wtorek, 17 lutego 2026

Koniec Królestwa

 ... karnawału. Król odjeżdża, żeby powrócić za rok. 


Grafika z czasopisma "Wędrowiec" ,  nr 6, 11 lutego 1899 r. 

Łostatki, zapusty, kuse dni ... 

jakkolwiek zwać, 

do zabawy rwie się brać,

w te upojne dni.

        Słabo mi to wyszło, posłużę się kimś bardziej lotnym w wierszopisaniu. Na przykład Teodor Wierzbowski tak podsumował:

Mięsopusty, zapusty,

nie chcą państwo kapusty, 

wolą sarny, jelenie

i żubrowe pieczenie.

Mięsopusty, zapusty,

nie chcą państwo kapusty, 

pięknie za stołem zasiędą,

kuropatwy jeść będą. 

A kuropatwy zjadłszy,

do taneczka postawszy,

po tańcu małmazyją

i tak sobie popiją.    

       O karnawałowych cudownych "uzdrowieniach" podczas wtorkowego zapustnego karnawału w Wenecji tak pisano ironicznie w "Rozmaitościach", dodatku do "Gazety Lwowskiej" z lutego 1822 roku:

      Nawet żebracy maskują si we Wtorek zapustny; mażą sobie lice mąką, wieszają an siebie różnobarwne łachmany i wdziewają najeżone peruki. Tak ustrojeni skaczą, przewracaj kozły i niejeden kaleka lub garb utraca lub proste odzyskuje nogi. 



     Najmroczniejszy orszak zapustny opisany został w Marii Malczewskiego. A jeszcze w muzycznej wersji Romana Statkowskiego - premiera w Teatrze Wielkim 1 marca 1906 roku.  Roman Statkowski napisał operę bardzo polską, z rozpoznawalnymi akcentami, motywami, symbolami. Świetny, potężny, radosny polonez prawie na początku, po arii Wojewody i poleceniu zabicia niechcianej synowej robi wrażenie. Karnawałowe szaleństwo kuligu znajdzie tragiczne dopełnienie w orszaku weneckich masek, wśród których ukrywa się zabójca Marii. Szalone tempo i dzikość orszaku wzbudza grozę przeczuciem dramatycznego zakończenia. W szalony rytm zapustów kompozytor wplótł dynamiczne rytmy oberka. Zapusty wprowadzają w atmosferę śmierci i żałoby. 


Pietro Longhi, karnawałowe maski na ulicy Wenecji, pocztówka z 1906 r. 






15 komentarzy:

  1. Nawet żebracy maskują się we Wtorek zapustny (…) niejeden kaleka lub garbaty utraca garb lub odzyskuje proste nogi

    Tak sobie myślę… może i ja powinienem dziś wziąć udział w zapustnym karnawale, by odzyskać lub poprawić zdrowie? Skoro takie cudowne uzdrowienia zdarzały się w Wenecji 204 lata temu, to może i teraz mogłyby się wydarzyć — choćby w Toronto. Tylko gdzie dziś szukać takiego karnawału?

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz, jaka kusząca perspektywa, żeby się zainteresować, co się dzieje w wielkim mieście :-) Kto wie, jakie mogą być efekty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniec Karnawału - Carne Vale - żegnaj mięso.
    Dziękuję za przywołanie wspomnień sprzed lat... bo własnych nie mam.
    Ale trafiło mi się być w Wenecji w karnawałową noc. Doleciałem samolotem, potem dość długa jazda łodzią z lotniska do miasta, wreszcie stały grunt pod stopami. Szedłem w stronę hotelu a tu zza rogu wyskoczyła grupa osób w czarnych maskach. Pośmiali się, pokrzyczeli i pobiegli dalej - poczułem się obcy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie udało Ci się wtopić w tłum czarnych masek... W takim zwariowanym dniu Wenecji pewnie najłatwiej rozpoznać turystów; miejscowi mają swoje zabawy i przebrania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wenecję tylko poczułem we włosach, spędziłem tam mniej niż 1 dobę, celem były maratony narciarskie w innych okolicach.
      Swoją drogą był to pamiętny pobyt, poczucie zagubienia.
      Wiele lat później obejrzałem film The comfort of Strangers oparty na książce mojego ulubionego pisarza Ian McEwan - tam też dominuje klimat zagubienia.

      Usuń
    2. To ciekawe, miasto specyficzne, z unikatowymi tradycjami, trzeba dłuższego pobytu, żeby poczuć atmosferę, oddech wieków... Byłam w Wenecji dwa razy, to były krótkie pobyty, na szczęście nie było tłumu turystów i mogłam swobodnie poruszać się pieszo i na vaporetto, ale to było zdecydowanie za krótko

      Usuń
  5. Nie muszę żadnej maski zakładać.
    Zaczęłam rehabilitację ogólną więc każdy centymetr mojego JA cierpi straszliwie...
    No ale pozostają piękne wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, już wszystkie maski zdjęte, teraz czas na posypywanie popiołem, może być też w ramach działań prozdrowotnych - maseczka błotna

      Usuń
  6. Jaki zbieg okoliczności, akurat czytam "Marię Szymanowską i jej czasy" i tam jest trochę o tej historii zabójstwa pierwszej żony Potockiego.
    Planuję odstawić słodycze, ten narkotyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co roku tak planuję, a potem wychodzi, co wychodzi ;-)
      Znalazłam zdigitalizowany "Kalendarz obywatelski" Ignacego Krasickiego z 1794 roku - będę czytać

      Usuń
    2. No niestety, już stosuję zamiennik: pieczywo z dżemem ;)

      Usuń
    3. Ja tak samo, a do tego naleśniki ;-)

      Usuń
  7. Mam opuchnięty nos, podkrążone oczy, bladotrupi kolor skóry - maska mi nie potrzebna...;o)

    OdpowiedzUsuń