czwartek, 8 lutego 2024

Żywioł i piękno

     Ogień i dynamika; żywiołowe tempo i akrobatyka; panowie tańczący na pointach i posągowe panie płynące po scenie; precyzja i wdzięk; trzask kindżałów i iskry lecące spod ostrzy; transowa muzyka i genialna gitara basowa... - to tylko pierwsze i najbardziej powierzchowne wrażenia z ich wstępu. Szczęśliwy splot okoliczności sprawił, że udało mi się wreszcie zobaczyć na żywo taneczne show Narodowego Baletu Gruzji Sukhishvili. Oglądałam wcześniej różne nagrania, ale na żadnym nie widziałam, że w tańcu przedstawiającym walkę autentycznie w starciu pomiędzy tancerzami lecą iskry. Dopiero na żywo można zobaczyć, że ostrza są prawdziwe, a kindżały ze stopu metali, który błyszczy jak srebro. W przerwie występu w foyer można było nawet taki kindżał wraz ozdobną wytłaczaną pochwą i skórzanym paskiem sobie kupić. 

      Krótkie nagrania na YouTube z reguły koncentrują się na najbardziej widowiskowych elementach występu, w którym tancerze popisują się skomplikowanymi i akrobatycznymi solówkami. Widowiskowym elementem tańca są skomplikowane kroki, niezwykle szybkie tempo oraz wykorzystywanie kolan na równi ze stopami jako podstawy tanecznych figur. Są to najczęściej fragmenty tańca CDO, Abraguli czy Chandżluri. Jednak cały dwugodzinny występ ma swoją wewnętrzną kompozycję i przechodzi od nastroju do nastroju, od dynamiki tańców wojennych Khorumi do lirycznych par tanecznych, taneczno-akrobatycznego odwzorowania polowania oraz mitycznego tańca Samaja, w którym w trzech odsłonach przedstawiana jest Królowa Tamara jako nieskazitelna dziewica, troskliwa matka i potężna władczyni. 

     Tancerzom Narodowego Baletu Gruzji towarzyszy oryginalna i egzotyczna orkiestra, właściwie ośmioosobowy zespół, którego muzyka nie tylko stanowi tło dla tańców, ale jest sama w sobie odrębnym artystycznym show. Muzycy mieli swoje samodzielne wystąpienie bez tancerzy. Popisywali się zwłaszcza perkusiści grający na jakichś oryginalnych bębnach. Poza tym są dwa akordeony i różne flety. Niemniej wrażenie robiła szczególnie gitara basowa. Coś niesamowitego. Tam, gdzie nie chodziło tylko o tempo i widowiskowość, basy tworzyły nastrój tajemnicy i pierwotnej opowieści o dziejach narodu. Najpierw zwróciłam uwagę na rolę basu w tańcu, w którym występowały same kobiety. Był to taniec kobiet. Ale jakich! Z jednej strony płynność i delikatność ruchów, uniwersalna kobiecość i łagodność. Z drugiej strony była w tym ukryta siła i posągowa determinacja. Czuje się, że te kobiety, gdyby zabrakło mężczyzn, którzy poszli gdzieś na wojnę, same gotowe są stawić czoła wrogom i  nie poddadzą się bez walki. Choreografia połączyła tutaj kobiecą opiekuńczość i delikatność z siłą i odwagą. Był też taniec całej grupy mężczyzn i kobiet w specyficznych strojach z długimi rękawami zwisającymi poniżej dłoni

      Przepiękny jest także taniec weselny Simdi, w którym wiele par tworzy symetryczne i precyzyjne figury choreograficzne. Jak w zasadzie we wszystkich rodzajach tańca, ważną rolę odgrywa precyzja ruchów, podkreślana oryginalnymi kolorowymi strojami. Trzy rodzaje tanecznych układów: taniec grupowy, w parach i solo przeplatają się, tworząc niezwykły muzyczno-wizualny egzotyczny  ruchomy fresk kulturowy. Poszczególne tańce bowiem obrazują kulturę różnych regionów i ludów Gruzji. 

