W 1903 roku w Krakowie gościnnie wystąpiła Helena Modrzejewska jako Lady Makbet:
Dopisek do komentarza Karoliny: Modrzejewska miała zwyczaj robić zdjęcia w kostiumach postaci, które grała. Są też jej zdjęcia jako Lady Makbet. Znalazłam dwa z różnych przedstawień:
W 1931 roku w Teatrze Wielkim w Tosce jako Cavaradossi wystąpił Jan Kiepura.
W 1946 w Filharmonii Krakowskiej w koncercie symfonicznym wystąpili: Andrzej Panufnik, kompozytor i główny dyrygent Filharmonii Krakowskiej oraz Jan Ekier, pianista i kompozytor. W ramach koncertu została wykonana między innymi Uwertura tragiczna skomponowana przez Panufnika w 1942 roku, której nuty później w czasie wojny zaginęły, ale utwór został przez kompozytora zrekonstruowany.
Uwertura tragiczna Andrzeja Panufnika to jedna z najbardziej dramatycznych jego kompozycji. W utworze znajdują się nawiązania do odgłosów wojny, lecącego samolotu, karabinu maszynowego czy bombardowania.





Rok 1903... Ciekawa jestem jak wyglądała Modrzejewska w roli Lady Makbet. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNie wiem czy któreś jest akurat z 1903 roku, ale znalazłam dwa zdjęcia Modrzejewskiej jako Lady Makbet. Uzupełniłam wpis.
OdpowiedzUsuńUwertura tragiczna Andrzeja Panufnika to jedna z najbardziej dramatycznych jego kompozycji. W utworze znajdują się nawiązania do odgłosów wojny: lecącego samolotu, karabinu maszynowego czy bombardowania.
OdpowiedzUsuńCzytając powyższy fragment, przypomniała mi się historia niezwiązana bezpośrednio ani z operą, ani z polskimi wykonawcami operowymi, a jednak równie silnie działająca na wyobraźnię i emocje.
Było to pewnie ponad 20 lat temu — dokładnego roku nie pamiętam — ale doskonale pamiętam datę: 11 listopada. Jechałem samochodem w okolicach Toronto i słuchałem radiowej audycji poświęconej II wojnie światowej. Prezenter opowiadał o wydarzeniu z 19 maja 1942 roku, kiedy to realizator dźwięku w Surrey, w Anglii, próbując nagrać śpiew słowików, zarejestrował coś zupełnie innego. Wraz z ptasim koncertem uchwycił dźwięk niemal 200 bombowców RAF lecących na nalot na Mannheim w Niemczech. Nagranie to funkcjonuje pod tytułem Nightingales sing with RAF bombers overhead i można je znaleźć tutaj: Słowiki śpiewają z bombowcami RAF nad głowami.
Rzadko kiedy jakiekolwiek nagranie dźwiękowe zrobiło na mnie tak ogromne wrażenie. To zestawienie było wręcz upiorne w swojej sugestywności: piękny, spokojny śpiew ptaków i harmonia natury — którą zresztą bardzo cenię — skonfrontowane z brutalną rzeczywistością wojny. Te lecące samoloty za chwilę miały bombardować miasta, zabijać ludzi, a część załóg zapewne nigdy nie wróciła do bazy. Pamiętam, że zjechałem wtedy na boczną uliczkę tylko po to, aby w ciszy i skupieniu dosłuchać nagranie do końca. Mam wrażenie, że nawet najlepszy film grozy nie wywołałby we mnie równie silnych emocji.
Dziękuję, nie znałam tego nagrania, wrażenie potężne. Pomyślałam też o tym, jak wielka jest siła natury, tego słowika nie uciszył dźwięk bombowców, nadal śpiewa swoją pieśń miłosną. To właśnie wydaje się tak niesamowite.
Usuń10 stycznia 1903 roku wypadł w sobotę - jak w tym roku:)
OdpowiedzUsuńH. Modrzejewska to dla mnie nieco mglista legenda, co innego A.Panufnik - pamiętam że słuchałem jego utworów w Polskim Radio i nagle... zniknął. Wiele lat później dowiedziałem się, że "uciekł" do Anglii.
Kilka lat temu mile zaskoczyło mnie wykonanie jego symfonii w Melbourne - muzyka silniejsza niż życie.
Tak, powtórzyła się data i nawet dzień tygodnia :-)
OdpowiedzUsuńPanufnik po wojnie jeszcze przez kilkanaście lat mieszkał i pracował w Polsce, zanim wyjechał zniesmaczony komunistyczną władzą i propozycjami, które odbierał jako naciski, żeby donosić na środowisko artystów. No i po wyjeździe jego utwory zostały zakazane, przestały się pojawiać w radiu.
Koncert w Melbourne oznacza, że jego muzyka jest teraz grana wszędzie i znana na całym świecie. Jego córka też jest kompozytorką. Skomponowała jeden z utworów chóralnych wykonywanych podczas koronacji Karola III 6 maja w 2023 r.
Wspaniale czyta się Twoje ciekawostki ze świata kultury. Nagle świat jakby zaczął zwalniać w swoim …panicznym biegu;-)
OdpowiedzUsuńI przypomniało mi się, że w „Lulleby” Panufnika przewija się kolęda „Lulajże Jezuniu” - podobnie jak w Scherzo op. 20 Chopina. A to podobno jedna z najstarszych polskich kolęd. Była znana już w XVIII wieku. Pozdrowienia.
Współcześnie żyjemy w takim pędzie, że trudno znaleźć czas na zatrzymanie się, ale próbować warto :-)
OdpowiedzUsuń"Lulajże Jezuniu" to chyba najwcześniej przez mnie w dzieciństwie poznana kolęda, a może i Chopin ją poznał w dzieciństwie i Panufnik, dlatego jej melodia w nich rezonowała po latach