piątek, 29 maja 2026

Kontakty pozorowane

       Przeczytałam kiedyś anegdotę s Sokratesie (być może to było u Diogenesa Laertiosa, ale nie jestem pewna), że gdy ktoś go zatrzymał na ulicy, chcąc pilnie coś opowiedzieć, filozof zadał trzy pytania:

- Czy od tego, co chcesz powiedzieć, zależy czyjeś życie?

- Czy to, co chcesz mi powiedzieć, posłuży do mojego lub twojego rozwoju?

- Czy wiedza o tym, co chcesz powiedzieć, jest niezbędne do życia? 

Na wszystkie pytania rozmówca Sokratesa odpowiedział "Nie". 

- Więc mnie nie zatrzymuj i nic mi nie mów - odparł Sokrates. 

       Gdyby tak zastosować tę metodę do tego, co mamy czytać. Do tego mnóstwa książek, które nie zasługują na poświęcany im  czas. Tak samo potrzebna by była selekcja tego, co czytamy w Internecie. Tego, co oglądamy i słuchamy: w telewizji, radiu. 

       Gdyby tak zastosować tę metodę w codziennych kontaktach. Ileż czasu zaoszczędzilibyśmy na codziennych rozmowach o niczym. Nie rozumiem, jak można godzinami gadać przez telefon i wałkować w kółko te same tematy. Tak samo nużą mnie długie posiadówki przy stole, tematy kończą mi się po pół godzinie i dalej to już tylko znużenie, zwłaszcza, że niektórzy mają stały repertuar wątków. W rozmowach powtarzają się wciąż te same treści. Nic nowego, żadnego rozwoju, pogłębienia.

        Kierat - to właściwe słowo na określenie zachowania kogoś, kto kręci się w kółko. Także w sensie mentalnym. Pozornie rozważa, rozmyśla, dyskutuje, a w rzeczywistości błądzi po kole, zapętla się w sobie, powtarza schematy, wytrychy, stereotypizuje rzeczywistość. 

       Umiejętność ostrej selekcji bodźców do pewnego stopnia mamy wrodzoną, to specyfika działania mózgu. Lecz cywilizacja znacznie przerosła pierwotne naturalne możliwości organizmu i trzeba się uciec do narzędzi bardziej skutecznych. Przydałby się brzytwa Ockhama nie tylko w wyjaśnianiu zjawisk, ale i w eliminowaniu w naszym życiu tego, co niczemu nie służy. 

       Może być naprawdę ostro, gdyby zechcieć zastosować tak dosłownie. Całe fury książek bezużytecznych na przemiał, całe pliki nijakich filmów do wymazania, terabajty pamięci o bzdurach do skasowania. Dziesiątki tysięcy pseudodziennikarzy na bruk, wszystkich tak zwanych influencerów do pracy, a polityków... w kosmos. 

       No a w codziennym życiu kilka znajomości by się skończyło, kilka kontaktów urwało, kilka numerów telefonów skasowało.  Ale przecież każdemu zależy na tym, żeby życie było prawdziwe, a nie złożone z pozornych aktywności okraszonych płytkosłowiem, czyż nie? 

niedziela, 24 maja 2026

Veni, Creator Spiritus

       Zesłanie Ducha Świętego, Pięćdziesiątnica, Zielone Świątki... Obowiązkowo śpiewa się Hymn do Ducha Świętego - Veni, Creator Spiritus. Tekst, właściwie anonimowy, choć autorstwo przypisywane jest benedyktyńskiemu mnichowi Hrabanowi Maurowi, pochodzi z IX wieku. Poza tradycyjną chorałową śpiewaną wersją muzykę do niego komponowali wielcy kompozytorzy kolejnych epok aż do czasów współczesnych. Gustav Mahler włączył słowa hymnu do monumentalnej VIII Symfonii, zwanej Symfonią Tysiąca. Maurice Duruflé, zmarły w 1986 r. francuski organista i kompozytor, napisał organową wariację na temat chorału Veni, Creator Spiritus. Tym razem jednak sięgnę do utworu wcześniejszego. 

       Niccolo Jommelli (1714 - 1774) to włoski kompozytor, autor wielu oper komponowanych na zamówienie dla włoskich miast, między innymi Bolonii, Ferrary, Padwy, Neapolu, Rzymu, Wenecji. Komponował również oratoria i kantaty oraz utwory religijne. Z dosyć słabo udokumentowanych źródeł wynika, że przez pewien czas przebywał w Wenecji, potem zaś w Rzymie. Następnie przez piętnaście lat pełnił funkcję kapelmistrza u księcia Karla Eugena Wirtemberskiego w Stuttgarcie (1753 - 1768), gdzie w 1763 roku podczas swojej podróży odwiedził go Wolfgang Mozart podróżujący z ojcem Leopoldem. Ostatnie lata życia spędził w Neapolu, gdzie zmarł. 

