sobota, 28 marca 2026

Faure na Niedzielę Palmową

      Ale nie ten Faure, który jest znany bardziej (Gabriel Fauré - 1845 - 1924, kompozytor, organista, poza tym jego nazwisko ma "e" z kreseczką), tylko inny: Jean-Baptiste Faure (1830 - 1914), francuski śpiewak operowy, baryton. A przy okazji napisał dwie książki o śpiewie i skomponował kilka pieśni. Jedna z nich zyskała szczególną popularność i jest śpiewana do dzisiaj, ale nie wiem, czy u nas w Polsce także, bo nigdy jej nie słyszałam. Chodzi o hymn na Niedzielę Palmową - Les Rameaux

      Tu się pozżymam trochę, bo wszędzie jest mnóstwo nagrań i publikacji, ale po angielsku. Oryginał zaś był francuski, bowiem autorem tekstu był francuski poeta i dramaturg Jules Bertrand. Ze źródeł francuskich wynika, że żył bardzo krótko, w latach 1847 - 1875. Na język angielski  - The Palms - przetłumaczyła tekst Helen Tretbar, amerykańska pisarka, librecistka i tłumaczka (znała biegle francuski, niemiecki i włoski). Po francusku nagrał pieśń m.in. Enrico Caruso. Szukałam więc tekstu w oryginale i polskiego tłumaczenia bezpośredniego z francuskiego. Inaczej byłoby to tłumaczenie tłumaczenia... nie wiem, na ile odległe od pierwowzoru. I znalazło się! 

     Ale po kolei. Istnieje coś takiego jak IPA Source, czyli największa w sieci biblioteka Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego tekstów arii i piosenek. I tam znalazłam tekst francuski z tłumaczeniem dosłownym na angielski. (O dziwo! Francuska Wikipedia nie podaje dat życia autora tekstu, Bertranda, a IPA Source je zna - bardzo ciekawe). 


To znaczy przetłumaczone są tylko dwie linijki, żeby dostać całość, trzeba je zakupić. Ale mnie nie interesuje tłumaczenie na angielski, lecz na polski. I też się znalazło: wydanie partytury z 1880 roku z tekstem francuskim i w tłumaczeniu Maksymiliana Radziszewskiego na język polski - coś pięknego. 

Pierwsza strona partytury z tekstem w dwóch językach - 1880 r. Wydawca Gustaw Adolf Sennewald, Warszawa

Kwiatów i palm wśród naszych pełno dróg,
By uczcić dzień ten wielki i wspaniały,
Jezus się zbliża, otrze łzy swych sług,
Już wierny lud wygłasza hymny chwały.
O ludy, spieszcie hymny wznieść
I nich wasz głos wraz z naszym w niebo wzlata,
Hosanna, cześć, Panu cześć, 
Tak, chwała, cześć Zbawcy tego świata!

On słowo rzekł i ludy na ten głos
Wnet doszły praw wolnych tej ziemi dzieci,
I znowu ma, co komu wydarł los 
I światło znów dla wszystkich równo świeci.
O ludy, spieszcie hymny wznieść.....

Jeruzalem radości zapłacz łzą,
Wnet swobód dzień dzieciom twym zajaśnieje,
Bo z Betlejem Najświętsze Dziecię to
Wraz z nową wiarą niesie ci nadzieję.
O ludy, spieszcie hymny wznieść... 


Poniżej znalazłam wykonanie po francusku:


I taka wersja instrumentalna, koreańska:


Na koniec akcent polski:


Józef Ryszkiewicz, Na Palmową, pocztówka z 1920 roku

12 komentarzy:

  1. Podziwiam tę determinację w poszukiwaniach! Nigdy wcześniej nie słyszałem tych nazwisk — co zresztą mnie nie dziwi, bo zwykle skupiam się bardziej na samej muzyce niż na nazwiskach kompozytorów.

    Co ciekawe, wersja francuska została nagrana na żywo w katedrze w miejscowości Trois-Rivières w Quebecu, w Kanadzie. Choć samej katedry nie miałem okazji odwiedzić, samo miasto wizytowałem dwukrotnie podczas autobusowych pielgrzymek do znajdującego się niedaleko Sanktuarium Świętej Anny.

    Muszę przyznać, że bardziej podoba mi się wykonanie francuskie niż koreańskie — wydaje mi się bardziej nastrojowe i naturalne w odbiorze.

