niedziela, 1 grudnia 2019

Chorały i ligawki adwentowe

     "Wstawajcie, psubraty, już czas na roraty!" - wzywali legacze na starodawnych ludowych instrumentach. Ligawki na polskich terenach mają ponoć tysiąc lat. Znane na Mazowszu i Podlasiu, z czasem pojawiły się na Warmii, Mazurach i Lubelszczyźnie. Ligawka pierwotnie była instrumentem pasterskim, pomagała kontaktować się pasterzom na oddalonych pastwiskach. Jej donośny dźwięk  niósł się daleko i odstraszał dzikie zwierzęta, np. wilki.
     Ligawka to instrument dęty drewniany w formie wygiętego rogu, najczęściej ma długość około metra. W XIX wieku upowszechniło się używanie ligawek w okresie Adwentu jako wezwania do religijnego czuwania i oczekiwania na narodziny Boga. Pod dźwięk porannego wezwania i dla łatwiejszego zapamiętania melodii podkładano krótkie wierszowane wierszyki, jak to zacytowane na początku wpisu lub "Ad-wentu, ad-wentu czteeeeryy nieeeedziele".



     

    A kiedy ligawka już wszystkich obudzi, czas zaśpiewać na przykład adwentowy chorał.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Eksperymenty, suplementy ...

Nowa płyta Jakuba Józefa Orlińskiego w duecie z Natalią Kawałek. Haendlowska - arie i duety operowe.



Połączenie nowoczesnego jazzu z muzyką barokową na dawnych instrumentach - Leszek Możdżer z zespołem Holland Baroque



I pomyśleć, że tego gościa ze skrzypcami kiedyś ze szkoły muzycznej wyrzucono - Adam Bałdych



Na porannne przebudzenie (albo wieczorne uspokojenie):

poniedziałek, 11 listopada 2019

Polska muzyka niepolskich kompozytorów

      6 lipca 1915 roku w Queen`s Hall w Londynie orkiestrę poprowadził sam kompozytor - Edward Elgar, a wykonano jego nową kompozycję "Preludium symfoniczne Polonia".  Prace nad utworem Elgar podjął pod wpływem namowy Emila Młynarskiego, który zasugerował mu stworzenie utoworu zbudowanego na motywach muzyki polskiej. Młynarski wpadł na ten pomysł, ponieważ usłyszał hymn na cześć Belgii skomponowany właśnie przez Elgara. Elgarowi  spodobał się pomysł i powstało dzieło, w którym słychać motywy "Warszawianki z 1905 roku", "Z dymem pożarów", "Nokturnu g-moll" Chopina, "Fantazji Polskiej" Paderewskiego i "Mazurka Dąbrowskiego", który w zakończeniu wybrzmiewa najpierw nieco refleksyjnym obliczem,  a następnie symfonicznym rozmachem. Postać Ignacego Paderewskiego i motywy z jego "Fantazji" nie są przypadkowe, gdyż panowie się przyjaźnili.


 
     Istnieje też inna "Polonia" zgoła zupełnie innego kompozytora - Richarda Wagnera. Uwertura na orkiestrę została przez niego skomponowana w 1836 roku i podobnie jak późniejszy kompozytor angielski, Wagner wplótł w kompozycję liczne motywy z polskich utworów, od "Bogurodzicy" poczynając, przez "Witaj, majowa jutrzenko", pieśni powstańcze, po "Mazurka Dąbrowskiego".  W 1832 roku młody Wagner w Lipsku był świadkiem wielkiego exodusu powstańców listopadowych i wówczas też spotkał się z polską muzyką wykonywaną podczas obchodów uroczystości trzeciomajowych. To wtedy zapadła mu w pamięć pieśń "Witaj, majowa jutrzenko" którą wplótł do swojej kompoozycji ukończonej dopiero w roku 1836.

wtorek, 5 listopada 2019

Rok Moniuszkowski wciąż trwa


      Na Lubelszczyźnie Moniuszko jeździ z pieśniami. Chociaż to może raczej muzycy Filharmonii Lubelskiej i młodzi wokaliści z Programu Młodych Talentów Akademii Operowej i Konkursu Moniuszkowskiego jeżdżą z panem Moniuszką i jego utworami. Lubelski program rozpoczął się dwoma koncertami 30 sierpnia w Kaplicy Pałacowej Muzeum Zamoyskich w Kozłówce i 31 sierpnia w Sali Operowej Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, a zakończony zostanie 16 listopada w Rejowcu. Przez prawie trzy miesiące małe ośrodki kulury na Lubelszczyźnie rozbrzmiewają "Prząśniczką", "Czarami", "Tęsknotą", wierszami Mickiewicza, Chodźki, Czeczota, Syrokomli, Lenartowicza oraz najsłynniejszymi ariami operowymi naszego narodowego kompozytora. 
     W jedenastu miastach woj. lubelskiego  znajdują się ulice im. Stanisława Moniuszki. Czy to akurat te, w których zaplanowane zostały koncerty, nie wiem, ale mieszkańcy mają święto przez cały czas obchodów 200. rocznicy urodzin patrona ulicy. 


niedziela, 27 października 2019

Co to w ogóle jest??!

