W sezonie 2025/2026 mamy chyba najsilniejszą ekipę śpiewaków w Metropolitan Opera w Nowym Jorku odkąd Polacy znajdują się w obsadzie tej renomowanej w świecie sceny operowej. A występują tam od samego początku, czyli od inauguracyjnego sezonu w 1883 roku, kiedy partię tytułową w Łucji z Lammermoor Donizettiego śpiewała Marcelina Sembrich-Kochańska (sopran). Wystąpiła na scenie MET ponad 400 razy, jej portret znajduje się do dzisiaj w holu opery. Na przełomie XIX i XX wieku karierę w Nowym Jorku robili bracia Jan (tenor) i Edward (bas) Reszke. Jeszcze w XIX wieku w Metropolitan Opera śpiewała Felicja Kaszowska-Krotowska (sopran), a na początku XX wieku rewelacyjnym basem na nowojorskiej scenie był Adam Didur. W latach 1968 - 1984 partie sopranowe wykonywała znana na całym świecie wielka polska śpiewaczka Teresa Żylis-Gara, a od 1975 roku przez kolejne 15 sezonów występował tam Wiesław Ochman (tenor). Partię Królowej Nocy z Czarodziejskiego fletu Mozarta na scenie MET śpiewała Zdzisława Donat (sopran koloraturowy). Najmłodszym polskim debiutantem w Metropolitan Opera był Mariusz Kwiecień (baryton), który po raz pierwszy tam wystąpił w 1999 roku mając 27 lat. Podobnie pięć lat młodsza Aleksandra Kurzak, która wystąpiła po raz pierwszy w MET pięć lat później, czyli w 2004 roku.
Zapewne kogoś pominęłam, a historia polskich śpiewaków i ich sukcesów na tej najważniejszej scenie świata jest imponująca. W obecnym roku - poza Aleksandrą Kurzak - już kolejny 19. sezon będzie występował Piotr Beczała (debiut w MET 2006), aktualnie jeden z najlepszych tenorów lirycznych na świecie. Bardzo mnie cieszy obecność Tomasza Koniecznego (bas-baryton), którego głos, nawet kiedy mówi, jest zniewalający (debiut w MET 2019). Baryton Artur Ruciński również kontynuuje nowojorską karierę od debiutu w 2016 roku. W 2023 roku na scenie MET pojawił się tenor Piotr Buszewski, a w bieżącym sezonie we wrześniu 2025 r. zadebiutowali baryton Andrzej Filończyk i bas Adam Palka.
Jak co roku Metropolitan Opera prowadzi transmisje live w kinach całego świata. Transmitowane są tylko niektóre realizacje, więc nie zobaczymy wszystkich Polaków. Do tej pory, od września do grudnia, można było w nich obejrzeć i słuchać Tomasza Koniecznego 11 listopada w Arabelli Straussa, 13 grudnia zaś wystąpił Piotr Beczała w tytułowej partii opery Umbero Giordano Andrea Chenier. 10 stycznia będzie można usłyszeć i zobaczyć Artura Rucińskiego, który wystąpi w Purytanach Belliniego oraz ponownie Tomasza Koniecznego 21 marca w Tristanie i Izoldzie Wagnera.
Cóż dodać? Spośród wymienionych wyżej artystów na żywo słyszałam Piotra Beczałę, Aleksandrę Kurzak, Artura Rucińskiego i Adama Palkę. Pozostałych z różnych transmisji i nagrań (jeśli chodzi o tych dawniejszych). Wciąż czekam na okazję posłuchania Tomasza Koniecznego, ale ciągle coś staje na przeszkodzie, muszę poczekać aż wróci do Polski, bo do Metropolitan Opera raczej się nie wybiorę.
Tomasz Konieczny o śpiewaniu partii Wotana - uwielbiam jego głos
To ja Ci życzę żebyś się jednak w tym roku do Metropolitan Opery wybrała. A może wygrasz jakiś konkurs z dziedziny muzyki operowej i Cię zaproszą i koszty pokryją ???
OdpowiedzUsuńTego Ci życzę na 2026 rok :-)
Ojojoj! Dziękuję! To bardzo zobowiązujące życzenia. Muszę się przygotować do lotu samolotem!
