niedziela, 22 lutego 2026

Organy na Wielki Post

        Mieczysław Surzyński (1866 - 1924) był jednym z wielu kompozytorów, którzy zainspirowani pieśniami wielkopostnymi tworzyli organowe improwizacje i wariacje. Nazywany jest "Chopinem organów", a ze względu na technikę improwizacji "polskim Bachem". W zakresie organowej improwizacji był pionierem w polskiej muzyce na na przełomie XIX i XX wieku. Wysokie umiejętności potwierdziło wygranie międzynarodowych konkursów improwizacji w Rzymie (1900), w Petersburgu (1901) i w Londynie (19012).  W swojej twórczości często nawiązywał do motywów ludowych i pieśni kościelnych. 

       Grę na organach, fortepianie i kompozycję studiował w Berlinie w latach 1885 - 1887, a następnie kontynuował w Lipsku w latach 1887 - 1890. Jako organista i dyrygent chóru działał w Poznaniu, Libawie na Łotwie, w Petersburgu, Saratowie i Kijowie. W Petersburgu od 1893 roku kierował chórem katolickiej katedry metropolitalnej. W latach 1905 - 1915 prowadził klasy organów w Instytucie Muzyki w Warszawie. Od 1909 roku był organistą w Katedrze św. Jana w Warszawie, wykładał też w Wyższej Szkole Muzycznej im. F. Chopina. Rok 1915 okazał się dramatyczny, gdyż jako jeniec cywilny został przesiedlony w głąb Rosji, skąd powrócił dopiero w 1921 roku i ostatnie lata spędził w Warszawie ciesząc się sławą wybitnego wirtuoza muzyki organowej. 

       Duża część kompozycji Surzyńskiego należy do nurtu cecyliańskiego, w którym mieszczą się między innymi organowe transpozycje pieśni kościelnych. Największym ich zbiorem w twórczości Surzyńskiego jest Rok w pieśni kościelnej wydany w 1909 roku. Składa się z pięciu zeszytów, z których każdy zawiera opracowania muzyczne pieśni na poszczególne części roku kościelnego. Zeszyt pierwszy zawiera preludia organowe osnute na pieśniach adwentowych; w drugim są kompozycje kolędowe, w trzecim tematy z pieśni wielkopostnych, w czwartym pieśni odnoszące się do świąt Wielkanocy, Zielonych Świątek, Trójcy Świętej i Bożego Ciała oraz w zeszycie piątym pieśni maryjne. 

     Preludia wielkopostne nawiązują do pieśni: Ty, któryś gorzko na krzyżu umierał; O, Jezu, jakoś ciężko skatowanyOjcze, Boże wszechmogącyStała Matka BoleściwaJezu Chryste, Panie miły; Płaczcie anieliLudu, mój luduWisi na krzyżuWszyscy mieszkańcy dworu niebieskiegoVexilla Regis; Krzyżu święty; Zawitaj, Ukrzyżowany; Jezu konający (Preludium et fuga). Przyznaję, że nie znam kilku z tych pieśni. W zeszycie Surzyńskiego oczywiście słów nie ma, gdyż są to improwizacje. Trudno też znaleźć nagrania na YouTube. 

       Spośród nagrań pieśni wielkopostnych udało mi się znaleźć improwizację na kanwie Jezu Chryste, Panie miły znaną też pod nazwą Choral varie op. 50. 




      Do najbardziej popularnych i najczęściej wykonywanych improwizacji Surzyńskiego należy inna znana pieśń: Święty Boże, Święty Mocny znana pod tytułem Improvisationen fur Orgel  uber ein altes polnishes Kirchenlied, op. 38, która charakteryzuje się wirtuozerią i zdobyła sporą popularność. 