      Utwór Jommellego powstał w okresie pobytu kompozytora w Rzymie w latach 1750 - 1753.  Trzyczęściowa kompozycja została napisana na sopran solowy, chór mieszany, orkiestrę smyczkową i continuo. Uwagę zwraca zwłaszcza dominująca, dynamiczna i wirtuozowska partia solowa sopranu. Spośród kilku wysłuchanych nagrań to wydaje mi się najbardziej przystępne dla ucha. 

piątek, 15 maja 2026

Między tekstem a pieśnią

      Władysław Żeleński (1837 - 1921) komponował utwory orkiestrowe, opery i pieśni. Do dziś w żelaznym repertuarze wykonawców znajdują się jego pieśni skomponowane do słów wybitnych polskich poetów: Kazimierza Przerwy - Tetmajera (A kiedy będziesz moją żoną), Zygmunta Krasińskiego (Elegia), Józefa Ignacego Kraszewskiego (Pieśń Jaruhy), Marii Konopnickiej (Na fujarce), Adama Mickiewicza (Te rozkwitłe ciche drzewa) i wielu innych. W dorobku kompozytora znajduje się między innymi Pieśń majowa do słów Mariana Gawalewicza. Zapis partytury  z tekstem w języku polskim i niemieckim ukazał się ok. 1900 roku w wydawnictwie Gebethnera i Wolffa. 


Utwór na chór i głosy solowe jest chyba rzadko wykonywany, bo nie udało mi się znaleźć nagrania. Dlatego niejako w zastępstwie do posłuchania kompozycja do wiersza Przerwy - Tetmajera Na Anioł Pański biją dzwony.

piątek, 8 maja 2026

Chełmszczyzna górą!

      6 maja ogłoszono laureatów 51. edycji Nagrody im. Oskara Kolberga. Aż w dwóch kategoriach doroczne nagrody za zasługi dla kultury ludowej przyznane zostały twórcom, właściwie twórczyniom z Chełmszczyzny. W kategorii pierwszej dla śpiewaków, twórców rękodzieła i budowniczych instrumentów muzycznych nagrodę otrzymała Halina Romanowska z miejscowości Żmudź oraz w kategorii III dla poetów i pisarzy nagrodę przyznano poetce Halinie Graboś z miejscowości Kamień. Obie miejscowości znajdują się w powiecie chełmskim, który - jak widać - kulturą ludową stoi. 

     Trochę trudno znaleźć nagrania Haliny Romanowskiej, ale w końcu się udało. Nagranie dokonane daleko od Chełmszczyzny, bo w Szczecinie, gdzie odbywał się Turniej Muzyków Prawdziwych. Przepiękne wykonanie pieśni ludowej zdobyło wówczas III nagrodę, a pieśniarka jest też laureatką I i III nagrody w Ogólnopolskim Przeglądzie Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. 


      Natomiast jeśli chodzi o twórczość Haliny Graboś, to od lat jestem wielbicielką jej poezji, mam jej tomiki, o których pisałam na poprzednim, nieczynnym blogu: Okolice książek. Podam więc tylko linki do dawnych wpisów:


sobota, 2 maja 2026

Kocham.... Zelenkę!

      Maj - czas na majówek. Majówki przy kapliczkach gdzieś koło polnej drogi, na skraju wsi, lasu, łąki. Jest taka kapliczka nawet z ławeczkami pod obszernym zadaszeniem prawie przy ostatnich zabudowaniach we wsi. Pamiętam, pachniały bzy, gdy zgromadzeni mieszkańcy śpiewali Litanię loretańską. To było dawno, z upływem lat coraz mniej osób przychodziło, a dziś loretańskie majówki przeniosły się do kościoła. To już nie to, nie ta atmosfera. Śpiewom nie wtórują ptaki, wiatr nie rozwiewa włosów. Trochę żal, że zanika piękny zwyczaj modlitewnego hołdu na łonie natury. Najpiękniejsze pieśni ku czci Maryi mają w treści wezwania do przyrody: ".Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone.... chwalcie z nami Panią świata..." - jak to śpiewać w murach kościoła, a nie na łonie przyrody? 

     Mam kilka nagrań Litanii loretańskiej, wiele też różnych słuchałam, melodię do niej komponowali także najwięksi kompozytorzy. Brakuje mi jednego - dawnego wykonania z pewnego kościoła, w którym ksiądz proboszcz - były chórzysta seminaryjny - śpiewając z wiernymi włączał się drugim głosem. Harmonia powstawała niezwykła. Uwielbiałam słuchać. Nigdzie i nigdy już nie słyszałam takiego wykonania. I nie posłucham, bo ten ksiądz już nie żyje. 

