niedziela, 30 marca 2025

Święto pocztówek

       Czy święta są jeszcze okazją do masowego wysyłania pocztówek? W dobie elektronicznej korespondencji i SMS-ów raczej wątpliwe. Niemniej nadal są okazją do zainteresowania tą formą korespondencji i czasami jeszcze wykorzystywaną. Może bardziej przez starsze pokolenie. Podczas okazjonalnych świątecznych kiermaszów i jarmarków można podziwiać i kupić niepowtarzalne ręcznie robione pocztówki, będące antidotum na masową produkcję, która - nie ukrywajmy - często nuży powtarzalnością i jednolitością wzorów. Historia zatoczyła koło: ponoć pierwszy raz kartki świąteczne z ilustracją rodziny wznoszącej toast rozesłał na Boże Narodzenie w 1843 roku do znajomych sir Henry Cole, angielski urzędnik państwowy i wynalazca. 

      Kiedy zaczęła się oficjalna historia kartek pocztowych, dokładnie nie wiadomo. Źródła podają jedną wspólną datę: 30 listopada 1865 roku, kiedy Heinrich von Stephen na V Niemieckiej Konferencji Pocztowej w Karlsruhe zaproponował konieczność wyprodukowania kartki korespondencyjnej. Wówczas jego pomysł nie został zaakceptowany, jednakże już w 1869 roku z inicjatywy Emanuela Herrmanna, austriackiego ekonomisty, poczta austriacka wyemitowała pierwszą kartkę. 

      Kartki wkrótce stały się popularną formą korespondencji ze względu na to, że  były tańsze niż tradycyjne listy. Szybko pojawiły się też ilustracje je zdobiące. Początkowo w formie godła państwowego, a stopniowo grafiki, rysunki, fotografie oraz dzieła malarskie. Pierwsza ilustrowana kartka pocztowa została wydana 16 lipca 1870 roku przez księgarza Augusta Schwartza z Olenburga. W 1872 roku w Zurychu pojawiła się kartka z widokiem miasta. W roku 1889 po raz pierwszy na kartce pocztowej umieszczone zostało dzieło sztuki, był to obraz Rafaela Santiego Madonna na krześle

      Na ziemiach polskich pierwsze kartki pocztowe pojawiły się w latach 90. XIX wieku w zaborze austriackim. Wydawane były w Krakowie i Przemyślu. Autorem polskiej nazwy "pocztówka" jest Henryk Sienkiewicz, który wymyślił i zgłosił ją w konkursie  z okazji Pierwszej Wystawy Kart Pocztowych w Warszawie ogłoszonym przez redakcję Słownika Języka Polskiego. Propozycja pisarza zdecydowanie wygrała spośród niemal trzystu innych, jak "listówka", "pisanka", "otwartka". 

      Kwestia pocztówek świątecznych co roku powraca z okazji Wielkanocy jako rywalizacja między jajkiem i kurczątkiem a zajączkiem. Zagadnienie niebagatelne na wzór słynnego wykładu profesora Mniemanologii Stosowanej Jana Tadeusza Stanisławskiego: O wyższości Świąt  Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia. Nikt, rzecz jasna, na serio się tym nie przejmuje, a jednak z dzieciństwa nie pamiętam świątecznych kartek z zajączkami, tylko z akcesoriami typowej symboliki wielkanocnej: palmami, jajkami, pisankami, kurczątkami oraz wizerunkami Chrystusa Zmartwychwstałego. Kiedy i dlaczego pojawiły się zajączki? Co mają oznaczać. Zachowałam z dawnych komunistycznych lat świąteczną pocztówkę od koleżanki studiującej w ówczesnym Związku Radzieckim - były na niej właśnie zajączki. Pocztówki z elementami religijnymi nie były dostępne, wszak oficjalnie Związek Radziecki ogłaszał się jako państwo ateistyczne. 

      Współcześnie zaś zajączek na pocztówce wielkanocnej to jakaś nowomoda, bo jeśli nawet ma być odniesieniem do wiosennej pory roku, to dawniejsze wzory odwoływały się raczej do charakterystycznych dla polskiego pejzażu i obecnych od dawna w kulturze bocianów. Przeglądając w kilku cyfrowych bibliotekach zasoby pocztówek znalazłam takie.  


