Nie chcę narzekać na współczesne czasy i młodsze pokolenia. Świat nieuchronnie się zmienia i - jak pisał Adam Asnyk:
Wy nie cofniecie życia fal,
Nic skargi nie pomogą,
Bezsilne gniewy, próżny żal,
Świat pójdzie swoją drogą.
Niemniej, kiedy naocznie obserwujemy jak niemal z dnia na dzień zanikają pewne umiejętności, zachowania, nawyki, człowiek zaczyna się dziwić, że ktoś jeszcze potrafi to, co kilka, kilkanaście lat temu było czymś prostym i zwyczajnym.
Jadę busikiem i przyglądam się mijanym pejzażom i ludziom. Rejestruję zmiany: tu jakby mniej drzew, a tu urosły krzaki; tu powstaje nowy dom, a tam wyremontowano most; w jednym miejscu powstał nowy McDonald`s, a w innym właśnie zakończono rozbiórkę jakiejś walącej się kamienicy. Ludzie też się zmieniają. Zanim busik dojedzie do ostatniego przystanku, odzywają się telefony podróżnych: to bliscy pytają, za ile minut dojadą. Jedni odpowiadają, że za chwile i proszą o przyjazd na dworzec, aby ich odebrać i zawieźć do domu; inni uspokajają, że jeszcze to potrwa i sami sobie dadzą radę. Starsze osoby mają często włączony tryb głośno mówiący, więc cały bus słyszy rozmowę. Młodzi najczęściej zatopieni w smartfonach oglądają jakieś filmiki, ze słuchawkami na uszach słuchają muzyki. W dni targowe osoby starsze z reguły toczą sąsiedzkie rozmowy, te same osoby często się widują, znają od lat i mają mnóstwo tematów do omówienia: rodzina, choroby, gospodarstwo.
Pewnego razu jadąc takim busikiem spoglądam na ludzi oczekujących na jednym z przystanków i wzrok mój przykuwa wyróżniająca się osoba: mężczyzna stojący samotnie nieco dalej, który trzyma w rękach i czyta rozłożoną gazetę. Gdy wszyscy teraz podsuwają sobie pod oczy co najwyżej jakieś krótkie informacje z telefonów, on stoi zatopiony w tradycyjnej drukowanej płachcie. Aż mi się prawie rzewna łezka zakręciła w oku. Kiedy ostatni raz widziałam kogoś takiego?! Nie pamiętam. Po chwili refleksja: nic dziwnego, znam go przecież. To mój znajomy, lat 65, emerytowany nauczyciel wos-u i historii. No cóż, kto miałby jeszcze dzisiaj czytać gazety, jeśli nie on?
Obrazek drugi: jadę przez miasteczko turystyczne. W ciągu roku toczy się w nim senne prowincjonalne życie, w sezonie letnim nabiera kolorów, wigoru i puchnie od turystów. Mnożą się sezonowe atrakcje, festiwale, parkingi zapełnione po brzegi autokarami, samochodami osobowymi i motocyklami. Ulicami i chodnikami maszerują wycieczki, turyści indywidualni zmierzają do wcześniej obranych celów. I nagle obrazek jak z ubiegłego wieku: przy skrzyżowaniu na chodniku dwie młode osoby w wieku nastoletnim w strojach przypominających skautów czy harcerzy, z plecakami. Pochylają nad czymś skupione głowy. I tu niespodzianka - patrzą na rozłożoną mapę, tradycyjną drukowana mapę, szukając zapewne dalszej trasy. Nie włączają żadnego GoogleMaps, tylko korzystają z rozkładanej mapy turystycznej.
I trzecia obserwacja. Studentka pisze pracę licencjacką. W sumie licencjat, to nie magisterium, praca nie musi odkrywać nieznanych lądów. Ale studentka jest ambitna i postanawia dołączyć własne elementy badawcze. Przeprowadza wywiady z ekspertami, robi ankiety, wybiera metodologię, ba, sięga po zasoby internetowe instytutów badawczych zgromadzone w RCIN (Repozytoria Cyfrowe Instytutów Naukowych). Dociera nawet do niepublikowanych w formie książkowej prac doktorskich udostępnionych w akademickich publikacjach internetowych. Wszystko to znajduje potem swoje miejsce w bibliografii. Oczekiwania promotora były na 30 stron, ona pisze na 70. Sięga po fachowe branżowe czasopisma naukowe. Teoretyczny temat zasugerowany przez promotora zestawia z realiami praktycznego zastosowania. Umiejętność zrobienia samodzielnej kwerendy w dobie Internetu i SI również należy do kompetencji zanikających. Pocieszające, że wciąż zdarzają się ludzie, którzy to potrafią. I, co najważniejsze, chcą tę umiejętność zdobywać. Podobnie jak czytanie tradycyjnej mapy. Może i czytanie drukowanej gazety nie całkiem zaniknie.
