Jost Amman, Przypowieść o siewcy, 1584; odbitka z ok. 1900 roku;
Cyfrowe zasoby Polony, Domena publiczna
Oto siewca wyszedł siać.... - to oczywiście Ewangelia wg św. Mateusza, (13). Andrzej Niemojewski (1864 - 1921) - poeta, pisarz, interesujący się astrologią i religioznawstwem - w rozprawie Czyniący sto, czyniący sześćdziesiąt i czyniący trzydzieści: przypowieść ewangeliczna o siewcy w świetle astroteozofii starochrześcijańskiej proponuje astrologiczno-matematyczną wykładnię znaczenia przypowieści, skupiając się na zdaniu Inne w końcu padły na ziemie żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. (Mt, 13, 8) Na podstawie obliczeń astrologicznych i ich odniesienia do znaków Zodiaku autor uważa, że liczby sto, sześćdziesiąt i trzydzieści odnoszą się kolejno do wody, Ducha i krwi. Wody używa się podczas chrztu, więc czyniący sto to ten, który udziela chrztu. Duch symbolizuje bierzmowanie, a krew Komunię. Czyniący sto, sześćdziesiąt i trzydzieści odnoszą się też do trzech stanów: chrztu mógł udzielać każdy wierzący, więc to są czyniący sto (dający plon stokrotny); bierzmowania udzielają biskupi, czyli to są czyniący sześćdziesiąt (dający plon sześćdziesięciokrotny), Komunii udziela kapłan lub diakon, czyli to są czyniący trzydzieści (dający plon trzydziestokrotny). Bardzo ciekawa hipoteza, aczkolwiek wszelkie odniesienia do astrologii uważam za mało przekonujące.
Postać siewcy od wieków ma w kulturze wiele znaczeń. Kultury agrarne szczególnie gloryfikują siewcę jako tego, który siejąc rozpoczyna cykl nowego życia. Stąd wiele przedstawień siewcy w sztuce: malarstwie, rzeźbie, literaturze. Jako siewca umiera Maciej Boryna w "Chłopach" Reymonta. Siewca symboliczny lub dosłowny znalazł się na pomnikach i obrazach.
Pomnik siewcy podczas Targów Wschodnich we Lwowie, 1930; Polona, Domena publiczna
Polski pomnik "Siewca" lub raczej Pomnik Polskiego Siewcy, odsłonięty w 1925 roku w Brazylii, w Kurytybie, gdzie znajdowała się najliczniejsza rzesza polskich osadników w okresie międzywojennym. Autorem jest Jan Żak, który w młodym wieku wyemigrował do Brazylii i po ukończeniu szkół oraz doskonaleniu sztuki rzeźbiarskiej w Rio de Janeiro oraz w Paryżu, złożył pracownię rzeźbiarską i działał pod nazwiskiem Joao Jaco.
(fotografia z czasopisma "Misje Katolickie", nr 6/czerwiec 1925, zasoby cyfrowe Wojewódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Domena publiczna)
Bronisław Bartel (1887 - 1968), Siewca (1923), olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Szczecinie, Domena publiczna
Metaforą siewcy obdarza się najwybitniejszych nauczycieli, kaznodziei i twórców słowa. Wzruszająco przyrównywali do siewców swoich profesorów absolwenci rocznika 1847 Wydziału Malarstwa i Rzeźby Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Wspomnieniowe portrety Aleksandra Kokulara, Rafała Hadziewicza, Ksawerego Kaniewskiego i innych zamieścili w jednodniówce z okazji jubileuszu 50-lecia ukończenia wydziału absolwenci, wśród których znajdowali się tacy artyści, jak Wojciech Gerson, Józef Brodowski czy Julian Cegliński.