     Opery miałam słuchać, a właściwie różnych arii. Operowo miało być po prostu z tej okazji, że 25 października po raz pierwszy obchodziliśmy Światowy Dzień Opery. Dzień wybrany nieprzypadkowo, gdyż przypada nań rocznica urodzin Bizeta (1838) i Johanna Straussa (syna, 1828). Inicjatywa została podjęta we współpracy Opera Europa, Opera Latinoamerica i Opera America.


Więc  owszem, najpierw przypomnienie "Verbum nobile" Moniuszki. Poza tym w wolnych pasmach radioopery pojawiły się głosy Aleksandry Kurzak - z pierwszej solowej płyty "Gioia!" i ostatniej "Puccini in Love" z ubiegłego roku z ariami w duecie z Robertem Alagną - oraz Piotra Beczały w repertuarze Moniuszkowskim, wzruszajaca aria z kurantem czy "Szumią jodły na gór szczycie". Piękne głosy, bezbłędna dykcja, wspaniała muzyka.
       I nagle coś takiego! Że co??? Cziłała?? Piesek będzie szczekał operowo? Z podkładem elektronicznym? Czilea??? Co to za instrument? Kto za tym stoi? Okazało się, że chodzi o coś takiego:


      Mówiąc krótko, arie operowe w wersji ambientowej. Wyszła tego cała seria. Słowo daję, padłam. On tam śpiewa "Vincero!" - "Zwyciężę! Wygram!", a nie jakiś usypiacz do poduszki! Nessun dorma znaczy "nikt nie śpi"!! Na litość Monteverdiego, co to w ogóle jest??? Kto na to pozwolił? Zresztą, co tu gadać, jak zauważył jeden z komentatorów pod klipem: "Straciłem wiarę w ludzkość". 



A tak brzmi oryginał w wykonaniu mistrzowskim:




środa, 16 października 2019

Gramofony 2019

       Przyznano Gramophone Awards 2019 w dziesięciu kategoriach regulaminowych i siedmiu specjalnych. Pośród laureatów odnajduję takich, których kojarzę, takich, których słuchałam na żywo, takich, których słucham z nagrań oraz takich, którymi jestem zachwycona od dłuższego lub krótszego czasu, a przede wszystkim polski akcent, bowiem nagrodę w kategorii Młody Artysta Roku otrzymał Jakub Józef Orliński. Polski młody kontratenor zdobywa kolejne laury i wzbudza zachwyty barwą głosu i techniką śpiewu. Piszą o nim, że jest "jednym z najbardziej czarujących artystów operowych świata". Pisałam o nim już i zamieszczałam nagrania, postaram się nie powtarzać, znajdując coś nowego.


   
       Debiutancka płyta Orlińskiego "Anima sacra" była też nominowana w kategorii nagrania recitalowego, ale też i konkurencja była mocna, bowiem wygrał Philippe Jaroussky płytą "Ombra mai fu" z ariami Cavallego. O płycie tej pisałam już w kwietniu - TUTAJ
       Inny znajomy wśród tegorocznych nagrodzonych to także Christian Gerhaher - genialny baryton otrzymał laury w kategorii Solowe Nagranie Wokalne za płytę z wczesnymi pieśniami Schumanna "Frage". Gerhaher wspólnie z pianistą Geroldem Huberem zamierza w ciągu dwóch lat nagrać wszystkie pieśni kompozytora. "Frage" rozpoczyna ten cykl.


