Ale nie ten Faure, który jest znany bardziej (Gabriel Fauré - 1845 - 1924, kompozytor, organista, poza tym jego nazwisko ma "e" z kreseczką), tylko inny: Jean-Baptiste Faure (1830 - 1914), francuski śpiewak operowy, baryton. A przy okazji napisał dwie książki o śpiewie i skomponował kilka pieśni. Jedna z nich zyskała szczególną popularność i jest śpiewana do dzisiaj, ale nie wiem, czy u nas w Polsce także, bo nigdy jej nie słyszałam. Chodzi o hymn na Niedzielę Palmową - Les Rameaux.
Tu się pozżymam trochę, bo wszędzie jest mnóstwo nagrań i publikacji, ale po angielsku. Oryginał zaś był francuski, bowiem autorem tekstu był francuski poeta i dramaturg Jules Bertrand. Ze źródeł francuskich wynika, że żył bardzo krótko, w latach 1847 - 1875. Na język angielski - The Palms - przetłumaczyła tekst Helen Tretbar, amerykańska pisarka, librecistka i tłumaczka (znała biegle francuski, niemiecki i włoski). Po francusku nagrał pieśń m.in. Enrico Caruso. Szukałam więc tekstu w oryginale i polskiego tłumaczenia bezpośredniego z francuskiego. Inaczej byłoby to tłumaczenie tłumaczenia... nie wiem, na ile odległe od pierwowzoru. I znalazło się!
Ale po kolei. Istnieje coś takiego jak IPA Source, czyli największa w sieci biblioteka Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego tekstów arii i piosenek. I tam znalazłam tekst francuski z tłumaczeniem dosłownym na angielski. (O dziwo! Francuska Wikipedia nie podaje dat życia autora tekstu, Bertranda, a IPA Source je zna - bardzo ciekawe).



Podziwiam tę determinację w poszukiwaniach! Nigdy wcześniej nie słyszałem tych nazwisk — co zresztą mnie nie dziwi, bo zwykle skupiam się bardziej na samej muzyce niż na nazwiskach kompozytorów.
OdpowiedzUsuńCo ciekawe, wersja francuska została nagrana na żywo w katedrze w miejscowości Trois-Rivières w Quebecu, w Kanadzie. Choć samej katedry nie miałem okazji odwiedzić, samo miasto wizytowałem dwukrotnie podczas autobusowych pielgrzymek do znajdującego się niedaleko Sanktuarium Świętej Anny.
Muszę przyznać, że bardziej podoba mi się wykonanie francuskie niż koreańskie — wydaje mi się bardziej nastrojowe i naturalne w odbiorze.
Jeszcze przed przeczytaniem opisu wiedziałem, że pocztówka przedstawia polskie święta — jest w niej coś bardzo „swojskiego”, trudnego do uchwycenia, ale od razu rozpoznawalnego. Pamiętam, jak na straganach w Warszawie można było kupić bazie, a także różnego rodzaju przepiękne, kolorowe palemki — to były naprawdę wyjątkowe widoki.
Quebec jest francuskojęzyczny chyba, więc to naturalne, że tam po francusku śpiewali, i bardzo dobrze. Współcześnie preferuje się oryginalne wersje pieśni czy oper, śpiewak operowy to chyba najbardziej wielojęzyczny zawód na świecie ;-)
UsuńMasz rację, wersja śpiewana jest bardziej naturalna, bo to przecież hymn, pieśń, wiec tak powinno być.
Co roku zbieram bazie na palmy, do tego zielone gałązki bukszpanu, jeśli mam, to dodaję suszone kwiaty - takie palmy lubię najbardziej.
Podobnie jak Jack podziwiam Twoją wytrwałość i pomysłowość w wyszukiwaniu ciekawych informacji na tematy muzyczne i pokrewne.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony - tematyka religijna może inspirować muzyków wszelakiego kalibru.
I wszelkich gatunków, dlatego zawsze coś się znajdzie
UsuńJesteś niezrównana w wyszukiwaniu takich perełek 🌹
OdpowiedzUsuńPiękna treść hymnu. Dobrze że wciąż jeszcze wierni oddają Panu cześć w procesjach i nie tylko.
Przy francuskiej wersji ścisnęło mnie... Koreańska też cudna, ekspresyjna.
Karteczka pyszna 🙂
No bo jak się wie, czego i gdzie szukać, to się znajdzie ;-) Żartuję oczywiście, często natrafiam na cos przez przypadek, tylko jak mnie zainteresuje, to staram się dociec źródła.
UsuńA hymnu sobie jeszcze dzisiaj też posłucham.
Wczoraj jeszcze słuchałam obu wersji i dzisiaj też. Jutro już Triduum...
UsuńA już dziś wieczorem można śpiewać Wielkoczwartkowe Ciemne Jutrznie; dawniej zwyczajowo śpiewano we środę wieczorem czwartkowe, w Wielki Czwartek wieczorem piątkowe i tak dalej. Więc zaczynamy dziś :-)
UsuńU nas dopiero jutro i w sobotę o 7 rano, a powinno być tak jak piszesz że było. No to zaczynamy 🙂
UsuńA rezurekcję, która lata całe była w niedzielę o godzinie szóstej rano, zrobili w sobotę o 20., a zawsze było nabożeństwo o 18. Widzisz świat się kończy i to gdzie... :(
U mnie w kościele nie ma wcale. Mogę słuchać tylko w radiu lub w Internecie.
UsuńZ ta 20:00 to słyszałam, że jakiś biskup zarządził, żeby nie wcześniej. Ale u mnie będzie o 18:00.
A Rezurekcja, jak zawsze.
A wiem, że gdzieś tak organizują całe nabożeństwo wielkosobotnie, żeby skończyło się mszą o północy (jak Pasterka) i wtedy już Rezurekcji rano nie ma.
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego ludy Dalekiego Wschodu (zwłaszcza Japończycy i Koreańczycy) tak dobrze znają i na swój własny sposób przeżywają klasyczną muzykę z Europy. Trudno znaleźć podobne zainteresowanie gdzie indziej np w krajach arabskich Bliskiego Wschodu czy w Afryce. Przypominam sobie, że w wywiadach często np japońscy wykonawcy Chopina mówili o swoistej „melancholii”, która jest im bliska. A skoro mowa o melancholii - niesamowita i przejmująca treść hymnu Radziszewskiego. I jak na dłoni widać tu charakterystyczny dla (zwłaszcza) połowy dziewiętnastego wieku - powiew wolności narodów. Myśmy jednak musieli na upragnioną wolność jeszcze trochę poczekać;-)
OdpowiedzUsuńTak, to zastanawiające i zarazem budujące, ze klasyczna europejska muzyka znajduje tam takie zrozumienie, wzbudza zachwyt, ma doskonałe wykonania. Jednym z najbardziej popularnych utworów w Japonii jest "Modlitwa dziewicy" polskiej kompozytorki Tekli Bądarzewskiej, utwór z 1851 roku. Podobno oni to mają nawet w dzwonkach w telefonie.
OdpowiedzUsuńA tekst Radziszewskiego jak najbardziej ma wątki wolnościowe szczególnie istotne w tamtym czasie.