     Wykonanie tradycyjne


Kompozycja Mozarta - pierwszy z czterech utworów litanijnych, jakie napisał


I w charakterystycznym dynamicznym przejmującym, wirtuozowskim  stylu kompozycja Jana Dismasa Zelenki, jedna z kilku jego wersji tej litanii 

środa, 22 kwietnia 2026

Tam, gdzie Mickiewicz...

 



       Budynek na ulicy Saint-Pierre, gdzie mieszkał Adam Mickiewicz podczas pobytu w Lozannie w latach 1839 - 1840. Rysunek Stanisława Witkiewicza zamieszczony w "Wędrowcu" z 1884 roku.

         Obecnie ulica nosi nazwę Rue du Bourg, a dom nosi numer 19. W 1916 r. (lub 1917) odsłonięto tablicę upamiętniającą pobyt Mickiewicza, jednak znajduje się ona gdzie indziej -  na Rue de la Grotte 1. Jedyne zdjęcie tej tablicy, jakie znalazłam w Internecie, jest bardzo nieczytelne, z tego względu nawet nie wiem, czy tablica do dzisiaj istnieje. 


          Była też jeszcze inna tablica, właściwie nawet wcześniejsza, ufundowana na stulecie urodzin poety w 1898 roku. Uroczyste obchody zostały zorganizowane 24 grudnia 1898 roku w budynku dawnej Akademii Lozańskiej, gdzie wykładał Mickiewicz. Tablicę wówczas uroczyście odsłonięto, jednakże nie została ona tam zamieszczona na stałe. Gdzie się znajduje obecnie, nie wiadomo. Słuch o niej zaginął. 


Tablica pamiątkowa z obchodów stulecia urodzin poety w Lozannie - 24 grudnia 1898 roku. 
Niestety, nigdzie nie ma informacji, kto ją zaprojektował i wykonał. Jedynym źródłem informacji o przebiegu uroczystości jest oficjalne sprawozdanie komitetu organizacyjnego, w którym nazwisk autora i wykonawcy nie podano. 


Z tego wynika, że trzeba osobiście udać się do Lozanny i wszystko naocznie sprawdzić: są tablice czy nie, gdzie i w jakim stanie. 

czwartek, 16 kwietnia 2026

Wiwat, Agatha!

       "Rewia", dodatek do "Głosu Porannego", z 16 kwietnia 1938 roku zamieszcza teksty autorów światowej literatury. Wśród nazwisk pojawiają się między innymi: Andre Maurois (1885 - 1967), Tristan Bernard (1866 - 1947), Karel Čapek (1890 - 1938) i Agatha Christie (1890 - 1976). Wydanie "Rewii" zamyka opowiadanie Christie Mieszkanie nr 4. 


       Oryginalnie opowiadanie ukazało się pod tytułem Perypetie z tanim mieszkaniem w 1924 roku w zbiorze Poirot prowadzi śledztwo. Faktycznie chodzi w nim o mieszkanie mające nr 4, więc - jak widać - w publikacji prasowej taki też nadano tytuł. 
     Nie była to oczywiście jedyna publikacja twórczości Agathy Christie w polskiej prasie i na polskim rynku. W 1965 roku "Sztandar Ludu" drukował w odcinkach powieść Zerwane zaręczyny (1940). 


O skali popularności królowej kryminału świadczą liczne wydania książkowe na przestrzeni lat powojennych. W latach 1944 - 2010 Christie zajmowała miejsce tuż za Szekspirem - liczba jej wydań wynosiła ponad 300. Z kolei w węższym okresie, po transformacji ustrojowej, w latach 1991 - 2010 Christie wysunęła się na prowadzenie i wśród pisarzy obcojęzycznych zajęła pierwsze miejsce z liczbą wydań ok. 280.  
      Myślę, że dzisiejsze rankingi nadal ukazywałyby jej pozycję w czołówce, ponieważ po 2010 roku pojawiły się kolejne wydania jej książek. Mimo że ostatecznie po wielu latach zdecydowała się w Kurtynie uśmiercić swojego najwierniejszego detektywa, Poirota, to sama Agatha jest nieśmiertelna. 
     
      PS Mój ulubiony cytat z Poirota: "Nie mogę, naprawdę nie mogę samotnie przesiadywać całymi dniami w fotelu i rozmyślać o tym, jaki jestem cudowny. Potrzebny jest pierwiastek ludzki, potrzebny jest cudzy podziw".