Wśród 250. kompozycji Jana Dismasa Zelenki jest 13 litanii, w tym Litaniae Omnium Sanctorum, czyli Litania do Wszystkich Świętych powstała ok. 1735 r. Świętujemy więc z muzyką Zelenki. To brzmi jak oratorium z podziałem na arie solowe i partie chóralne. I całkiem żywa, dynamiczna muzyka, chwilami ma się wrażenie, że wręcz taneczna. Bo w zasadzie czemu święci nie mieliby w tej całej gromadzie zacząć tańczyć?
Od bladego świtu słucham.
OdpowiedzUsuńPiękne.
Stokrotka
Taki dzień, że wypada i jest okazja posłuchać
UsuńMoże jak Święci zaczęli by tańczyć, to my bylibyśmy mniej nadęci...;o)
OdpowiedzUsuńA może i tańczą, kto to wie?...
OdpowiedzUsuńTupania nie słychać...;o)
UsuńMoże unoszą się w powietrzu... a poza tym czy rzęsiste deszcze lub opady śniegu to nie efekt drżenia niebiańskiej podłogi pod ich stopami w tańcu???...
UsuńTo jest zmywanie i odkurzanie...;o)
UsuńNoż nie bądź taka przyziemna ;-)
UsuńBardzo lubię Litanię do Wszystkich świętych. Ja tam myślę, że w Niebie impreza jest pełną parą. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWłaśnie, nie stawiajmy świętym ograniczeń ;-)
OdpowiedzUsuńCudowna ta litania Zelenki, w listopadzie sobie posłucham...
OdpowiedzUsuńWłaśnie, taka listopadowa muzyka :-)
OdpowiedzUsuń