Wszystkie trzy rzadkie juz zachowania faktycznie są już nietypowe. Dlatego z uznaniem patrzę w metrze na siedzące koło mnie czy naprzeciwko osoby które czytają gazety albo ksiazki. I bardzo się cieszę gdy zdarzają się wśród nich młodzi a nawet dzieci.
OdpowiedzUsuńA Świat faktycznie bardzo się zmienia. Ludzie jak rozmawiają to mowią "czytałem w internecie" a nie "czytałem w gazecie czy w książce"
Z drugiej strony wiele jest jeszcze osob kupujacych książki na różnych targach książki.
Będąc jesienią ubiegłego roku na targach książki Lublinie widziałam mnóstwo ludzi, w tym młodych. Mają swoich ulubionych autorów, kupują ich książki, stoją w kolejce po autografy.
UsuńŚwietne obserwacje :)
OdpowiedzUsuńGazety - widuję je na półce w kiosku, ale nie widziałem, żeby ktoś kupował albo czytał.
Harcerze z mapą...to jeszcze da się wytłumaczyć - kultywują stare tradycje.
Studentka, która wkłada w swoją pracę licencjacką znacznie więcej wysiłku niż trzeba - no nie wiem jak to zaprocentuje w jej dalszej karierze.
Tego nie da się przewidzieć, ale skoro lubi to, co robi i zamierza kontynuować studia w tej samej dziedzinie, to może znajdzie swoje miejsce i satysfakcję.
UsuńJa czytam gazety, wczoraj kupiłam dwa dzienniki, dwa tygodniki i, jeden miesięcznik i jeden kwartalnik ;-)
CZĘŚĆ 1/2
OdpowiedzUsuńTrzeba iść z postępem, tylko że obecnie ten postęp jest tak szybki, a momentami wręcz przerażający. AI rozwija się dziś w zawrotnym tempie, a momentami wręcz przerażająco. Jak napisano w środowym „The Wall Street Journal”: „OpenAI poinformowało, że dwa z jego modeli sztucznej inteligencji wydostały się ze środowiska testowego, uzyskały dostęp do Internetu i włamały się do infrastruktury firmy Hugging Face”. Postęp, który kiedyś zajmował całe dekady, dziś dokonuje się praktycznie na naszych oczach.
„On stoi zatopiony w tradycyjnej drukowanej płachcie.”
Ja również bardzo lubię czytać drukowane książki. Po e-booki sięgam właściwie tylko wtedy, gdy nie mam alternatywy, a bardzo chcę przeczytać dany tytuł. Obawiam się jednak, że będę to czynił coraz częściej, nawet zamierzam kupić tablet do ich czytania.
Gazety przez wiele lat prenumerowałem w wersji papierowej i każdego ranka były dostarczane pod moje drzwi. Z czasem jednak ich ceny znacznie wzrosły i od wielu lat korzystam wyłącznie z prenumeraty internetowej. W 1982 r. można było je kupić (w sklepach lub w automatach z gazetami) za 25 centów (codzienne wydania) i 75 centów (weekendowe). Obecnie ceny dziennych wydań kształtują się od 2,5 do 4 dolarów, a weekendowych od 4 do 9 dolarów. Inflacja inflacją, ale to jest spory wzrost cen, tym bardziej, że istnieje tysiące innych źródeł uzyskania wiadomości.
Zresztą wspomniana gazeta (WSJ) nie jest dostępna w wersji papierowej w mojej okolicy, a jej koszt byłby około sześćdziesięciokrotnie (tak, 60 razy!) wyższy od tego online. W praktyce nie mam więc wyboru. I sądzę, że bardzo dużo istniejących gazet zniknie z rynku (jak wyginęło już wiele z nich), a te, które przetrwają, przestaną się ukazywać w wersjach papierowych.
