piątek, 12 grudnia 2025

Polskie plecionkarstwo wpisane

         We środę, 10 grudnia polskie plecionkarstwo zostało wpisane na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. U mnie w najbliższej okolicy trudno dostać wiklinę, toteż zamieszczam filmik o tym, jak wyplatać koszyki z korzenia sosny. 


         W moim domu ogromne plecione kosze, a właściwie duża wyplatana skrzynia z zamykanym wiekiem na zawiasach oraz wysoki na metr trójkątny dopasowany do postawienia w kącie kosz z przykryciem mają ponad 60 lat i nadal mi służą. A poza tym dziesiątki małych koszyków do podręcznego stosowania. 

14 komentarzy:

  1. To już teraz wiem jak wypleść koszyk z korzeni.... sosen, które mamy na działce. To znaczy całą rodziną będziemy wyplatać bo to ciężka praca...:-)) No i trzeba mieć dużo cierpliwości...i talent w paluszkach... I szydełka muszę w domu poszukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, mam mnóstwo sosen, jest z czego wyplatać, tylko dobrej łopaty potrzebuję, szydełka mam...

      Usuń
  2. Stara jestem, ale wciąż dowiaduje się czegoś nowego! Dziękuję ci za ten film :)
    Nie miałam pojęcia, że można wyplatać z korzeni, zawsze wiedziałam tylko o wiklinie. Zapytałam też męża, on również o tym nie słyszał, pomimo, że niejeko "z obdukcji" zna plecenie koszy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. W zasadzie można wyplatać ze wszystkiego, co giętkie; w poprzednim poście o tradycjach wspomniałam o wyplataniu z łozy, cienkich giętkich gałązek wierzby, takie wyplatał mój ojciec, ale z korzeni sosny więcej pracy w obrabianiu materiału potrzeba

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto by pomyślał, że można wyplatać z korzeni! Ciągle się uczę czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są pomysłowi, szukają sposobów aż znajdą :-)

      Usuń
    2. Ludzie potrafią się przystosować do warunków i stworzyć cuda z materiałów, jakie są dostępne.

      Na przykład Eskimosi budowali kajaki ze skór fok lub karibu, rozciągniętych na ramie z drewna dryfującego lub fiszbinu i łączonych ścięgnami lub sznurem ze skóry foki, a impregnowali je nawet tłuszczem wielorybim.

      A Indianie wykorzystywali korę brzozową do budowy kanu, jak również obszywali gotowanymi korzeniami (!) świerka i uszczelniali gumą świerkową. Takie kanu były używane przez białych przybyszów przez setki lat, m.in. do transportu rzecznego towarów. Chociaż wymagały codziennej konserwacji, była ona prosta, a potrzebne materiały można było wszędzie znaleźć.
      Niestety, obecnie już się praktycznie nie spotyka kanu z kory brzozowej—miałem okazję zobaczyć tylko jedno na wodzie, jak też w muzeum kanu budowano ogromne kanu z kory brzozowej na wzór tych, używanych do transportu różnych ładunków—można by je porównać do dzisiejszych ciężarówek!

      Usuń
    3. Dawne umiejętności zanikają, wchodzą łatwiejsze w użytkowaniu technologie, prefabrykaty...

      Usuń
  5. Ależ z tego pana świetny pleciuga! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że spodobałoby mu się to określenie :-)

      Usuń
  6. Nie spotkałam się z podobnym artyzmem. Fascynujące, naprawdę. Jak te ręce potrafią robić takie cuda z korzenia. Poza manualną maestrią, ile to wymaga pracy i cierpliwości. Szacunek wielki 🏆

    OdpowiedzUsuń
  7. I to właśnie jest wspaniałe połączenie pracowitości i zręczności z artyzmem, podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe wyplatanki.
    Przy okazji: przeczytałem ostatnio, że szwajcarskie jodłowanie trafiło na listę …niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO;-)
    Jedni plotą, inni jodłują:-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy naród ma swoje tradycje warte zachowania, wpisanie na listę może służyć popularyzacji w świecie i rozbudzeniu większego zainteresowania, jodłowanie zawsze wydawało mi się sztuką wokalnie niezmiernie trudną

    OdpowiedzUsuń