Pocztówka przedwojenna, autor Ludwik Stasiak zmarł w 1924 roku


Pocztówka z 1921 roku 


Wybrana bibliografia

Historia pocztówki w pigułce. House of postcards. [dostęp: Historia pocztówki w pigułce – dowiedz się, kiedy i gdzie narodziła się współczesna kartka]

Magdalena Galas - Klusek: Pocztówka z Libii. Radio Kielce. [dostęp: Pocztówka z Libii

Ewa Michałowska - Walkiewicz: Historia karty pocztowej. Polish News. [dostęp: Historia karty pocztowej - Polishnews.com]

Pocztówka - co to właściwie jest i skąd ta nazwa. Dikappa. [dostęp: POCZTÓWKA – co to właściwie jest i skąd ta nazwa – Widokówki, pocztówki przedwojenne, stare, z Polski, Antykwariat, postcorssing – Sklep]

Pocztówka, czyli słowo wymyślone przez Henryka Sienkiewicza. Polskie Radio 24.pl. [dostęp: Pocztówka, czyli słowo wymyślone przez Henryka Sienkiewicza - Historia - PR24.PL]

Ewelina Zatorska- Kocoł: Krótka historia "pocztówki". Muzeum Etnograficzne im. F. Kotuli w Rzeszowie. [dostęp: Krótka historia „pocztówki” – Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie]

       

środa, 19 marca 2025

Zmarł Leszek Mądzik

 Przypomnę jedno ze spotkań z jego dziełami. Opisałam je w 2022 roku, gdy odwiedziłam kolejną edycję Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. 

       Drugą wizytę na Festiwalu Stolica Języka Polskiego wzbogaciłam o wystawę zdjęć i plakatów Leszka Mądzika "Faktura czasu".  Na wernisaż nie zdążyłam, ale w namiocie wystawowym spokojnie można było obejrzeć ciekawe zdjęcia z różnych miast świata. Od Peru, przez Norwegię po Polskę autor dostrzega fragmenty rzeczywistości dotknięte rozpadem, destrukcją rozgrywającą się w czasie. Mogłoby się wydawać, że to zwykłe zdjęcia, ot, na przykład przekrój pni ściętych drzew. A jednak w kontekście tytułu całości wystawy każde emanuje ukrytym znaczeniem symbolicznym. Wszystkie ukazują wpływ czasu na świat materii: na ludzi, przyrodę, zjawiska wokół. Niektóre z nich są wstrząsające. Zdjęcia podpisane są nazwami miast, gdzie zostały wykonane.  

         Wydarzenia festiwalowe są tak ustawione przestrzennie, że oglądając wystawę można jednocześnie słuchać tego, co dzieje się w głównym namiocie. Z drugiej strony namiotu o krok mamy widok na leniwie płynący Wieprz, nadrzeczne zarośla, mostek, zmurszały pień. Wszędzie stoją ławeczki, leżaki, a jak kto woli być niezależny, przynosi ze sobą własny kocyk, który rozkłada się na trawie.  Tu i tam widać zaczytanych ludzi.  Starszych, młodych i bardzo młodych. W festiwalowych torbach, które można kupić w zorganizowanej pod namiotem księgarni, niosą książki. O najnowszej lekturze pierwszego wydania tekstów reporterskich Mirona Białoszewskiego z lat 1946 - 1950 napiszę następnym razem.  A tymczasem Leszek Mądzik. Reżyser, scenograf, plastyk, fotograf, a przede wszystkim artysta o czułym oku. Jego spektakle realizowane przez Scenę Plastyczną KUL obrosły legendą.  Scenografie Mądzika mają rozpoznawalny styl i nastrój wynikający ze zderzenia sacrum i profanum, toposów życia i śmierci, motywów postu i karnawału.

              Z wystawy fotografii pod tytułem "Faktura czasu" Leszka Mądzika wybrałam tylko kilka. 

Kraśnik - suszące się liście tytoniu


Lwów


Mykeny

Lublin

Lublin - wstrząsający plakat, widziałam go kilka razy, był prezentowany kiedyś także na wystawie w Warszawie, zawsze robi wrażenie. A dzisiaj jakże prorocze. Leszek Mądzik zmarł w wieku 80 lat. 

środa, 12 marca 2025

Marcowe inspiracje

 


Józef Rapacki - Marzec - pocztówka sprzed 1919 roku


Józef Rapacki - Marzec  - pocztówka przedwojenna


Piotr Stachiewicz - Marzec - pocztówka przedwojenna





czwartek, 6 marca 2025

Niezwykłe podobieństwo

 Przeglądając wielkopostne publikacje sprzed lat, znalazłam niezwykłe podobieństwo między pewnymi wizerunkami i sposobem przedstawiania postaci Jezusa i Maryi. 


