25 lipca rozpoczął się Festiwal Wagnerowski w Bayreuth. Nazwa zobowiązuje: wystawia się na nim 10 kanonicznych dzieł Richarda Wagnera: Latającego Holenrda, Tannhausera, Lohengrina, Tristana i Izoldę, Śpiewaków norymberskich, Parsifala oraz cztery części Pierścienia Nibelunga: Złoto Renu, Walkirię, Zygfryda i Zmierzch bogów. Oczywiście kolejność bywa różna. O randze festiwalu świadczy fakt, że odbywa się on od 1867 roku w specjalnie do tego celu zaprojektowanym budynku, zaprojektowanym zresztą przez samego Wagnera. Festiwalem przez wszystkie te lata kierują członkowie rodziny Wagnera. Można by rzec, impreza rodzinna ;-) Niemniej, na potrzeby festiwalu organizowana jest specjalna orkiestra, a wagnerowskie chóry zajmują szczyty światowego rankingu. Istnieją śpiewacy specjalizujący się w Wagnerze i stale w Bayreuth występujący, jak Waltraud Meier, która po kilkunastu latach przerwy wróciła jako Ortruda na scenę Festspielhaus w Bayreuth. Ale tegoroczny sezon w Bayreuth jest niezwykły z innego powodu. Na otwarcie w Lohengrinie zaśpiewali dwaj Polacy: Piotr Beczała w partii tytułowej i Tomasz Konieczny jako Telramund. Obaj rewelacyjni, co zresztą zostało docenione przez recenzentów "Berliner Zeitung" oraz w MDR Culture No niestety, na czytanie wszystkich recenzji nie miałam jeszcze czasu. Zastanawiające, że w obu ocenach powtarza się krytyka pomysłu scenograficznego. Na szczęście w radiu można było skoncentrować się na muzyce i śpiewie, nie rozpraszając się mniej czy bardziej nietrafionymi reżyserskimi wizualizacjami. Piotr Beczała właściwie niespodziewanie zastąpił w partii Lohengrina Roberta Alagnę. W opiniach recenzentów pojawia się sugestia, że to dobry wybór a nawet że szczęśliwy traf. Głosowo Lehnegrin jest partia bardziej liryczną niż inni bohaterowie Wagnera. Przyjemnie było słuchać dwóch Polaków w jednym z najbardziej prestiżowych festiwali operowych świata. Otwarcie Festiwalu Wagnerowskiego w świecie opery ma rangę jak Festiwal Filmowy w Cannes w świecie kinematografii: każda osobistość czuje się zobowiązana tam być ;-) A z pobożnych życzeń, a może nawet mających coś w sobie prawdy, jest informacja, że Tomasz Konieczny ma szansę zaśpiewać partię Wotana. To byłoby coś!
A na razie dwóch Polaków na rozpoczęcie festiwalu. Piotr Beczała jako Lohengrin i Tomasz Konieczny jako Telramund - szlachetny rycerz i czarny charakter w "Lohengrinie". A przy okazji widok na, no cóż, cudaczną scenografię i kosmiczną wizję kostiumowo-charakteryzatorską;-)
To Twoja Duszyczka uradowana jest ponad miarę...;o)
OdpowiedzUsuńZaś by nie! ;-)
UsuńBeczała chyba mało Polski już, większe powodzenie u obcych:))
OdpowiedzUsuńTo nie żadna nowość, zaczynał karierę w Niemczech i tak się to rozprzestrzeniło na cały świat. W Polsce po prostu nie ma dla niego produkcji na odpowiednim poziomie. Ale gdy się pojawi,bilety znikają na pniu. Na październikowy koncert w ON dawno biletów nie ma:-(
UsuńAle zdążyłaś sobie kupić bilet?
UsuńMam rozumieć że będziesz w pażdzierniku w mojej wsi?
Niestety, nie kupiłam. Mój dostęp do internetu jest bardzo ograniczony, nie mogę siedzieć cały czas i pilnować, nawet gdybym bardzo chciała.Liczę, że Ty wcześniej będziesz w Lublinie,już za kilkanaście dni.
UsuńPiotr Beczała zaczynał karierę w Austrii, w Stadttheater w Linz.
UsuńFakt,i nawet sama o tym pisałam dokładniej tutaj: https://literackomuzyczny.blogspot.com/2018/01/jubileusz.html
Usuń