Maj - czas na majówek. Majówki przy kapliczkach gdzieś koło polnej drogi, na skraju wsi, lasu, łąki. Jest taka kapliczka nawet z ławeczkami pod obszernym zadaszeniem prawie przy ostatnich zabudowaniach we wsi. Pamiętam, pachniały bzy, gdy zgromadzeni mieszkańcy śpiewali Litanię loretańską. To było dawno, z upływem lat coraz mniej osób przychodziło, a dziś loretańskie majówki przeniosły się do kościoła. To już nie to, nie ta atmosfera. Śpiewom nie wtórują ptaki, wiatr nie rozwiewa włosów. Trochę żal, że zanika piękny zwyczaj modlitewnego hołdu na łonie natury. Najpiękniejsze pieśni ku czci Maryi mają w treści wezwania do przyrody: ".Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone.... chwalcie z nami Panią świata..." - jak to śpiewać w murach kościoła, a nie na łonie przyrody?
Mam kilka nagrań Litanii loretańskiej, wiele też różnych słuchałam, melodię do niej komponowali także najwięksi kompozytorzy. Brakuje mi jednego - dawnego wykonania z pewnego kościoła, w którym ksiądz proboszcz - były chórzysta seminaryjny - śpiewając z wiernymi włączał się drugim głosem. Harmonia powstawała niezwykła. Uwielbiałam słuchać. Nigdzie i nigdy już nie słyszałam takiego wykonania. I nie posłucham, bo ten ksiądz już nie żyje.
Wykonanie tradycyjne
Kochasz Zelenkę - rozumiem i pochwalam.
OdpowiedzUsuńLitania w muzyce - tu już mam wątpliwości...
Litania Loretańska jest stosunkowo krótka 60+ próśb/wezwań każde zakończone slowami - módl się za nami lub zmiłuj się nad nami.
Dygresja - podczas moich szkolnych lat, w książeczkach do nabożeństwa, przy każdej litanii podawano ile dni odpustu można zyskać za jej każdorazowe odmówienie.
Litania Loretańska - 200 dni! Czyli 3 dni za każdą linijkę.
To była chyba najbardziej wydajna litania - odmów 2 razy i ponad rok siedzenia w czyśćcu darowany.
Muzyka - podane utwory to refleksje na temat litanii... niezbyt mnie przekonują.
Nie mam problemu z litanią w muzyce, skoro są oratoria ze słowami z Biblii, są kantaty ze słowami modlitw, są Pasje Bacha na podstawie Ewangelii Jana i Mateusza. Oczywiście pasje też nie tylko Bacha.
UsuńJasne, że takiej muzycznej wersji Litanii, jak te Mozarta i Zelenki śpiewać się nie da, bo tu już potrzeba głosów operowych, ale słuchanie daje tak samo przyjemność, tak samo może wzruszać, i tak samo zachwycać, jak każda inna kompozycja.
Tak samo przejmująca może być oprawa muzyczna "Erbarme dich" czy "Miserere nobis" Bacha, jak i "Ora pro nobis" Zelenki.
Kapliczki to zupełnie osobny, bardzo ciekawy temat. Pamiętam je z Warszawy — znajdowały się w wielu miejscach. Z tego, co wiem, część z nich powstała w czasie okupacji niemieckiej na podwórkach kamienic, gdzie zbierali się mieszkańcy, by wspólnie się modlić.
OdpowiedzUsuńZ okna mojego mieszkania spoglądałem na przedwojenny budynek-studnię. Część tej „studni”, w kształcie litery U, już nie istniała — pozostał jedynie front domu z bramą prowadzącą niegdyś na wewnętrzne podwórko—a teraz „donikąd”. Obok stała kapliczka. Co ciekawe, istnieją do dziś zarówno budynek, jak i ona.
W górach kapliczek było jeszcze więcej. Niektóre maleńkie i skromne, inne na tyle obszerne, że kilka osób mogło wejść do środka, a nawet przeczekać złą pogodę. W Ontario, w okolicach kaszubskiego Wilna (gdzie osiedlili się jedni z pierwszych emigrantów z Polski), do dziś można zobaczyć przydrożne krzyże i kapliczki — piękny ślad dawnych pokoleń.
Śpiewana Litania Loretańska (Litaniae Lauretanae Beatae Mariae Virginis) — przepiękna. Słuchając jej, człowiek przenosi się jakby do innego, spokojniejszego i cudownego świata. Trudno to nawet porównywać z niektórymi odmianami współczesnej tzw. „muzyki”, której słuchanie bywa męczącą torturą niż prawdziwym przeżyciem estetycznym.
To prawda, dawne tradycyjne melodie bywają najbardziej wzruszające i zachwycające, prostota przekazu, słów i melodii, mają kontemplacyjną moc.
UsuńKapliczki i krzyże w wielu regionach Polski wciąż są odnawiane. U mnie jakieś rok temu odnowiona została kapliczka św. Bartłomieja i figurka też poddana została profesjonalnej renowacji. A kiedy budowano obwodnicę, wszystkie krzyże i kapliczki firma budująca przeniosła w prawie nienaruszonym stanie. Jedna kapliczka się rozsypała ze starości, popękały, pokruszyły się jej ściany, to ją całkowicie odnowiono, zachowując dawny styl. Myślę, że to był wymóg konserwatora zabytków, bo część kapliczek ma sto i więcej lat.
Też mi bardzo szkoda tych majówek przy kapliczkach. I jakie były te maje... Nie pamiętam kiedy deszcz u nas padał. Chyba ograniczę kwiaty. Jaki będzie maj... Babcia mówiła że ma być mokry i chłodny dla obfitych plonów.
OdpowiedzUsuńWielcy pięknie uczcili Maryję, taka pociecha 🙂🌿
Dobrze, że możemy tego słuchać. Spróbuję odwiedzić kilka kościołów i sprawdzić, gdzie śpiewają najlepiej :-)
Usuń