Chciałbym jednak dodać, że bardzo lubię czytać ‘papierowe’ magazyny i periodyki, a NIE ich komputerowe wersje. Jeżeli nadarza się okazja, kupuję je. Jeszcze nie tak dawno temu prenumerowałem kilka magazynów (komputerowe, biznesowe, dla konsumentów) i gdy przestały się „fizycznie” ukazywać, nie skorzystałem z oferty przedłużenia subskrypcji ‘online’.
I jeszcze jedna rzecz: na początku lat 80. XX wieku w Toronto byli zawodowi sprzedawcy gazet! Zazwyczaj stali na rogach i jedynym ich zajęciem było sprzedawanie prasy. Jednego z nich, który miał może 50 lat, wielokrotnie mijałem na rogu głównego skrzyżowania. Potem odszedł na emeryturę i jedna z gazet napisała o nim spory artykuł—że zaczął tę pracę w wieku 16 lat, robił ją nieprzerwanie przez następne kilkadziesiąt lat, a przy okazji nabawił się z powodu pogody artretyzmu. Obecnie taki zawód miałby tyle sensu, co zawód woziwody...
Iść z postępem, ale też świadomie wybierać, co da się zaakceptować, a czego unikać. Ja np. wciąż nie mam smartfona, tylko stary telefon, który nie ma połączenia z Internetem.
UsuńMam w okolicy kilka miejsc, gdzie jeszcze można kupić gazety. Nie zawsze są te, które od lat czytałam, niektóre mają tylko wersje online, ale kilka kupuję i czytam.
CZĘŚĆ 2/2
OdpowiedzUsuń„patrzą na rozłożoną mapę, tradycyjną drukowaną mapę.”
Od lat korzystam w samochodzie z GPS, a podczas wodnych eskapad używam również podręcznego odbiornika GPS. Mimo to nadal bardzo lubię i używam papierowe mapy. Przed każdym wyjazdem staram się zaopatrzyć w odpowiednie mapy, a często robię nawet ich kolorowe kopie.
Muszę jednak przyznać, że GPS jest niezmiernie pomocny przy jeździe samochodem, chociaż czasem robi głupstwa i wyprowadza mnie na przysłowiowe manowce.
„Studentka pisze pracę licencjacką…”
Nie mam pojęcia, jak szkoły i uczelnie poradzą sobie z AI — a właściwie, jak już sobie z nią radzą. Nawet gdyby podczas egzaminów oraz przy pisaniu prac domowych, licencjackich, magisterskich czy doktorskich powrócono do kartki papieru i ołówka, sztuczna inteligencja nadal mogłaby bardzo szybko naprowadzić autora na właściwy tok myślenia i znacząco ułatwić wykonanie zadania. W wielu przypadkach wykrycie takiej pomocy i jednoznaczne jej udowodnienie może być bardzo trudne. Być może AI stanie się zaakceptowaną częścią naszego życia, tak jak stały się kalkulatory i komputery.
Od dawna powtarza się powiedzenie, że „żyjemy w ciekawych czasach”. Dziś jednak te czasy są nie tylko arcyciekawe, ale przede wszystkim pełne zmian zachodzących z niespotykaną dotąd szybkością. Co więcej, wiele z nich jest trudnych do przewidzenia, a część może okazać się również niebezpieczna. To właśnie ta nieprzewidywalność wydaje mi się obecnie najbardziej niepokojąca.
Tego naprawdę nie wiemy, w jaką stronę to wszystko pójdzie. Ludzkość zachłysnęła się możliwościami SI, a nieliczne głosy rozsądku nie są popularne. Na szczęście mam jeszcze sporo książek w papierowej wersji do przeczytania i to mi do końca życia wystarczy.
UsuńCiekawe obserwacje poczyniłaś. Mimo że świat się tak szybko zmienia, okazuje się, że "cośniecoś" jeszcze się zachowało... To jakaś pociecha dla sentymentalnej mnie 🙂 I taki piękny blog, to też pocieszanka 🌹
OdpowiedzUsuńDziękuję, zawsze coś tak miłego napiszesz :-)
UsuńCieszmy się, że mamy jeszcze możliwość czytać papierowe książki, gazety, mapy. Dopóki nawet nieliczni będą z nich korzystać, jest nadzieja, że przetrwają.
Noti, jak nie napisać, skoro masz tak fantastycznego bloga...🌹🌿
UsuńKochana jesteś! Czuję się zażenowana, bo nie uważam, że blog jest taki niezwykły. Ale jak się ma takich czytelników, jak Ty, to aż chce się pisać!
Usuń❤️
Usuń