   
Z ciekawostek o Gerhaherze przypomnę, że jest dyplomowanym lekarzem, a początkowo studiował filozofię, jednakże ta dziedzina okazała się za trudna i zdecydował się na medycynę. Równocześnie studiował wokalistykę w konserwatorium, co sprawiało, że i tu i tam opuszczał wiele zajęć. Ostatecznie zdobył dyplom z medycyny, ale karierę zrobił muzyczną.
      Kolejny znajomy i już tutaj na blogu goszczący to Bertrand Chamayou uhonorowany za Nagranie Roku za Koncert fortepianowy nr 2 i 5 Saint-Saënsa. O fenomenie Chamayou pisałam również na początku bieżącego roku - TUTAJ 
      Jest jeszcze kilkoro innych "znajomych", ale absolutnym zaskoczeniem było odnalezienie wśród laureatów Ensemble Masques, o których pisałam zaledwie wczoraj w poprzednim poście, zdając relację z koncertu wysłuchanego podczas Szalonych Dni Muzyki. Było to moje pierwsze spotkanie na żywo z tym zespołem, a  nawet pierwsze w ogóle. Czy zatem kupując bilet miałam nosa, żeby wybrać akurat muzyków, którzy dwa tygodnie później zdobędą laury za nagranie w kategorii Muzyka Chóralna? (Jestem pod absolutnym wrażeniem swojej intuicji) Na płycie "Buxtehude: Abendmusiken" zespół towarzyszy śpiewakom z Vox Luminis razem prezentując pięć kantat i trzy sonaty triowe organisty z Lubeki. I to jest piękna  wieczorna muzyka.



      I na koniec Dama Muzyki - Emma Kirkby uhonorowana za całokształt twórczości, w której znajduje doskonały kształt muzyka dawna od średniowiecznych sekwencji Hildegardy z Bingen, przez renesansowe madrygały, po barokowe kantaty.

   

wtorek, 15 października 2019

Wielkie tournée

     Hasło "Kartki z podróży" zobowiązuje, toteż na ostatni koncert podczas Szalonych Dni Muzyki wybrałam "Wielkie tournée" w wykonaniu Ensemble Masques z Kanady specjalizującego się w muzyce baroku. Zespół powstał w 1996 roku w Montrealu skupiając iście międzynarodową obsadę instrumentalistów pod kierunkiem klawesynisty Olivera Fortina. Obok niego wystąpili: Sophie Gent - skrzypce, Tuomo Suni - skrzypce, Benjamin Lescoat - skrzypce, Melissande Corriveau - wiolonczela, Maria Vahervuo - kontrabas (rzadko  można spotkać kobietę grającą na kontrabasie). Nazwa "masques" nawiązuje do tradycji elżbietańskich spektakli maskowych będących połączeniem teatru, poezji, muzyki i tańca. Obsada muzyczna koncertu została więc wzmocniona aktorem Konradem Darochą, który cytując oryginalne relacje siedemnasto- i osiemnastowiecznych podróżników, wprowadzał w klimat kolejnych utworów. Na koncert złożyły się bowiem kompozycje wybitnych twórców baroku: Purcella, Marais`a, Corrette`a, Rameau, Vivladiego, Telemanna, Corellego, nawet Monteverdiego, aby zakończyć nieśmiertelnym Bachem. Było trochę powagi, wiele śmiechu i sporo zabawy. Muzycy wczuwali się w groteskowy niekiedy tok narracji, dołączając do aktora symboliczną zmianą kostiumu (marynarka na głowie klawesynisty udająca mnisi kaptur) czy przerażającą miną przekupki (w tej roli pani z kontrabasem). W każdym razie nie było całkiem poważnie, a raczej wesoło, bo jednym z haseł Szalonych Dni Muzyki jest także odczarowanie muzyki klasycznej jako nudnej i żądającej postawy nabożnego podziwu w pozie serio. Tymczasem może być inaczej. Podziw jak najbardziej jest wskazany, ale i na zabawę jest miejsce, na śmiech i żarty. Niejaki Michel Corrette (1707 - 1795) skomponował przecież Koncerty komiczne. Epoka baroku nie znała pojęcia prawa autorskiego w dzisiejszym rozumieniu. Powszechną praktyką były wszelkiego rodzaju zapożyczenia, wariacje, parodie, transkrypcje, które zresztą były powszechnie rozpoznawane. W koncercie Les Sauvages Corette twórczo wykorzystuje "taniec dzikich" z Les Indes galantes Rameau. Początkowe takty dają złudzenie, że słuchamy oryginalnej kompozycji Rameau, ale już po chwili odzywają się wariacje, przetworzenia, uzupełnienia. Utwór ma nieco żartobliwy charakter, ociera się o parodię, ale nie zanadto. W zasadzie można go uznać za wariację. Trudność sprawia jedynie własna wyobraźnia słuchacza, który mając w pamięci dzieło oryginalne, nie może sprzed oczu usunąć zapamiętanych obrazów i choreografii, z czym i ja miałam niejakie problemy co rusz przywołując się podczas koncertu do porządku.

Corrette - wariacja Les Sauvages



A tu fragment oryginalnej kompozycji Rameau z muzycznym motywem przewodnim: