poniedziałek, 29 grudnia 2025

Muzyka nie podlega przemijaniu

      Lata lecą, kalendarze się zamykają, odliczanie trwa, kolejne jubileusze mijają, a on się nie starzeje. Jego muzyka także nie, choć towarzyszyła mi właściwie przez całe życie, odkąd samodzielnie i świadomie zaczęłam gromadzić swoją płytotekę. O ile było to możliwe w siermiężnych czasach żelaznej kurtyny. Jean-Michel Jarre ma 77 lat, a nadal potrafi dać półtoragodzinny koncert, będąc sam na scenie, przykuwając uwagę muzyką i elektronicznymi wizualizacjami. 

       Nie będę przypominać jego muzycznej biografii, kolejnych płyt, eksperymentów z laserową harfą, nowinek formalnych, o których pokrótce pisałam TUTAJ. Właśnie mija - minie w roku 2026 - 50. rocznica płyty nagranej w domowej kuchni przerobionej na studio nagrań. Było nią Oxygene. Czasami słucham do dziś. I wszystkich następnych. Z okazji rocznicy Jarre wyruszył w trasę koncertową, dowodząc, że ani jego muzyka się nie starzeje, ani nie brakuje mu nowych pomysłów. Podczas tournée prezentuje dawne hity, ale...  często w nowych aranżacjach, z pokazem animacji, które dopełniają muzykę. 

        Zawsze odbierałam muzykę Jarre`a jako głęboko humanistyczną, co może się wydawać dziwne w przypadku takiego zaplecza elektroniki i dźwięku generowanego właściwie sztucznie. A jednak nie służyła ona nigdy gloryfikacji sztucznego, bezdusznego krzemowego świata. Ostatni koncert w Sewilli kolejny raz potwierdza, że Jarre poprzez muzykę, a może nawet w niej samej, głosi humanistyczne przesłanie. I nie poprzestaje na tym, co było, na przeszłości. Wciąż je aktualizuje. W załączonym nagraniu koncertu z Sewilli zwracam uwagę na kompozycję Exit, w którą Jarre wkomponował nagranie ze Snowdenem. Przejmująca jest kompozycja pod jakże znamiennym tytułem Robots Don`t Cry z przepięknymi animacjami. Niesamowite połączenie muzyki z obrazem tworzy fragment Zero Gravity. Te trzy kompozycje chciałam tutaj wyróżnić, ale wszystkie są świetne, wszystkie znam, pamiętam... 

        Nagranie jest podzielone na poszczególne kompozycje i można sobie najechać na interesujący utwór, wybrać pojedyncze kawałki. Niemniej, kiedy zaczęłam oglądać, nie przestałam słuchać i oglądać aż do samego końca. Półtorej godziny bez przerwy to i tak nie tak długo jak na długie zimowe noce, a warto powtórzyć sobie ten koncert jeszcze w noc sylwestrową. To nie jest podsumowanie minionego roku. Raczej podsumowanie 50. lat pewnego typu muzyki, pewnego fenomenalnego kompozytora. 50-lecie słuchania i fascynacji. 

        A to, co mam w starym pudle - płyty, kasety - Jarre jako pierwszy wydawał swoje kompozycje jednocześnie na płytach winylowych i na kasetach magnetofonowych - jest teraz dostępne w Internecie. Ech! Czasy!

Film dostępny na platformie Arte - link poniżej

Jean-Michel Jarre - Koncert w Sewilli - Obejrzyj cały spektakl | ARTE Concert

21 komentarzy:

  1. Świetnie pamiętam Jean-Michela Jarre’a z czasów PRL-u i do dziś z przyjemnością słucham jego muzyki. Jedne z pierwszych płyt CD, jakie kupiłem, zawierały właśnie jego utwory.

    W ogóle uwielbiam słuchać muzyki. Na małym odtwarzaczu MP3 stworzyłem kiedyś kompilację różnorodnych popularnych utworów, które często puszczałem w biurze — ku miłemu zaskoczeniu niektórych klientów. Dzięki YouTube udało mi się także odkryć wielu wcześniej nieznanych mi wykonawców i nierzadko zdarza się, że godzinami słucham ich muzyki, nie zważając na to, że dawno już minęła północ.

    Posiadam również sporą kolekcję płyt CD, głównie z muzyką polską, a także płyty winylowe przywiezione z Polski. Niestety, nigdy nie miałem okazji przetransferować tych ostatnich do formatu cyfrowego — a szkoda, bo zdecydowanie warto byłoby to zrobić.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę pomyślnego Nowego Roku 2026!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze słuchaniem bez końca do późna w nocy i ja mam czasami podobnie... Zacznie się od jednego utworu, potem następne i następne...
    Płyt winylowych słucham do tej pory na gramofonie, można na nim słuchać tradycyjnie z użyciem diamentowej igły, a można też podłączyć do komputera lub słuchać z pendrive`a; od kilku lat jest renesans na stare winylowe płyty i spokojnie można akcesoria potrzebne kupić
    Dziękuję za życzenia i wzajemnie życzę bogatego w radosne chwile i przygody roku 2026!

    OdpowiedzUsuń
  3. W zasadzie nie znam gościa. Ale dzięki Tobie mam okazję się z nim zapoznać. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, Jarre dłużej działa w muzyce niż trwa Twoje życie :-) Grał też w Polsce, miał u nas koncerty; jest prawdziwą legendą muzyki elektronicznej

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyznam, że dotąd nie słyszałem o Jean-Michel Jarre, dziękuję za ten wpis i wprowadzenie mnie w temat. Bardzo ciekawe życie i twórczość. Jeśli jednak chodzi o muzykę, to niezbyt do mnie przemawia.
    Życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest tyle różnych światów, w których żyjemy. U mnie akurat świat muzyki klasycznej i elektronicznej, przynajmniej w niewielkim zakresie, stykają się i przenikają. Jest jeszcze kilka innych muzycznych kręgów, które poznawałam sukcesywnie, np. fado, muzyka ludowa... Życia nie starczy, by poznać wszystko.
    Dziękuję! Również życzę owocnego roku 2026. Oby przyniósł dobre i satysfakcjonujące chwile!

    OdpowiedzUsuń
  7. Słucham sobie i oglądam właśnie.... Koncert w Sewilli na Placu Hiszpańskim, czyli w miejscu najpiękniejszym w tym mieście.
    I masz rację Notario - ta muzyka się nie starzeje, podobnie jak jej twórca.
    Udanego Nowego Roku !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały koncert we wspaniałej oprawie - także architektonicznej...
    Dziękuję i życzę interesujących podróży w 2026 roku!

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam na koncercie w Spodku...;o) Wyszłam w muzycznym obłędzie...;o) I chociaż był rok 1982, albo 83 AI twierdzi, że Jarra wtedy w Polsce nie było...;o))) Dobrze, że mam Świadków...;o)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam, że o tym wspominałaś. Zazdroszczę wrażeń, ale nie lubię tłoku na koncertach. Na początku lat 80. to on był na początku rewolucyjnej drogi, później to dopiero się działo! AI jest zdecydowanie niedoinformowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On był Rewolucją !! Szczególnie w szarej komunie...;o)

      Usuń
    2. I to długą! Przez wiele lat

      Usuń
  11. Fajnie przeczytać taki tekst, bo pokazuje, że muzyka potrafi łączyć pokolenia i przetrwać wszelkie zmiany technologiczne czy historyczne. To, co piszesz o Jarre`u, dobrze oddaje jego uniwersalność – nie chodzi tylko o dźwięki czy efekty wizualne, ale o sposób, w jaki muzyka porusza i zostaje w człowieku. Sam też mam wrażenie, że są utwory, które się nie starzeją, które potrafią wrócić w odpowiednim momencie i wciąż działać, nawet po latach. Lubię też ten wątek humanistyczny w jego twórczości – to rzadkie, żeby elektronika była tak „ludzka”. Twoja opowieść o tym, jak przeżywasz koncert, jest bardzo namacalna i pokazuje, że muzyka nie jest tylko słuchowiskiem, ale doświadczeniem całym sobą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję, to prawda, gdy słucham muzyki, zazwyczaj wiele aspektów do mnie przemawia, dlatego wtedy wyłączam się ze otaczającego świata. Jarre należy do tych kompozytorów, którzy zrewolucjonizowali współczesną muzykę i wciąż pozostają niezastąpieni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam tylko jakieś Jego standardy. Wiem, że był gościem na jakimś ważnym wydarzeniu Solidarności. I skądś mi się wzięła kiedyś myśl, że nie ima się Go czas, wciąż młody🙃
    Bądź zdrowa i bloguj nam pięknie w '26 🍀🐞🍀

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za Twoją obecność! Oby w 2026 także nie brakowało Twoich komentarzy - nie wiem, czy to życzenie dla Ciebie, czy dla mnie ;-)
    A czas jest jak widać względny i niektórych nie ima się wcale, więc może spróbujmy i my do nich dołączyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę, u Ciebie atmosfera dobrych czasów. Czasem trochę stoję na palcach, żeby dosięgnąć 😉
      Nieco dwuznaczne, ojej...
      Bądź szczęśliwa nasza wyjątkowa blogerko w '26 i zawsze 🍀🐞🍀

      Usuń
    2. Żeby dosięgnąć wysokich treści 🙂

      Usuń
    3. Dziękuję, tak miło zawsze komentujesz.
      Spoko, rozumiemy się, a z tą wysokością nie przesadzaj, ona nie taka wysoka, czasem dwa stopnie na drabinie ;-)

      Usuń
  15. Próbuję, nie jest źle, tylko zakaz zakładania okularów!!!
    Idę się przejść. Spacerujesz? Pewnie kilometrami...

    OdpowiedzUsuń
  16. Z kilometrami nie za bardzo, chciałabym pójść przez pola na przełaj, a tam zaspy, trochę ciężko, a szosą nie lubię

    OdpowiedzUsuń