Święto Matki Boskiej jagodnej wywodzi się z polskiej tradycji ludowej. Obchodzone 2 lipca połączone było z uroczystością Nawiedzenia świętej Elżbiety przez Najświętszą Maryję Pannę. Nawiedzenia, czyli udania się Maryi do świętej Elżbiety (matki świętego Jana Chrzciciela), która - według słów Archanioła Gabriela - była już w szóstym miesiącu ciąży. Maryja udała się do swojej krewnej wspomóc ją w tym okresie, a droga była daleka, ok. 150 km. Według legendy w drodze Matka Boża żywiła się leśnymi jagodami.
Święto Nawiedzenia zostało ustanowione w 1262 roku przez świętego Bonawenturę dla zakonu Franciszkanów, a w 1389 wprowadzone przez papieża Bonifacego w całym Kościele. Do 1969 roku święta Nawiedzenia i Jagodnej były obchodzone razem tego samego dnia, czyli 2 lipca. W 1969 roku papież Paweł VI przeniósł święto Nawiedzenia na 31 maja i odtąd Święto Matki Bożej Jagodnej zostało samo w dawnym lipcowym terminie.
Święto Jagodnej to polska tradycja związana ze zbiorem leśnych jagód. Chodzi o czarne jagody, czyli borówkę czarną, których zbiór przypada na koniec czerwca i początek lipca. Jednak tradycja głosi, że do 2 lipca nie należało zrywać jagód, ale też innych krzewiastych owoców, jak agrest czy porzeczki. Zakaz ten szczególnie przestrzegały kobiety w ciąży wierząc, że zapewni on zdrowie nienarodzonym jeszcze dzieciom. Tutaj myślę, że wierzenia zostały powiązane z czysto botaniczną obserwacją, że wcześniej te owoce mogą nie być całkiem dojrzałe i ich zjedzenie może przynosić szkodę dla organizmu, doprowadzając do rozstroju żołądka, wymiotów, bolesnych torsji i skurczów, a w konsekwencji w skrajnych przypadkach do poronienia. Dawniej nie znano jeszcze medycznego uzasadnienia dla szkodliwości niedojrzałych owoców, dlatego wiązano je z religijnym uzasadnieniem, co nie zmienia faktu, że reguły te miały efekt zdrowotny.
Niemniej Święto Matki Boskiej Jagodnej znalazło swoje stałe miejsce w kulcie religijnym, obyczajowości i nawet literaturze. Piękny wiersz napisał na przykład Leopold Staff:
Matka Boska Jagodna, Panienka Maryja,
która owocnym, rodnym drzewom sprzyja,
chodzi po sadzie kwitnącym i śpiewa,
pocałunkami budząc w wiosnę drzewa.
Nocą wieśniaczki jej śpiew słyszą we śnie,
wieść, aby jagód nie jadły przedwcześnie,
każdą jagodę z ust matce odjętą
da zmarłym dziatkom Panna w Jagód święto.
W Polsce w wielu miejscowościach Święto Matki Boskiej Jagodnej obchodzone jest nadal a nawet są sanktuaria, w których tego dnia odbywa się odpust. Jednym z nich jest sanktuarium maryjne w Krasnobrodzie. Tradycyjnie idą tam z okolic pielgrzymki. Na terenach, gdzie zbiory jagód leśnych są coroczną tradycją i sposobem zarobku - jagody można sprzedawać w punktach skupu - obchodzone są nawet lokalne święta jagodziaków, podczas których organizuje się jarmarki produktów lokalnych, prezentowane są pieśni ludowe i inne atrakcje. Znam dwie takie jagodne uroczystości: w miejscowości Bukowa na Lubelszczyźnie i w Horyńcu w woj. podkarpackim.
Sama postać Matki Bożej Jagodnej nabrała symbolicznych znaczeń, utrwalona w obyczajowości i tradycji doczekała się upamiętnienia we współczesnej poezji i muzyce popularnej, czego przykładem jest przepiękna pieśń w wykonaniu chóralnym z solistą Maciejem Miecznikowskim. Przyznaję, że mocno mnie to wykonanie wzruszyło w dużej mierze za sprawą wspaniałego głosu solisty.
Nigdy nie słyszałam o Matce Boskiej Jagodnej. Nie wiedziałam też, że Leopold Staff napisał o niej wiersz. No i nie wiedziałam, że Maciej Miecznikowski występuje w takim repertuarze, jakoś kojarzyłam go z lżejszą muzyką. A głos ma doskonały.
