Jan Bułhak, okolice Korostenia, Wołyń, przedwojenna pocztówka fotograficzna, lata 20. XX wieku
Juliusz Kossak, Wołyń, pocztówka przedwojenna, 1906 r.
Kazimierz Wierzyński - Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny
Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny,
Wstąp tu, gdzie czekam po kryjomu:
W ugornej pustce jałowizny
Będziemy razem nie mieć domu.
Kto się zapatrzył w tamte strony,
Gdzie dotąd niebo nocą ciemną
Od łuny drży nieugaszonej,
Niech w noc tę głębiej idzie ze mną.
Komu się śnią włóczone kości
Przez psy na polach, gdzie rozpaczą
Brzozy odarte jeszcze płaczą,
Niech mi to wyzna w samotności.
Bo z mgieł jesiennych, przez ścierniska,
W badylach, perzu, kłębem pnączy
Szept jakiś z trudem się przeciska
I w samo serce, w krew się sączy.
Bo nie ma ziemi wybieranej,
Jest tylko ziemia przeznaczona,
Ze wszystkich bogactw - cztery ściany,
Z całego świata - tamta strona.
W niedzielę 11 lipca 1943 roku w wyniku zmasowanego ataku oddziałów OUN -UPA w 93 miejscowościach na Wołyniu zamordowano tysiące Polaków. Napadów w różnych miejscowościach dokonywano np. w kościołach, gdzie mieszkańcy byli zgromadzeni na niedzielnej mszy. Tak było między innymi w Kisielinie, gdzie w kościele tego dnia zamordowano 90. Polaków. Niedziela 11 lipca byłą najkrwawszym dniem rzezi wołyńskiej. W całym lipcu 1943 roku zamordowano ok. 11 tysięcy Polaków w 520 miejscowościach. W sumie z rąk OUN-UPA i ich sympatyków podczas kilkumiesięcznej rzezi na Wołyniu i w Galicji Wschodniej trwającej od lutego 1943 roku zginęło ok. 120 tysięcy Polaków.
%5D%20-%20Bu%C5%82hak,%20Jan%20(1876-1950)%20-%20%5B1r%5D.jpg)

To bardzo trudny, ale potrzebny temat. Takie zdjęcia i wiersze mają w sobie coś przejmującego, bo pokazują, że za wielkimi wydarzeniami historycznymi zawsze stoją konkretni ludzie, ich domy, wspomnienia i zwykłe życie, które zostało nagle przerwane. Myślę, że pamięć o takich tragediach powinna być zachowana, ale jednocześnie warto szukać w niej nie tylko bólu, lecz także przestrogi przed tym, do czego prowadzi nienawiść między ludźmi. Zastanawia mnie, dlaczego tak trudno nam rozmawiać o takich wydarzeniach spokojnie i uczciwie, bez przerzucania się winą przez kolejne pokolenia?
OdpowiedzUsuńPotrafiłbyś spokojnie rozmawiać o tym, że nadziewano ludzi na widły, rozwieszano ich wnętrzności na płotach, gwałcono dziewczynki i kobiety na oczach mężów, ojców, braci, wypruwano nienarodzone płody z brzuchów kobiet? To nie był tylko dramat, to była rzeź i bestialstwo niewyobrażalne.
UsuńBardzo dobrze, iż poruszyłaś ten temat—dziękuję!
OdpowiedzUsuńPamiętam moich dwóch klientów, którzy jako dzieci widzieli taką rzeź. Jedna kobieta opowiadał, jak we wsi z siekierami gonili i zabijali ludzi, gdy ona była w ukryciu.
W książkach na temat getta warszawskiego i ogólnie Żydów podczas wojny ciągle pojawiają się postacie Ukraińców—i nie muszę dodawać, że NIE w pozytywnym świetle.
Niestety Ukraińcy nie tylko nie są się do tego skorzy przyznać, ale dla nich UPA oraz oddziały ukraińskie SS to bohaterowie. Można było świetnie zauważyć to w czasie sprawy Demianiuka.
Miałem do czynienia z wieloma Ukraińcami, w większości z Polski, i jeżeli w ogóle mówiliśmy o tych sprawach, to oni ciągle mieli pretensję do Polaków za akcję „Wisła” i przesiedlenia. Ale o tym, co doprowadziło to tego, milczeli. Również okres przedwojenny na Ukrainie nazywali „okupacją polską”.
W biograficznej książce o Wojciechu Kilarze, który pochodził ze Lwowa, jest mowa o tym, że Kilar nigdy nie chciał po wojnie do Lwowa pojechać, gdy już w czasach współczesnych, gdy można było bez problemu dostać paszport, namawiano go do odwiedzin. Mówił, że nie jest w stanie i nie chce, bo z okien swojego dawnego mieszkania miałby widok na plac z pomnikiem Bandery, przywódcy UPA. Podobnie, o ile dobrze pamiętam, nie chcieli wracać nawet sentymentalnie i turystycznie także urodzeni we Lwowie Zbigniew Herbert i Stanisław Lem.
Usuń💧💔
OdpowiedzUsuńNo taką właśnie mamy historię...
UsuńW ukraińskim Tarnopolu całkiem niedaleko dworca jest ulica Wojakiw Dywiziji Hałyczyna, szerzej znanej jako 14 Dywizja Grenadierów SS Galizien. Nam jeży się włos na głowie, dla nich to coś oczywistego.
OdpowiedzUsuńTo, co piszesz, jest przykre i straszne, ale mimo wszystko to jest nic: w Moskwie, przy murach Kremla na Placu Czerwonym oraz w jego wnętrzu spoczywają najważniejsi radzieccy dyktatorzy, politycy i dowódcy odpowiedzialni za śmierć milionów ludzi, w tym Józef Stalin, Feliks Dzierżyński i Władimir Lenin. Byli oni głównymi architektami totalitarnego terroru, masowych czystek, gułagów oraz zbrodni wojennych. Mało tego-stawia się im pomniki, popiersia i gloryfikuje się ich "osiągnięcia". A co najciekawsze, wśród ich ofiar znaleźli się głównie obywatele Związku Sowieckiego—którzy nadal ich idealizują. To jest jakiś specyficzny rodzaj masochizmu, którego ja nie potrafię zrozumieć i wytłumaczyć.
Usuń@Ceramik, a zapewne i w innych miastach są podobne ulice, pomniki... Oni się tym szczycą, ale czego w związku z tym oczekują od nas, Polaków? To nie jest kwestia nieistotna i do machnięcia ręką.
Usuń@Jack, w Rosji, choć to niepojęte, nadal wielu wierzy w komunistyczne idee i dlatego ich gloryfikują. A młodsze pokolenia? Czy ja wiem? Może ich to nie interesuje, kto tam leży?
OdpowiedzUsuń