Publikacja z 1853 roku w: Ewangelie i epistoły na niedziele, Wielki Post i wszystkie święta. Wilno. Nakładem i drukiem Józefa Zawadzkiego. 


Powiększona kopia cudownego obrazka Matki Bożej Krasnobrodzkiej namalowana przez prof. Tadeusza Korpala w 1964 roku. 


Oryginalny cudowny obrazek z Krasnobrodu o wymiarach 9x14 cm jest kopią dzieła Francesco Raiboliniego (1430 - 1518) z Bolonii. 


Obraz Raiboliniego ok. 1500 r., Pinakoteka Monachijska
 Zdjęcie: Sailko, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15832394

Kopia Korpala jest bliższa oryginałowi Raiboliniego niż wizerunkowi cudownego obrazka czczonego w Krasnobrodzie, gdzie w 1648 roku miejsce kultu zostało zniszczone przez Kozaków Chmielnickiego. Intrygujące jest jednak podobieństwo sukni Madonny oraz ułożenie dłoni na włoskim obrazie i Jezusa na rycinie w publikacji wileńskiej. Jednakże ręce Jezusa są związane sznurem, co ukazuje dokładniej oryginalna grafika Freresa Thurwangera.

 

Figura Jezusa Antokolskiego była drugim po Ostrobramskiej najbardziej czczonym wizerunkiem w Wilnie. Rzeźba Jezusa Antokolskiego znajduje się w kościele św. św. Piotra i Pawła na Antokolu w Wilnie. Została podarowana przez papieża Innocentego XII i przywieziona do Wilna w 1700 roku. 

czwartek, 27 lutego 2025

tłuste zapusty

 A gdy satyry dopisze nam wena,

Prześwietlim wszystkich promieniem Röntgena,

I śpiewką figlarną, miejscami masną,

Niejedną dumę zahaczymy własną.

Wszak przyszła już pora na pączek tłusty,

Choć wojna na świecie, lecz to zapusty.

Życie bez śmiechu cóż byłoby warte!

Więc zaczynajmy i -- eviva l`arte!


Cytacik powyższy pochodzi z zapustowego scenariusza: Enkaeńskie zwierciadło, czyli Na ciężkie czasy lekkich żartów wiązanka. 1916 r. Popatrzcie na autorów.

Współpracowali: Irena Kowalska, Stefan Meyer, dr Kazimierz Ostrowski, dr Maryan Stępowski, dr Mieczysław Szerer, Kaziemierz Witkiewicz.

Wykonali: Leon Szyller, Stefan Meyer, Zygmunt Dygat. 

poniedziałek, 24 lutego 2025

Van Gogh na scenie

       Za życia sprzedał tylko jeden obraz, a dziś jego dzieła osiągają rekordowe ceny. Słoneczniki - którąkolwiek wersję - kojarzy każdy. Van Gogh inspiruje malarzy, reżyserów, kompozytorów, choreografów. Przed dziesięcioma laty pisałam o multimedialnej wystawie Van Gogh Alive. Już wtedy nowatorskie sposoby przedstawienia obrazów, ich ożywienie i deformacja, wzbudzały oburzenie krytyków sztuki i zachwyt przeciętnego widza. Parafrazując Wyspiańskiego można by powiedzieć: Van Gogh patrzy na mnie ogromny, bo patrzył z tego swojego Autoportretu z zabandażowanym uchem (Autoportret z odciętym uchem). Cóż więc mogliby powiedzieć jedni i drudzy o najnowszym spektaklu baletowym w choreografii Viktora Davydiuka, w którym plamy barwne z obrazów Van Gogha pulsują, przenikają się, wylewają na scenę, nabrzmiewają w abstrakcyjne wzory? 

        Spektakl Van Gogh z muzyką Gabriela Kaczmarka językiem muzyki, tańca i płynnych animacji wykorzystujących obrazy opowiada o tragicznym losie genialnego artysty, którego przeznaczeniem była samotność za życia i pośmiertne zwycięstwo. Całość złożona z dwunastu symbolicznych scen z prologiem prowadzi widza przez etapy duchowego rozwoju artysty aż po mrok śmierci. Każdy etap ilustrowany jest animacjami ożywionych obrazów lub najczęściej ich fragmentów, na tle których obserwujemy coraz bardziej zagubionego w świecie Van Gogha (w jego roli Mykoła Vorivodin, absolwent Kijowskiej Ukraińskiej Akademii Tańca). 

