na porządku dziennym, a właściwie nocnym były napady i rabunki. Albo żartobliwy w tonie opis przygotowań do Świąt Wielkanocnych w 1947 r.: W południe w sklepach zabrakło szynki. [...] Po południu Warszawa była mocno wstawiona. Rzadko na ulicy spotykało się kogoś trzeźwego (...) Białoszewski skrupulatnie odnotowuje rodzące się kontrasty społeczne: W południe 8-letnia córeczka pójdzie bawić się na wielki, pachnący kwiatami dziedziniec. Nie będzie nawet widziała zamaskowanego zielenią śmietnika. [...] Dzieci staromiejskich "kryjówek" podczas zabawy mogą niechcący natknąć się a ludzką czaszkę, na piszczele spalonego powstańca. [...] Dzieci z Pańskiej, Siennej i śliskiej idą bawić się "w góry". No tak, bo zaraz za oknami są góry... z gruzów. dzikie ścieżki, percie, przepaście. czasem poleci lawina.

       Pomiędzy tymi tematami pojawiają się refleksje wspomnieniowe o powstaniu, jak w tekście Szlaki Starego Miasta - tędy przechodziło się w czasie powstania. Idąc ulicami  Białoszewski wymienia, ile kamienic zostało zburzonych, po ilu zostały jakieś szczątki, podaje numery kamienic i opisuje ich wygląd przed wojną oraz co pozostało z nich teraz. Rumowisko na Kruczej nazywa cmentarzyskiem. Jednocześnie raz po raz odnotowuje gdzie i co się odbudowuje. Cytuje wezwanie kardynała Hlonda do odbudowy Katedry św. Jana, wspomina o zakonnicy będącej inżynierem, która nadzoruje odbudowę kościoła Sakramentek na nowym Mieście, wylicza kto, jakie instytucje odbudowują kolejne kamienice i pałace. 

        Każdy fragment jest wart zainteresowania ze względu na zawarte bezcenne informacje, a także i styl Białoszewskiego. Styl tak dobrze znany z późniejszej twórczości. Białoszewski umie słuchać, co mówią i jak mówią. Czasami można się nawet do tych tekstów uśmiechnąć, jak do opisu bójki dwóch Chińczyków albo sprowadzenia rodziny łabędzi do Parku Ujazdowskiego. Wzruszające i dramatyczne są historie ratowania listów Chopina i partytur Filharmonii Warszawskiej.  I ogrom, ogrom ciekawostek typu: Filharmonia Warszawska wzbogaciła się ostatnio o dwie harfy, które dostaliśmy z Francji w zamian za węgiel.

        Chciałoby się zacytować wszystko! Nadal czytam...


Miron Białoszewski, Na każdym rogu ta sama truskawka. Teksty reporterskie z lat 1946 - 1950. Opracował Adam Poprawa. Wydawnictwo Dowody na Istnienie. Warszawa 2022. Wydanie pierwsze.