26 komentarzy:

  1. Organy mają w sobie coś majestatycznego. Widziałem kiedyś remontowane, rozłożone na części. Zajęły tyle miejsca, że byłem zszokowany. Każda piszczałka to swego rodzaju instrument.
    Zawsze podziwiam grę dobrych organistów. Imponuje mi nasz parafialny organista, który do gry na organach ..zdejmuje buty;-) I potrafię długo siedzieć w ławce i go słuchać.
    Tym bardziej musimy być dumni, że mamy naszego Surzyńskiego, który był takim organowym maestro, znanym w całym „organowym” świecie. Serdeczne pozdrowienia spod Alp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możemy być dumni, choć szkoda, że Surzyński jest jednak mało znany. Mieliśmy jeszcze innych wspaniałych organistów, np. zmarły w ubiegłym roku Joachim Grubich, którego koncertów słuchałam na żywo.

      Usuń
  2. Faktycznie, podniosłość utworu doskonale wkomponowuje się w okres Wielkiego Postu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że Ci się podoba, teraz taki mamy czas - refleksyjny, muzyka może ułatwić zatrzymanie się i zadumę

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie "drapanie w duszę"...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowo, taka muzyka pełni właściwe zadanie...

      Usuń
  5. Uwielbiam muzykę organową i często jej słucham.

    Na YouTube oglądałem kilka dokumentalnych filmów o grze na organach i o samych organach. Fascynujące!

    Pamiętam, że będąc dawno, dawno temu w małym kościółku, podczas mszy jakimś cudem udało mi się wejść na górę (chór?), gdzie grał organista, a koło niego stał starszy facet, non-stop nogami pompując powietrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare organy miały takie miechy poruszane przez kalikanta - dzisiejsze z nowoczesną technologią mają sześć, osiem pulpitów, mnóstwo przycisków i organisty spoza nich nie widać ;-)

      Usuń
    2. ...i jeszcze organista "gra" nogami. Zawsze zastanawiałem się, jak on pamięta, na który klawisz nacisnąć i na który pulpit 😁? Z drugiej strony niektórzy moi klienci nie mogli pojąć, jak ja mogę się na nich patrzeć, z nimi rozmawiać, i w tym samym czasie pisać na komputerze...

      Usuń
    3. No widzisz, sam posiadasz umiejętności niedostępne innym;-) A nad tymi nożnymi pedałami też sie zawsze zastanawiam, już samo granie obiema rękami w całkiem różnym tempie jak to robią pianiści, jest trudne do zrozumienia, a jeszcze do tego i nogami... czego to człowiek się potrafi nauczyć!
      Anegdota: mój znajomy organista, taki zawodowy, po konserwatorium muzycznym a zarazem ksiądz przyjechał kiedyś do małej wioski pomóc w obowiązkach miejscowemu proboszczowi, podczas mszy grał tam pewien miejscowy organista, ale zupełnie ni w pięć, ni w dziewięć. I ten organista ksiądz podczas odprawiania mszy strasznie się denerwował: no kto tam gra tak nie w tonacji, bez właściwej melodii?! Zaraz pójdę mu coś powiem!" Po nabożeństwie poleciał na chór "ochrzanić" grającego, ale widzi, siedzi przy pulpicie staruszek, może 80-letni, ręce mus się trzęsą. Zaczyna z nim rozmawiać:
      - Długo tak gracie w kościele?
      - A, proszę księdza, od lat, uczyłem się..
      - A gdzie się uczyliście? U kogo?
      - A długo, długo, całą zimę chodzłech za młodu do kalikanta na nauki.
      Mój znajomy widzi, że na pulpicie nie ma nigdzie żadnych nut, więc pyta:
      - Tyle tu tych klawiszy, skąd wiecie kiedy które nacisnąć?
      - A proszę księdza, patrzę, jaki ksiądz ornat ma, jak wychodzi na biało, to gram na białych, a jak ciemniejszy kolor, to na czarnych.

      Usuń
    4. Pewnie nigdy nie dorównałbym umiejętnościami temu 80-letniemu organiście...

      Moja ulubiona organowa muzyka to Toccata and Fugue in D Minor (nigdy nie doszedłem, co oznacza "D Minor"). Nieważne, kto gra-uwielbiam jej słuchać! Jednak nigdy nie udało mi się być na koncercie organowym na żywo... muszę się tym zainteresować.

      Ale szczególnie podoba mi się to wykonanie: https://youtu.be/y3AiGw8mkq0 . Nic dziwnego, bo organista ma 3 ręce!