OdpowiedzUsuńAle będę też szczęśliwa, gdy spełnią się połowicznie i gdzieś w Polsce posłucham Koniecznego :-)))
Konieczny już się powinien pakować, żeby tak Godne Uszy mogły Go posłuchać...;o)
OdpowiedzUsuńPięknych Koncertów nieustająco...♥
No właśnie! Musi zdążyć potem wrócić na marcowe występy ;-)
OdpowiedzUsuńPo niemiecku... to nie umiem ocenić urody Jego głosu 🙃
OdpowiedzUsuńSporo tych głosów słyszałaś. W operach, czy na koncertach?
Nie wiedziałam że w MET tak naszych cenią. Bardzo mnie to cieszy.
Koniecznego prędzej czy później usłyszysz. Lepiej prędzej 🙂
Oj, tam, on ma tai głos, że mogę go słuchać w każdym języku, nie rozumiejąc, on mówi jakby śpiewał :-D A śpiewa najczęściej po niemiecku, bo Wagner... ale mam jego płytę, więc pocieszam się na razie tym, zanim go posłucham na żywo;
OdpowiedzUsuńKurzak i Rucińskiego w operze, Beczałę w solowym koncercie na jego jubileuszu, Palkę w "Requiem" Verdiego
Udał mi się żart😊
UsuńUdał się, nie znam na tyle niemieckiego, ale sobie słucham bez wnikania w treść ;-)
UsuńCzemu Nowy Jork jest tak daleko?
OdpowiedzUsuńNo właśnie! Nie wiem... :-)
UsuńBardzo miła wiadomość, dziękuję :)
OdpowiedzUsuńPoskrobałem pamięć - kiedy ostatni raz byłem na przedstawieniu operowym?
Zdarłem paznokcie i się nie doskrobałem.
Szkoda paznokci! Lepiej pójść teraz... Byłam już jakiś czas temu, zaczynam tęsknić...
OdpowiedzUsuńNie wiedziałem, że aż tylu Polaków występowało w Metropolitan Opera. Prawdę mówiąc, gdy słucham oper, zwykle nie zwracam większej uwagi na nazwiska wykonawców. Po prostu słucham.
OdpowiedzUsuńMetropolitan Opera w Nowym Jorku zawsze kojarzy mi się z sobotnimi audycjami radiowymi — z transmisjami oper na żywo, emitowanymi na publicznych stacjach radiowych w USA i w Kanadzie. Również występ w tejże operze oznacza ogromne wyróżnienie i jest oznaką osiągnięcia artystycznej doskonałości—podobnie, jak zdobycie Mount Everestu przez alpinistów (chociaż ten ostatni został bardzo skomercjalizowany i jeżeli ma się wystarczająco środków finansowych, to nawet przy średnich umiejętnościach wspinaczkowych i jako-takiej kondycji fizycznej można tego „wyczynu” dokonać).
Ostatni raz byłem w operze ok. 45 lat temu — chyba w Teatrze Wielkim w Warszawie, na Strasznym Dworze. Od kilkunastu lat nie byłem w ogóle na żadnym spektaklu na żywo. Dawniej dość często chodziłem na musicale w Toronto, a później wielokrotnie udało mi się zobaczyć przedstawienia teatralne w Ontario—w Stratford na Stratford Festival oraz Shaw Festival w Niagara-on-the-Lake, generalnie były naprawdę warte zobaczenia. Co ciekawe, polski reżyser Tadeusz Bradecki wyreżyserował 13 przedstawień na Shaw Festival—chociaż nie miałem okazji zobaczyć żadnego z nich, to pamiętam, iż recenzje z tych spektakli były bardzo pozytywne i otrzymywały często 5 gwiazdek na 5.
O festiwalach teatralnych i operowych w Kanadzie nie wiem nic, niestety. Bradecki nie utkwił mi w pamięci, chociaż sprawdziłam, że oglądałam filmy z jego udziałem: "Constans", "Amator", "Rok spokojnego słońca", "Brat naszego Boga", Persona non grata"... Jego nazwisko wyleciało z pamięci... Muszę to nadrobić.
OdpowiedzUsuń