    Jeszcze przed przeczytaniem opisu wiedziałem, że pocztówka przedstawia polskie święta — jest w niej coś bardzo „swojskiego”, trudnego do uchwycenia, ale od razu rozpoznawalnego. Pamiętam, jak na straganach w Warszawie można było kupić bazie, a także różnego rodzaju przepiękne, kolorowe palemki — to były naprawdę wyjątkowe widoki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Quebec jest francuskojęzyczny chyba, więc to naturalne, że tam po francusku śpiewali, i bardzo dobrze. Współcześnie preferuje się oryginalne wersje pieśni czy oper, śpiewak operowy to chyba najbardziej wielojęzyczny zawód na świecie ;-)
      Masz rację, wersja śpiewana jest bardziej naturalna, bo to przecież hymn, pieśń, wiec tak powinno być.
      Co roku zbieram bazie na palmy, do tego zielone gałązki bukszpanu, jeśli mam, to dodaję suszone kwiaty - takie palmy lubię najbardziej.

      Usuń
  2. Podobnie jak Jack podziwiam Twoją wytrwałość i pomysłowość w wyszukiwaniu ciekawych informacji na tematy muzyczne i pokrewne.
    Z drugiej strony - tematyka religijna może inspirować muzyków wszelakiego kalibru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszelkich gatunków, dlatego zawsze coś się znajdzie

      Usuń
  3. Jesteś niezrównana w wyszukiwaniu takich perełek 🌹
    Piękna treść hymnu. Dobrze że wciąż jeszcze wierni oddają Panu cześć w procesjach i nie tylko.
    Przy francuskiej wersji ścisnęło mnie... Koreańska też cudna, ekspresyjna.
    Karteczka pyszna 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jak się wie, czego i gdzie szukać, to się znajdzie ;-) Żartuję oczywiście, często natrafiam na cos przez przypadek, tylko jak mnie zainteresuje, to staram się dociec źródła.
      A hymnu sobie jeszcze dzisiaj też posłucham.

      Usuń
    2. Wczoraj jeszcze słuchałam obu wersji i dzisiaj też. Jutro już Triduum...

      Usuń
    3. A już dziś wieczorem można śpiewać Wielkoczwartkowe Ciemne Jutrznie; dawniej zwyczajowo śpiewano we środę wieczorem czwartkowe, w Wielki Czwartek wieczorem piątkowe i tak dalej. Więc zaczynamy dziś :-)

      Usuń
    4. U nas dopiero jutro i w sobotę o 7 rano, a powinno być tak jak piszesz że było. No to zaczynamy 🙂
      A rezurekcję, która lata całe była w niedzielę o godzinie szóstej rano, zrobili w sobotę o 20., a zawsze było nabożeństwo o 18. Widzisz świat się kończy i to gdzie... :(

      Usuń
    5. U mnie w kościele nie ma wcale. Mogę słuchać tylko w radiu lub w Internecie.
      Z ta 20:00 to słyszałam, że jakiś biskup zarządził, żeby nie wcześniej. Ale u mnie będzie o 18:00.
      A Rezurekcja, jak zawsze.
      A wiem, że gdzieś tak organizują całe nabożeństwo wielkosobotnie, żeby skończyło się mszą o północy (jak Pasterka) i wtedy już Rezurekcji rano nie ma.

      Usuń
  4. Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego ludy Dalekiego Wschodu (zwłaszcza Japończycy i Koreańczycy) tak dobrze znają i na swój własny sposób przeżywają klasyczną muzykę z Europy. Trudno znaleźć podobne zainteresowanie gdzie indziej np w krajach arabskich Bliskiego Wschodu czy w Afryce. Przypominam sobie, że w wywiadach często np japońscy wykonawcy Chopina mówili o swoistej „melancholii”, która jest im bliska. A skoro mowa o melancholii - niesamowita i przejmująca treść hymnu Radziszewskiego. I jak na dłoni widać tu charakterystyczny dla (zwłaszcza) połowy dziewiętnastego wieku - powiew wolności narodów. Myśmy jednak musieli na upragnioną wolność jeszcze trochę poczekać;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, to zastanawiające i zarazem budujące, ze klasyczna europejska muzyka znajduje tam takie zrozumienie, wzbudza zachwyt, ma doskonałe wykonania. Jednym z najbardziej popularnych utworów w Japonii jest "Modlitwa dziewicy" polskiej kompozytorki Tekli Bądarzewskiej, utwór z 1851 roku. Podobno oni to mają nawet w dzwonkach w telefonie.
    A tekst Radziszewskiego jak najbardziej ma wątki wolnościowe szczególnie istotne w tamtym czasie.

    OdpowiedzUsuń