        Nieduży zespół tancerzy, w sumie osiem osób plus postać główna, w choreograficznych układach łączącym klasykę z tańcem nowoczesnym oddziałuje wizualnie, ale wywołuje też silne emocje. W połączeniu z muzyką, w tym solowymi partiami skrzypiec granymi na żywo na scenie (skrzypaczka Paulina Matusiak), porusza głębokie pokłady emocji. patrząc zaś na efekty animacji obrazów ma się wrażenie, z ok to patrzmy na świat oczami malarza, widzimy niebo i gwiazdy tak, jak one je widział, zanim namalował; widzimy eksplozję barw pejzaży w Arles i rozumiemy, skąd ta słynna żółć Van Gogha, która weszła do palety odcieni; widzimy rozkwitające  i przekwitające słoneczniki i wiemy, co go zainspirowało. I na koniec symboliczna scena na tle ożywionych ptaków z obrazu Pole pszenicy z krukami. Viktor Davydiuk przyznaje, że od tego obrazu zaczęło się zgłębianie przez niego życiorysu Van Gogha, stając się zaczątkiem inspiracji, która doprowadziła do powstania baletu. 

        W scenie końcowej po dramatycznej śmierci malarza dochodzi do  symbolicznego gestu nieśmiertelności dzieł Van Gogha. Tancerze wyjmują jakby z niego, z jego ciała chusteczki w różnych kolorach znanych z jego dzieł. Następnie wchodzą miedzy widownię i rozdają wybranym widzom. I do mnie taka chusteczka trafiła. Ma kolor niebieski. 

Van Gogh. Widowisko baletowe

22 lutego, Filharmonia Lubelska

choreografia Viktor Davydiuk

muzyka Gabriel Kaczmarek


Viktor Davydiuk opowiada jak tworzył swój balet

czwartek, 13 lutego 2025

Światowy Dzień Radia

     W 2011 roku UNESCO ustanowiło 13 lutego Światowym Dniem Radia w celu docenienia radia jako jednego z najstarszych i najważniejszych mediów. W erze cyfrowej ważne jest podkreślenie roli radia zwłaszcza tam, gdzie akurat media cyfrowe nie są odbierane czy to z przyczyn obiektywnych, czy też z powodu cyfrowego wykluczenia społeczności i poszczególnych osób. 

       Przekaz radiowy ma wiele odmian, niemal od początku istnienia docierał do słuchaczy dźwiękiem, głosem, muzyką, angażując w odbiorcach wyobraźnię słuchową. W latach trzydziestych XX wieku Zdzisław Marynowski "teatrem wyobraźni" nazwał radiowe słuchowisko. Jego specyficzną odmianą jest  słuchowisko poetyckie, z reguły wykorzystujące istniejące teksty poetyckie (chociaż byli autorzy piszący specjalnie dla radia poetyckie słuchowiska, jak np. Zbigniew Herbert). Jak piszą Joanna Bachura-Wojtasik i Eliza Matusiak, autorki szkicu Dźwiękowa sztuka elitarna: "podobnie jak poezja słuchowiska poetyckie są sztuką elitarną, sztuką osobistą i intymną rozwijającą w nas emocjonalną wyobraźnię. Scenariusz i realizacja słuchowiska poetyckiego przefiltrowane są przez pryzmat wrażliwości autora i reżysera, a następnie dopełnienie sensów i idei odbywa się dzięki odbiorcy. Teatr radia nie istnieje bez słuchacza, który zwłaszcza w przypadku radiowych teatrów poetyckich dodaje od siebie wiele emocji, subiektywnego postrzegania metaforycznych obrazów". 


Przedwojenne czasopismo radiowe, nr 1 z 1 kwietnia 1925 roku, dwutygodnik ukazywał się dwa razy w miesiącu we Lwowie, Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Grudziądzu


Orkiestra radiostacji warszawskiej z wybitnym dyrygentem Emilem Młynarskim na czele ( siedzi w pierwszym rzędzie w środku), zdjęcie z 1926 roku


Orkiestra stacji warszawskiej w studio nagrań Polskiego Radia, z przodu siedzi bez instrumentu dyrygent Emil Młynarski, zdjęcie ok. 1926 r.


Zdjęcie z nagrania w studiu Polskiego Radia, ok. 1927 r. 


Jednodniówka z okazji pięciolecia Rozgłośni Łódzkiej Polskiego Radia, 1935 r. 


Jednodniówka Rozgłośni Lwowskiej Polskiego Radia 1935 r. 


Niezbędnik każdego słuchacza: broszura z 1937 roku


Rocznicowa publikacja Radia Wileńskiego, 1938 r. 

A dziś?...