     W lutym Narodowy Balet Gruzji jest na tournee w Polsce w różnych miastach od południa Polski aż do Pomorza. Dzięki temu nie musiałam jechać bardzo daleko, żeby ich zobaczyć. każdy ich występ kończy się owacją na stojąco. Swego czasu pobili rekord w La Scali, gdzie kurtynę po ich występie podnoszono 14 razy. I na koniec ciekawostka o pochodzeniu nazwy. Sukhishwili pochodzi od nazwiska założyciela Iliko Suchiszwili i jego żony Nino Ramiszwili, którzy byli pierwszymi tancerzami i choreografami zespołu liczącego początkowo ok. 35 tancerzy. Od 1945 roku zespół otrzymał nazwę Narodowego Baletu Gruzji. Do dzisiaj prowadzą go potomkowie pierwszych założycieli, będący trzecim pokoleniem rodu Sukhishvili. Na koniec wyszli ukłonić się przed publicznością razem z tancerzami. 

Najpierw bardzo krótki skrót popisów solistów


Jeszcze jeden skrót


I spektakularny finisz


A teraz dłuższy zapis wielu tańców wykonywanych podczas tournee zespołu; ujęcie widza siedzącego na wprost sceny, więc chwilami tancerze znikają poza kadrem. Ciekawostka: nikt nie zabrania filmowania, nagrywania i robienia zdjęć, toteż widzowie korzystają do woli. Ale mówiąc szczerze, nie umiałabym nagrywać, gdy koncentruję się na oglądaniu i podziwianiu. Polecam ten dłuższy zapis, żeby wyrobić sobie wyobrażenie o całości. 

piątek, 2 lutego 2024

Teraz pozwól odejść w pokoju

       Święto Ofiarowania Pańskiego, zwane potocznie Gromniczną lub świętem Matki Bożej Gromnicznej, ma dość starożytną genezę, ponieważ pierwsze wzmianki pochodzą z IV wieku. Wtedy jeszcze nie święcono świec, celebrowano  Ofiarowanie Pańskie w świątyni jerozolimskiej uczestnicząc w procesji.  Jednakże już w piątym wieku podczas procesji wierni nieśli świece. Hezychiusz z Jerozolimy nazywa święto Hypapante, co oznacza spotkanie i nawiązuje do spotkania Jezusa z Symeonem  i Anną. Pierwotnie była też inna data, bo 14 lutego. Dopiero w 561 roku cesarz Justynian I przeniósł obchody na 2 lutego w Konstantynopolu. W VII wieku święto zaczęto obchodzić także w Rzymie. Do rzymskiej liturgii wprowadził je papież Sergiusz I w zasadzie jako święto maryjne. W dokumentach papieskich z VII wieku opisy celebracji święta zawierają wzmianki o zapalonych świecach niesionych przez wiernych. Pierwsze wzmianki o błogosławieństwie świec pojawiają się na przełomie X i XI wieku w Padwie. Pontyfikał rzymski z XII wieku zawiera modlitwy błogosławieństwa świec, które mają odpędzać diabła i chronić przed złymi mocami. 

       Nazwa Święto Oczyszczenia Maryi pojawia się w Europie, także w Polsce, w wieku XI. Polska nazwa Matki Bożej Gromnicznej zostaje odnotowana w kalendarzu liturgicznym z końca XIV wieku. Ma oczywiście związek z gromnicą, czyli świecą mającą chronić przed gromami, piorunami. Mszał Pawła VI w wieku XX ostatecznie ustala chrystocentryczność święta, którego oficjalną nazwą jest Ofiarowanie Pańskie z białym kolorem szat kapłana. Akcent zostaje przesunięty z postaci Maryi na Chrystusa. Modlitwa błogosławieństwa świec, skierowana do Boga przez Chrystusa, zawiera wspomnienie Symeona, któremu zostało ukazane światło na oświecenie pogan, a zapalone świece symbolizują światłość Chrystusa i Jego obecność w zgromadzeniu liturgicznym. Czytana jest Ewangelia według św. Łukasza 2, 22 - 40 mówiąca o przyniesieniu małego Jezusa do świątyni jerozolimskiej, gdzie Symeon rozpoznał w Dzieciątku Mesjasza.

       Wypowiedź Symeona, tak zwany Kantyk Symeona, rozpoczynający się od słów Nunc dimittis stał się pieśnią, do której komponowało muzykę wielu kompozytorów: Palestrina, Mendelssohn-Bartholdy, Purcell, a ze współczesnych choćby Arvo Pärt. Z polskich autorów znane są barokowe kompozycje Gorczyckiego czy Szarzyńskiego. Także kantata Ich habe genug Bacha oparta jest na Kantyku Symeona. Kantatę Bacha już kiedyś zamieszczałam, więc tym razem Nunc dimittis w przepięknej medytacyjnej kompozycji Arvo Pärta.

tekst łaciński:

Nunc dimittis servum Tuum, Domine, secundum verbum Tuum in pace:

Quia viderunt oculi mei salutare Tuum,

Quod parasti ante faciem omnium populorum:

Lumen ad revelationem gentium, et gloriam plebis Tuae Israel. 

tekst polski:

Teraz pozwól odejść Twojemu słudze, o Panie, według twego słowa, w pokoju:

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,

Które przygotowałeś wobec wszystkich narodów:

Światło na oświecenie pogan i chwałę  ludu Twego, Izraela.  

wtorek, 30 stycznia 2024

Nieznany odcinek z porucznikiem Columbo

       Więc tak... nie wiem, jak pisać: czy licząc, że i tak wszyscy zrozumieją o co chodzi, czy raczej dla tych, którzy nie mają pojęcia, kim był porucznik Columbo. To może dla przypomnienia: serial z porucznikiem Columbo kręcono od 1968 do 2003 roku i w sumie powstało 69 odcinków w trzynastu seriach. Reżyserowało poszczególne odcinki ponad dwudziestu reżyserów, w tym sam Peter Falk, odtwórca głównej roli. Muzykę komponowało również wielu kompozytorów, naliczyłam co najmniej dwunastu, a przy tym wykorzystywano w serialu muzykę klasyczną Verdiego czy Mozarta. 

    Rola Columbo tak zrosła się z Peterem Falkiem, że czterokrotnie otrzymał za nią nagrodę Emmy oraz Złoty Glob za najlepszego aktora serialu dramatycznego. Fani znają powiedzonka Columbo, jego opowiastki o  żonie, która nie pojawiła się w żadnym odcinku oraz o bratankach i siostrzeńcach. Charakterystyczna postać w pomiętym prochowcu i z cygarem w ustach ma rzeszę wielbicieli. No i  koniecznie w peugeocie 403 cabrio z odpadającym lusterkiem i co rusz strzelającym z rury wydechowej. 

      Tyle tytułem wstępu przypominającym oczywistości. Czas przejść do mojego odkrycia. Jest bowiem jeszcze jeden odcinek z porucznikiem Columbo. Nie tak długi, jak wszystkie z serii, zaledwie dziesięciominutowy i bez kryminalnej zagadki, ale z prochowcem, cygarem, opowieścią o żonie i charakterystycznymi zachowaniami, typu poszukiwanie kartki, ołówka itp. Słowem, Columbo w nieznanym odcinku. Z dużą dozą humoru. Przyjemnego oglądania!

sobota, 20 stycznia 2024

Gdzie śpiewa teraz?

      Wczoraj zmarła wielka polska śpiewaczka - Ewa Podleś. Była laureatką kilku konkursów śpiewaczych, w 1984 r. debiutowała na scenie Metropolitan Opera, a w 1993 r. w mediolańskiej La Scali. Specyfika jej głosu - rzadko spotykany naturalny niski kontralt predestynował ją do wykonywania postaci męskich, takich jak Rinaldo czy Juliusz Cezar w operach Haendla, Tankred Rossiniego, Orfeusz Glucka, ale także klasycznych partii kobiecych: Carmen czy Norma. Była też niezrównaną wykonawczynią pieśni Mahlera. O fenomenie Ewy Podleś świadczy zainteresowanie na całym świecie. Francuska autorka, Brigitte Cormeir napisała jej biografię, a amerykański hodowca kwiatów nazwał jej imieniem nową odmianę irysa w pięknym głębokim niebieskim kolorze. 

      Aria Polinessa z opery Ariodante Haendla:


Moja ulubiona pieśń w wykonaniu Ewy Podleś: Urlicht Mahlera


I coś z nagrania na żywo:


Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zamieścić jeszcze to:

środa, 10 stycznia 2024

Muzyczne pigułki

        Taką znalazłam ściągawkę muzyczną. W zasadzie zgadzam się z podpisem, ze każdy zna te kawałki, ale nie zawsze pamięta się ich tytuły i autorów. Jednak brakuje mi kilku istotnych fragmentów, choćby Schuberta czy jeszcze innych utworów Verdiego. No ale to wybór subiektywny. Można sprawdzić, czy faktycznie znamy i rozpoznajemy. 


Myślę, że w zestawieniu zdecydowanie zabrakło tego utworu, bo pamiętacie? To było czterdzieści lat temu! I wciąż jestem pod wrażeniem. Muzykalność, synchronizacja, cudowna choreografia, precyzja... Doskonałość. 