Jednodniówka Pamięci Profesorów i Kolegów Szkoły Sztuk Pięknych, Warszawa 1897, Zasoby cyfrowe Wojewódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Domena publiczna
Na koniec niezwykła ciekawostka - przedwojenna pocztówka z obrazem przedstawiającym Józefa Piłsudskiego jako siewcy. Autorem jest Józef Świrysz-Ryszkiewicz. Ryszkiewicz (1888 -1942), był synem malarza Józefa Ryszkiewicza. Świrysz to wojenny pseudonim, wstąpił do Legionów Polskich, był rotmistrzem Wojska Polskiego II Rzeczpospolitej, po długiej rekonwalescencji w wyniku rany odniesionej w 1914 roku, pełnił funkcję adiutanta gen. Sosnkowskiego. Malował najczęściej sceny batalistyczne. Zginał w 1942 r.



.jpg)


"Siewca"... i brzmienie tego wyrazu, przede wszystkim zaś jego znaczenie mają w sobie jakąś charyzmatyczną godność - pełną szlachetnej głębi i nadziei.
OdpowiedzUsuńI ten gest ręki rzucającej ziarno... bardzo dostojny, z namaszczeniem
UsuńTak, bardzo wymowny
UsuńTo taki naturalny ruch ręki, a jednocześnie zamaszysty, jakby obejmował cały świat.
UsuńNiezwykle wnikliwy wpis.
OdpowiedzUsuńSamo wzejdzie, ale samo się nie zasieje (nie mówię oczywiście o chwastach 😁, bo te — w najrozmaitszych postaciach — zawsze wezmą górę tam, gdzie zabraknie siewcy). Dlatego właśnie siewca — zarówno w sensie dosłownym, jak i przenośnym — jest jednym z fundamentów naszego bytu. Bez niego nie byłoby ani plonu, ani kultury, ani przekazywania wartości z pokolenia na pokolenie. Bardzo trafnie pokazujesz w swoim tekście różne metafory związane z postacią siewcy i ich obecność w kulturze oraz myśleniu o ludzkiej pracy i odpowiedzialności.
Rycina Przypowieść o siewcy autorstwa Josta Ammana wydała mi się od razu znajoma — mam wrażenie, że musiałem ją już kiedyś gdzieś widzieć.
W tym miejscu chciałbym przytoczyć fragment z książki Tworzywo Melchiora Wańkowicza. O tej książce wielokrotnie wspominałem już w różnych komentarzach blogowych i — jak sądzę — jeszcze nieraz do niej powrócę. Niebawem zamierzam też wspomnieć o niej w drugiej części mojego wpisu o Bon Echo. Jest to bez wątpienia jedna z najbardziej wartościowych książek, jakie czytałem w życiu. Wywarła na mnie ogromny i bardzo głęboki wpływ. Czytałem ją z pewnością nie mniej niż dwadzieścia razy i wciąż mam poczucie, że odkrywam w niej coś nowego. Od dawna noszę się z zamiarem napisania o niej czegoś w rodzaju obszernej, bardzo osobistej recenzji.
Wańkowicz opisuje w niej między innymi historię Józefa Gąsiora — ubogiego komornika z Husiatyna — który wraz z żoną i synem wyemigrował z Polski i przybył do Kanady w 1900 roku. W okolicach Winnipegu, w Manitobie, w samym środku dzikiej puszczy otrzymali 320 akrów (około 130 hektarów) zalesionej ziemi. Dla porównania: w Polsce Gąsior posiadał zaledwie pół morga (około ćwierć hektara), a najbogatszy gospodarz w jego rodzinnej wsi miał jedynie jedenaście morgów (około sześciu hektarów).
Nową ziemię trzeba było najpierw powoli ujarzmiać — karczować las, usuwać pnie, przygotowywać pole pod pierwszy zasiew. Wreszcie nadszedł ten moment.
„Na rano, skoro świt, wyszli w pole. Gąsior opasał się przez ramię płócienną zapaską, w którą nasypał pszenicę dobrze przebraną. Stanął, spojrzał na czubki drzew zapalające się pierwszymi błyskami. Miał głowę odkrytą. Przeżegnał się.
Stasio [jego syn], stojący z tylu przy wolach, i jego młoda żona — milczeli. Jeśli przy jedzeniu darów, bożych milczało się jako przy zbożnej inwestycji, mającej wzmacniać siły tworzenia, to już tu, gdzie w głodną ziemię miało się rzucać ziarno, zakupione za ciężki grosz, ziarno na niewiadomą dolę — panował nastrój niemal modlitewny.
