W 1264 roku papież Urban IV bullą Transiturus de hoc mundo oficjalnie ustanowił święto Bożego Ciała. Jednocześnie papież poprosił św. Tomasza z Akwinu o napisanie pieśni na uczczenie nowego święta. Akwinata napisał pięć utworów: Adoro te devote (Zbliżam się w pokorze, tłum. ks. L Skowronek), Lauda, Sion, Salvatorem (Chwal, Syjonie, Zbawiciela, tłum. ks. T. Karyłowski), Pange, lingua, gloriosi (Chwal, języku, tajemnicę, było kilku tłumaczy, ale śpiewa się według ks. Karyłowskiego), Sacris solemniis (Z dniem świętym, tłum. L. Staff), Verbum supernum (Słowo najwyższe, tłum. ks. T. Karyłowski). Niektóre fragmenty hymnów usamodzielniły się jako odrębne pieśni wykonywane dosyć często i nie zawsze pamięta się, że wywodzą się ze święta ku czci Bożego Ciała, a ich autorem jest św. Tomasz z Akwinu. I tak ostatnie dwie zwrotki Pange, lingua śpiewane są podczas adoracji Najświętszego Sakramentu jako Przed tak Wielkim Sakramentem (Tantum ergo Sacramentum), a z kolei na zakończenie adoracji wykonuje się O Zbawcza Hostio (O Salutaris Hostia), co jest ostatnim fragmentem hymnu Verbum supernum. Słowa obu pieśni w tłumaczeniu ks. Karyłowicza.
W Polsce święto przyjęło się od XIV wieku, zyskując szczególnie bogatą oprawę procesyjną: sypanie kwiatów, feretrony, ołtarze. Układa się słynne kwietne dywany w Spycimierzu i innych miejscowościach. Dawne procesje szczególnie na Podhalu czy łowickie gromadziły ludność w ludowych strojach.
Klasyczne wersje hymnów oraz muzyczne wersje wybitnych kompozytorów zamieszczałam już w poprzednich latach: TUTAJ i TUTAJ . Dlatego dzisiaj coś innego i nowego. Owszem, kompozytor również znany, właściwie klasyk, ale - mówiąc potocznie - z innej bajki. Isaac Manuel Francisco Albéniz (1860 - 1909) był jednym z ważnych twórców hiszpańskiej muzyki narodowej. Był genialnym dzieckiem, studia w konserwatorium rozpoczął w wieku dziewięciu lat. Poza tym miał niespokojną duszę, dwa razy uciekał z domu, wyruszył w podróż na drugą półkulę do Ameryki Południowej. Mieszkał i komponował w różnych miastach Europy: od Barcelony i Madrytu, przez Londyn, Paryż i Niceę, a wraz z Lisztem, u którego doskonalił technikę pianistyczną, zwiedził Weimar, Pragę, Wiedeń, Budapeszt.
Dziełem życia Albéniza jest suita Iberia, skomponowana w latach 1905 - 1908, której jedna część nosi tytuł Corpus Christi en Sevilla (El Corpus en Sevilla). Suita powstała na fortepian, lecz szybko doczekała się wielu różnorodnych transkrypcji na inne instrumenty (gitarę) i orkiestrowe. Jest to jakby muzyczny zapis atmosfery procesji na Boże Ciało w Sevilli. Kompozycja oddaje na początku radosne przygotowania i nastroje ludzi oczekujących na procesję, trochę ulicznego gwaru, przechodzących pokutników aż stopniowo się wycisza, ulica pustoszeje, nastaje podniosłe oczekiwanie i daleki odgłos kościelnych dzwonów.
Albeniz, Granados, de Falla - te trzy nazwiska kojarzyły mi się z objawieniem muzyki hiszpańskiej na początku XX wieku.
OdpowiedzUsuńNajbardziej popularny był de Falla.
Słyszałem pewnie fragmenty suity Iberia, ale nie wiedziałem, że Corpus Christi stanowi w niej cały rozdział.
Dziękuję za przywołanie w tak odpowiednim czasie.
Dziękuję również za podanie historii tego święta.
Wielka trójka hiszpańskiej muzyki, dużo do słuchania.
UsuńRzadko można wysłuchać całej "Iberii". Dlatego tak dokładnie się nie pamięta ile tam jest części i jak się nazywają, z czego Albeniz czerpał inspirację.
Znalazłam też nagrania w transkrypcji na orkiestrę, ale przyznam, że oryginalna fortepianowa wersja podoba mi się bardziej.
Jak sobie przypomnę dawne procesje, ich oprawę i nastrój (szczególnie zapach tataraku), podniosłość... A mama wspominała jeszcze okazalsze - co widać na zdjęciach, jak ogromne i bogato przystrojone niosły figury - to łza się w oku kręci. Jakie spódniczki miały teraz dziewczyny niosące nieliczne figury i obrazy, to już lepiej wyglądały te w spodniach, chociaż to też nie uchodzi. Jednym słowem przesmutne.
OdpowiedzUsuńNa pociechę Ty pięknie uczciłaś na blogu Święto Bożego Ciała. Jeszcze sobie wrócę z przyjemnością do treści.
🌿🌸💮🌸❤️🔥🌸💮🌸🌿
O zachowaniu ludzi w procesji, w której byłam teraz, kilka dni temu, nie wypowiem się, bo szkoda słów. Ludzie zapomnieli nawet, kiedy się klęczy.
UsuńNawet sama procesja jest teraz krótsza niż dawniej.
U Was też tak, o mores o tempora! Na ile rzeczy mogłabym jeszcze narzekać... np po sumie organista kiedyś zawsze intonował Anioł Pański, od dość dawna już nie...