Wydaje mi się, że to też wszyscy znają, ale może autor pierwszego klipu nie umieścił, ponieważ nie jest to oryginalne dzieło Albinoniego, lecz późniejsza rekonstrukcja, której dokonał Remo Giazotto, dwudziestowieczny muzykolog. Niemniej wszyscy to znają. 

czwartek, 4 stycznia 2024

Przewodnik nowych miast polskich

       Na mapie Polski 1 stycznia 2024 roku pojawiły się 34 nowe miasta. Nowe, a niektóre jednak stare. W zasadzie miejscowości te były niegdyś miastami, czy to szlacheckimi czy prywatnymi, czasem krócej, czasem dłużej i właśnie odzyskały utracony na skutek zawirowań historycznych status miast. Na przykład Gąsawa w woj. kujawsko-pomorskim pojawia się w Złotej Bulli papieża Inocentego III w 1136 roku, a zasłynęła raczej dramatycznie jako miejsce zjazdu książąt dzielnicowych w 1227 r. w wyniku którego doszło do zamordowania księcia Leszka Białego. 

    Brody w woj. lubuskim zasłynęły w czasach saskich, gdy właścicielem był hrabia Henryk Brühl, minister Augusta III Sasa. Wikipedia podaje aż 21 tytułów i funkcji, które pełnił. W Brodach słynny minister, opisany w kilku utworach Józefa Ignacego Kraszewskiego, w tym jako główny bohater powieści "Brühl", wzniósł w latach 1741 - 1753 nowy barokowy pałac. 

    Czemierniki w woj. lubelskim były siedzibą rodu Firlejów, dzięki którym w XVII wieku powstał wspaniały pałac wybudowany według klasycznych kanonów. W późniejszym czasie Czemierniki podupadały, jednakże część majątku wraz z wianem żony, Marią Urszulą Radziwiłłówną, przeszła w ręce hrabiego Wincentego Krasińskiego, który z czasem odkupił także resztę majątku. W 1812 roku urodził się ich syn, Zygmunt Napoleon Stanisław Krasiński, późniejszy czwarty wieszcz romantyzmu. Wyremontowany pałac odziedziczyła córka Zygmunta, Maria Beatrix, po niej zaś majtek odziedziczył jej syn Karol Roger Zygmunt Raczyński. 

    Wśród nowych miast znalazł się Gielniów, skąd pochodził średniowieczny poeta i pieśniarz, błogosławiony katolicki zwany Władysławem z Gielniowa. W miejscowości znajduje się pomnik z jego postacią, a w miejscowym kościele znajduje się jego relikwiarz, a w głównym ołtarzu portret błogosławionego.  

    Z literaturą oraz postacią Jana Kochanowskiego ma związek miasto Przytyk w woj. mazowieckim założony przez Piotra z Podlodowa. Z rodu Podlodowskich pochodziła bowiem żona Jana Kochanowskiego, Dorota, z którą wziął ślub w 1570 roku i wówczas Prztyk stał się częścią majątku Kochanowskich. 

    Także Turobin w woj. lubelskim ma w swoich dziejach szacowne koneksje. Właścicielem Turobina był Dymitr z Goraja, z czasem zaś przeszedł w skład Ordynacji Zamojskiej. W XVI wieku działały tu zbór i szkoła braci polskich. XVI-wieczny kościół pw. św. Dominika znajduje się na Szlaku Renesansu Lubelskiego. Wewnątrz znajduje się także ołtarz główny w stylu  późnorenesansowym. W latach 1788 - 1790 proboszczem był Stanisław Staszic, wybitny oświeceniowy reformator szkolnictwa, założyciel szkolnictwa zawodowego.   

    Najstarszą miejscowością, której 1 stycznia nadano status miasta jest Żarnów w woj. łódzkim. Pierwsze wzmianki bowiem o Żarnowie pochodzą z 1065 roku. Jest to więc miejscowość niezwykle zabytkowa, której architektura sięga czasów romańskich, których świadectwem jest kościół św. Mikołaja z XII wieku. Mimo wielu zmian, przebudowywania i rozbudowywania, odnawiania nadal zachowały się częściowo romańskie cechy architektoniczne.

    Myślę, że ciekawa byłaby taka wycieczka po nowych miastach, które pojawiły się na mapie Polski. Każde z nich kryje mnóstwo historii, zabytków, historycznych i kulturowych wartości. Wszystkich jest aż 34, więc byłaby to wycieczka długa i obiecująca w odkrywanie nieznanych szlaków. 

Przypisywana Władysławowi z Gielniowa pieśń "Jezusa Judasz przedał..."