      Usuń
    5. Bo w zasadzie czy to organy? To jakiś instrument klawiszowy, a trzecia ręka gra to, co na organach gra się nogami, ale wrażenie przednie

      Usuń
  6. Magia organów...
    Mnie najbardziej poruszały przypadki gdy wchodziłem przypadkowo do kościoła a tam ktoś grał na organach.
    Miałem poczucie, że to Bóg jest blisko i czuwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałeś szczęście! Gdy ja wielokrotnie chciałem wejść ot tak przypadkowo do kościoła, zazwyczaj były one zamknięte na cztery spusty—ot, Kanada! Mam nadzieję, że Bóg czuwał też poza jego murami.

      Bodajże w 1983 roku pojechałem do polskiego kościoła na msze wielkanocną—był wtedy strasznie mroźny dzień, mieszkałem daleko od kościoła, rzecz jasna samochodu nie posiadałem, a komunikacja publiczna tego dnia jeździła sporadycznie i fatalnie—w każdym razie do kościoła dotarłem akurat, gdy z kościoła wychodzili ostatni ludzie. I gdy stanąłem przed jego wrotami, dosłownie w twarz ktoś w środku zamknął jego drzwi. Pamiętne Święta Wielkanocne!

      Usuń
  7. To prawda, takie nieoczekiwane minikoncerty bywają wzruszające... Kiedy chodziłam do kościoła, gdzie po mszy organista sobie zostawał dłużej i trochę jeszcze pogrywał, piękne to było. Innym razem podczas grupowej wycieczki w Kownie weszliśmy do archikatedry św. św. Piotra i Pawła, w środku nikogo nie było, tylko organista grał w pustym kościele, może ćwiczył do nabożeństwa, albo do jakiegoś koncertu? Trudno powiedzieć, ale usiedliśmy i słuchaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znowu mi laptop wariuje.... dziś przychodzi fachowiec żeby mi wirusa wyrzucić...
    Nie mogę wysłuchać... Ale chyba wiesz /kiedyś chyba pisałam/ że muzykę organową traktuję jak cesarzową/cesarza - w najlepszym tego słowa znaczeniu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam stary sprzęt, czasem monitor gaśnie i wszystko znika... tak to jest z elektroniką, szwankuje w nieodpowiednim momencie

      Usuń
  9. Muzyka organowa i czas Wielkiego Postu to jak jedno wielkie Misterium. Muzyka ściskająca duszę 💟
    Te wielopiętrowe organy i jeszcze "klawisze dolne", to nawet Szopen musiał by się prężyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Chopin zagrał na organach w Marsylii podczas nabożeństwa żałobnego po samobójczej śmierci Adolphe`a Nouritta, śpiewaka operowego i kompozytora?

      Usuń
    2. Sensacja dla mnie! Że dał się namówić, bo na organach grał chyba więcej niż rzadko. I jeszcze to oprzyrządowanie dolne, nie zajrzałam do nazwy... Ta śmierć musiała Nim wstrząsnąć. Ciekawa ciekawostka. Poszukam poczytam.

      Usuń
    3. Poszukiwania możesz zacząć od biografii Nouritta, chociaż ja wiem o tym z innego źródła ;-)

      Usuń
    4. Ty masz swoje sekretne dojścia🤫

      Usuń
    5. Książki, po prostu książki :-)

      Usuń
    6. Aaa, i jeszcze spore zasoby "Zeszytów Literackich" i kilku innych czasopism ;-)

      Usuń
    7. Ach Zeszyty... to są perełki, czasem zaglądnęłam w Wojewódzkiej... Ciekawa też była "Lampa". A pamiętasz jeszcze takie kuriozum jak "Życie Literackie"?
      Ksiąg to też mam dwie szafy, ale pewnie są inteligentne inaczej niż Twoje 😉

      Usuń
    8. Pamiętam, mam też kilkanaście, jeszcze "Dekada", "Poezja", "Literatury na Świecie" mam ze dwa, trzy roczniki, parę innych... pochowane głęboko, bo sę ni mieszczą;-)

      Usuń