UsuńCo Ty! Ludzie sami śpiewają Anioł Pański. Zresztą, u nas nie ma zatrudnionego organisty, jest organistka, którą wierni sobie zamawiają na konkretne swoje msze, oni jej płacą tak każdorazowo od siebie, nie ma jakiejś pensji od parafii za granie w święta itp. To mała parafia, jeden ksiądz tylko.
UsuńAle o rzeczach podstawowych mógłby czasami ludziom przypomnieć, bo niektórzy już w ogóle nie wiedzą po co do kościoła chodzą.
Sami śpiewają, to mi się podoba.
UsuńMało, że mało nas jest, to jeszcze nie wiedzą po co chodzą...
Mamy kaplicę adoracji, rzadko żebym się mogła pomodlić w ciszy, sprzątaczki jakoś non stop sprzątają, a głośno jak na targu, ludzie przy kościele głośne gadanie, śmichy chichy, i tak... Ach nie będę już wajdelocić, bo tak bym jeszcze mogła😉
Zanika poczucie sacrum... to dojmujące i dołujące dzisiaj zjawisko.
UsuńLubię czasami zmienić parafię, pojechać gdzieś indziej, poczuć tę powszechność Kościoła - Ecclesia, eklezjalność.
... bardzo. Z tych powodów co Ty. Poza tym czuję się swobodnie i lubię przeżyć i obserwować pewne drobne odmienności i ciekawostki.
UsuńNp. w kościele w Prudniku jest ambona w formie wieloryba, niesamowita. Tak bym chciała ją zobaczyć (widziałam gdy byłam tam na koloniach).
I znowu wiele mamy wspólnego :-)
UsuńWłaśnie, można przy okazji zobaczyć ciekawe historyczne miejsca, kościoły, piękno architektury; można wysłuchać ciekawego kazania.
🙂🌿🌹
UsuńNie umiem takich kwiatków wstawiać, a dzisiaj będą wianki :-)
Usuń„Jakie spódniczki miały teraz dziewczyny niosące nieliczne figury i obrazy, to już lepiej wyglądały te w spodniach, chociaż to też nie uchodzi. Jednym słowem przesmutne.”
UsuńMoja mama chodziła często do polskiego kościoła Św. Maksymiliana Kolbe w Mississauga (miasto graniczące z Toronto, chyba największa polska parafia w Kanadzie, a zanim wybudowano kościół polski w Brampton, największa polska parafia na świecie poza Polską) i często odbywały się chrzty. Mówiła, że niektórzy ludzi (nie wspominam płci) byli tak ubrani, jak do nocnego klubu—pomimo uwag księży o odpowiednim ubiorze.
Kiedyś przechodząc przed Katedrą w Toronto akurat skończyły się ceremonie ślubne i goście wychodzili z kościoła. Byłem naprawdę zdziwiony (zaszokowany?) ubiorem co poniektórych uczestników. Czyżby przyszli na pokaz mody—i to takiej, gdzie każdy stara się pokazać jak najwięcej?
Wiele lat temu, może kilkanaście, byłam świadkiem jak przed rozpoczęciem uroczystości - chyba odpustowej - młode dziewczęta, które miały nieść w procesji szarfy feretronów, schodziły się do bocznej zakrystii tam się przygotować i jedna miała tak krótką spódniczkę, że idąc wciąż ją z tyłu obciągała, bo niemal pośladki było widać. Proboszcz kazał jej wrócić do domu i się przebrać. Oczywiście nie zrobił ego na środku kościoła, po cichu zwrócił jej uwagę. Ale widać dziewczyna sama się źle czuł, więc ni rozumiem, czemu się tak ubrała.
UsuńJak w młodości niosłam szarfę feretronu, miałam suknię do samej ziemi, aż sobie prawie przydeptywałam.
Nie przypuszczałam że św. Tomasz z Akwinu napisał pieśni na Boże Ciało. Wypadałoby przeczytać Żywoty Świętych. Z kolei Albeniz żył tylko 49 lat, a ile świata przemierzył. Atmosferę procesji odtworzył w suicie ciekawie.
OdpowiedzUsuńWłaśnie, żył dosyć krótko, kiedy zdołał tyle skomponować? Tyle świata przejechać? A dzisiaj ludzie mogą cały świat dookoła przejechać kilka razy i niewiele z tego zostaje.
UsuńTylko bla bla i zdjęcia, których jest już przesyt...
UsuńPiękna jest ta wersja chorałowa w wykonaniu zakonnic, no i Mozart - On zwykle poza konkurencją 🙂
OdpowiedzUsuńOczywiście, Mozart rozpoznawalny jak zawsze. A chorał to podstawa :-)
UsuńO “Pange, lingua” wspominałem w jednym z wcześniejszych wpisów, niezmiernie lubię ten utwór, wykonywany podczas końcowej procesji w Wielki Czwartek.
OdpowiedzUsuńW moim, „kanadyjskim” kościele nie było żadnej procesji—ale ja chodzę zwykle na mszę o godzinie 19:00. Ale wiem, że była procesja w polskim kościele Św. Maksymiliana Kolbe, znajdującego się niecałe 2 km ode mnie.
W Polsce oczywiście pamiętam procesje w Warszawie, na Placu Zamkowym, Kardynał Wyszyński stał u piedestału Kolumny Zygmunta. Zazwyczaj w tym dniu, w czasie procesji (ok. godziny 11:00) puszczano w telewizji dobry film dla młodzieży… Zbieg okoliczności?
Zbiegiem okoliczności jest fakt, że kościół w mojej obecnej parafii jest pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbego :-)
UsuńNo tak, o 19:00 procesji nie będzie, chyba że wieczorna wczorajsza na zakończenie Oktawy Bożego Ciała. U mnie było o 18:00, bo to dzień roboczy, wcześniej ludzie pracują.