Stary ruszył. Szedł bruzdą, rozmierzonym, miarowym krokiem, sięgał coraz to do zapaski po pełną garść złotego ziarna i szerokim, spokojnym ruchem ręki — sial. Zaraz za nim ruszył Stasio z wolami ciągnącymi bronę. Brona była samodzielna, z kołków drewnianych, zrobiona zimą przez Gąsiora, który począł już patrzeć za lżejszą robotą.
Czarne, zrudziałe pole wyrównywało się lśniącym pokrowcem. Nie było to wspaniale, na mich wyrobione kultywatorami pole Saskatchewanu. Ale była, Bogu dzięki, porządna, uczciwie przygotowana gleba, która zamknęła w sobie siew.
Zasiali siedem akrów. Gdzieś tam w Winnipegu, potem w Ottawie, zaterkoczą maszyny rachunkowe, potem się tabele ogłosi, wreszcie wiadomość przypieczętuje „The Canada Year Book", „Encyclopaedia Britannica", giełdy i statystyka światowa. Że oto w roku pańskim 1903 areał rolny Kanady powiększył się o tyle, a w tym było siedem akrów Gąsiora.”
Pozdrawiam!
Dziękuję za wspaniały fragment z książki Wańkowicza. Wzruszający, podobnie jak opis śmierci Boryny w "Chłopach" Reymonta. Także w Brazylii, skąd pochodzi zamieszczony we wpisie pomnik polskiego siewcy, Polacy przede wszystkim zajmowali się rolnictwem, więc dlatego gdy zastanawiano się, jaki pomnik wystawić, propozycję siewcy wszyscy zaakceptowali.
OdpowiedzUsuńDoskonały temat na wiosnę - dziękuję.
OdpowiedzUsuńTeż mi się tak skojarzyło właśnie teraz :-)
OdpowiedzUsuńPiłsudski w każdej roli urodny 🙂
OdpowiedzUsuńFakt, te wąsy i krzaczaste brwi :-)
UsuńNawet pośmiertnie. W grudniu ub. roku trafiłam przypadkiem na obchody rocznicy urodzin organizowany przez Związek Piłsudczyków RP, były przemowy, wieńce, salwa honorowa... Piłsudczycy w siwych mundurach, nawet jakiś generał był. Przyglądali się temu zagraniczni turyści, między innymi z Tajwanu. Gdy prowadzący zarządził odmarsz kolumny do katedry, turystom tak się spodobało, że pomaszerowali za nimi :-))
No, mamy te "wiekopomne chwile" z pełną rewerencją 🇵🇱
UsuńWidać, podobało się 🙂
Takie egzotyczne, robili zdjęcia i poszli dalej zobaczyć, co będzie się działo
UsuńMoże szczególnie ta egzotyka właśnie ich wzięła 🙂
UsuńOczywiście, że tak! Przecież oni nawet nie wiedzą, kim był Piłsudski. Nawet polscy turyści podchodzili i pytali co się dzieje i z jakiej okazji. A przecież działo się to pod pomnikiem Piłsudskiego.
UsuńA propos Piłsudskiego…
UsuńW moim biurze wisi oryginalna akwarela przedstawiająca pewnego bardzo znanego europejskiego polityka — byłego ministra, premiera, a później także przywódcę-dyktatora jednego z państw. Na obrazie widzimy go w mundurze, w chwili gdy wygłasza płomienne przemówienie do tłumu. Co ciekawe, autorem tej pracy jest jego własny syn.
Wielokrotnie, gdy ktoś odwiedza mnie w biurze i przygląda się temu obrazowi, prędzej czy później pada ta sama uwaga: „Proszę tylko domalować mu wąsy — i będzie Piłsudski!”
I muszę przyznać, że coś w tym jest. Właściwie brakuje tylko tych słynnych wąsów — i chyba nikt nie miałby już wątpliwości, kogo przedstawia obraz.
Bo bez wąsów nie ma Marszałka!
Usuń