OdpowiedzUsuńDziękuję Notario, przeczytałam z przyjemnością. Jesteś skarbnicą wiedzy :)
Jeśli chodzi o piosenkę, to sama jestem zaskoczona i cieszę się, że ją znalazłam. Natomiast święto Matki Boskiej Jagodnej znam od dzieciństwa, zapewne to kwestia regionu, gdzie jest ono obchodzone. No i gdzie są jagody. W latach szkolnych za pieniądze zarobione ze zbioru jagód kupiłam sobie sweter, który mam do tej pory, a były to czasy, kiedy niczego w sklepach nie było, więc ten zakup był naprawdę wyjątkowy. A znam rodzinę, w której na jagody chodzili w sezonie wszyscy, od dzieci po dziadków i tyle zarobili, że mogli kupić traktor. Echhh, dawne czasy!
UsuńRównież nie słyszałem nigdy o Matce Boskiej Jagodnej, M. Miecznikowki też nie jest mi znany.
UsuńCiemniak jestem - jak te jagody.
Dziękuję za oświecenie.
W Australii nie ma tego święta :-)) Bo trzeba mieszkać tam, gdzie rosną w lesie czarne jagody. Ale może znasz taką starą piosenkę z przedszkola:
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=2XPDxcObwrU
A Miecznikowski to w Polsce dosyć znany piosenkarz, spokojnie można chyba znaleźć nagrania na YouTube, chociaż ja mało go słuchałam.
Pierwsze słyszę o Matce Bożej Jagodnej. Jakie sympatyczne pachnące Święto, szkoda że zanikające.
OdpowiedzUsuńMiecznikowski śpiewa też Bożą pieśń "Chrystusie", bardzo Go lubię, nie tylko za piękny głos. A tekst Książka super. I Staffa takoż.
Ja też dziękuję i podpisuję się pod słowami Mokuren 🌹
No proszę, a ja się nie spodziewałam, że to święto jest tak mało znane, dla mnie to pewna oczywistość, zawsze je obchodziłam, obchodzono je w moim domu od dzieciństwa. Myślałam że ja tu pewne oczywistości piszę, a okazuje się, że rozsławiam rzeczy mało znane :-) Widać nie tylko co kraj, to obyczaj, ale nawet co region, to inne święta.
UsuńMiecznikowski ma fantastyczny głos, przenikający w głąb duszy :-)
Po raz pierwszy słyszę z Twojego blogu o Matce Boskiej Jagodnej. Faktycznie, dawniej ludziom było trudno pewne rzeczy wytłumaczyć, że coś może szkodzić, a religijne uzasadnienie mogło stać się o wiele skuteczniejszą metodą, niż wszystkie inne zakazy i nakazy. Zresztą co tu dużo mówić—obecnie wiele osób też robi straszne głupstwa pomimo tak dostępnej wszędzie wiedzy.
OdpowiedzUsuńJagody lubię i kilka razy miałem szczęście, gdy biwakowałem na terenach pełnych jagodowych krzaków, w czasie wysypu—a było ich tak dużo, że nawet nie potrzeba było często zmieniać miejsca, tylko co jakiś czas obracać się dookoła. Nieraz mieliśmy problem, co robić z przywiezionym jedzeniem, bo byliśmy kompletnie syci jagodami. Ostatni raz miałem taką labę 2 lata temu i przez cały czas pobytu stanowiły one moją główną strawę.
Czasami jedynie obawiałem się, aby nie spotkać się niespodziewanie z niedźwiedziem, których w jednym miejscu było sporo i również one bardzo lubię jagody—dlatego często non-stop do siebie mówiłem i robiłem dużo hałasu. Na szczęście do żadnego spotkania nie doszło.
Tak samo pamiętam moje zbiory, jak się znalazło dobre miejsce, to tylko człowiek obracał się i cały koszyk nazbierał. Niedźwiedzie nie zagrażały, ale trzeba było uważać na żmije.
UsuńBardzo ciekawa treść. Przyznam, że kojarzę raczej ogólnie, że święta Maryjne mają swoje ludowe nazwy i obyczaje, ale szczegóły są mi mało znane. Tym bardziej, jeśli termin święta się zmienił, jak w przypadku Nawiedzenia. Więc z przyjemnością poczytałam o Jagodnej :) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTeraz już się nie pomiesza, bo zrobiono dwa odrębne święta. Jagodna to takie przyjemne święto, związane z naturą.
Usuń