W Zwierzyńcu na Roztoczu znajduje się uroczy kościółek na wodzie. Barokowa świątynia pod wezwaniem św. Jana Nepomucena została wzniesiona w połowie XVIII wieku z fundacji ordynata Tomasza Antoniego Zamoyskiego i jego żony Teresy z Michowskich na jednej z czterech wysp dużego stawu. Niegdyś podpływano do niego gondolą, później wybudowano most. Wewnątrz na uwagę zasługują polichromie Łukasza Smuglewicza. Kościół jest jednonawowy, lecz ma po bokach dwie kaplice: Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej. Obecnie jest to kościół filialny, choć starszy od obecnego kościoła parafialnego. Stanowi jedną z największych atrakcji miasta i Roztocza. Przedwojenne pocztówki świadczą, że już sto lat temu kościółek był turystyczna atrakcją.
Kościółek na wodzie w Zwierzyńcu - widok fasady z mostu, pocztówka sprzed 1945 roku
I pocztówka sprzed 1926 roku - widok kościółka z brzegu stawu
Poniższa pocztówka również przedwojenna przedstawia klasztor ss. Franciszkanek Misjonarek Maryi w Łabuniach pod Zamościem. Obiekt był pałacem wzniesionym przez Jana Jakuba Zamoyskiego w połowie XVIII wieku. Pałac był wielokrotnie remontowany i rozbudowywany, przechodził z rąk do rąk aż pod koniec wieku XIX kupił go Aleksander hrabia Szeptycki. I to właśnie Szeptyccy w 1922 roku przekazali pałac wraz z otaczającym go parkiem siostrom Franciszkankom. Ścianę frontową - jak widać na zdjęciu - zdobią wysokie kamienne dwubiegowe schody. Cały kompleks utrzymany jest w stylu rezydencji rokokowej w stylu francuskim. Także park z drugiej strony przypomina założenia regularnych parków francuskich z promieniście rozchodzącymi się alejami.
Pałac w Łabuniach - pocztówka przedwojenna
Park pałacowy w Łabuniach - pocztówka przedwojenna
A tu mamy Zamość z początku XX wieku. Widok na Ratusz i zadrzewiony Rynek.
Pocztówka z 1903 roku - Zamość
Tu jeszcze widok na Ratusz ze słynnymi schodami, na których zdjęcia robią sobie wszyscy turyści i młode pary.
Obecnie Rynek jest bezdrzewny, a jak było sto lat temu widać poniżej. Widok wzdłuż południowej pierzei Rynku Głównego otwiera się na dzwonnicę zamojskiej kolegiaty. Po prawej zaś widoczne drzewa parkowe zajmujące środek Rynku.
Pocztówka z lat 1910 -1912 - Zamość
Kamienice wokół Rynku należały do bogatych rodzin, szczególnie piękne były i są dzisiaj kamienice ormiańskie, niegdyś należące do ormiańskich kupców. Bogato zdobione, kolorowe, przyciągają wzrok misternymi zdobieniami. Ulica Ormiańska prowadzi do Rynku od strony wschodniej.
Kamienice ormiańskie w Zamościu - pocztówka z 1939 roku. Widocznymi podcieniami kamienic można obejść Rynek naokoło. Po drodze natrafić można na restauracje, sklepiki z pamiątkami, z rękodziełem i sztuka ludową, Muzeum Zamojskie, Galerię BWA i inne.
Wyjaśnienia:
1. Skany pocztówek z zasobów Polony - domena publiczna.
2. gdyby ktoś pytał, dlaczego te miejsca?
a) w kościółku na wodzie w Zwierzyńcu ślub brali moi rodzice
b) pałac w Łabuniach i park odwiedzałam często przez pierwszych siedem lat życia
c) w Ratuszu zamojskim przechowywany jest mój akt urodzenia, mieszkałam w Zamościu przez krótki czas i pamiętam smak zupy grzybowej mojej cioci
Dwóch pierwszych miejsc nie znam, ale schody Ratusza...To marzenie mojego dzieciństwa !! Ukochany Wujek miał na nich zdjęcie w mundurze, wyglądał pięknie...Widocznie założyłam, że na tych schodach się pięknieje, bo bardzo chciałam pojechać do Zamościa i stanąć na tych schodach...Udało się dziesięć lat później...Niestety schody były wtedy w remoncie i chyba utraciły swoją moc...;o)
OdpowiedzUsuńJuż po remoncie, więc możesz przyjechać drugi raz i zdjęcie odmładzające zrobić :-)) Przejść się ze dwa razy od lewa do prawa, to odmłodniejesz do osiemnastki ;-)
OdpowiedzUsuńI zaczynać wszystko od nowa ?? Nigdy w życiu !! ;o)
UsuńAle nie zmienia to faktu, że Zamość jest "po mojemu"...;o) Miasto z duszą...;o)
Ale o ile mądrzejsza!...
UsuńWzruszający tekst.... szczególnie to wyjaśnienie na końcu.
OdpowiedzUsuńPamiętam jak mi opowiadałaś o swoich związkach z Zamościem i Roztoczem.
A przede wszystkim nigdy nie zapomnę naszego spotkanie na rynku w Zamościu.
Przyjechałam na to spotkanie z Tobą z wycieczką z sanatorium w Horyncu-Zdroju. Pamiętam nasz spacer po Zamościu, także po targu wyrobów regionalnych i potem odpoczynku przy kawie ... chyba to była kawiarnia z rodzaju "Pożegnania z Afryką"
Stokrotka
Ach, tekst nie powstał z jakiegoś sentymentu, po prostu zastanowiło mnie, ile z dawnych pocztówek pozostało do dzisiaj, a ile się zmieniło. Na stronie Polony pocztówki są osobną kategorią zbiorów, fascynujące może być porównywanie wyglądu miejscowości, terenów, które się znało...
OdpowiedzUsuńRozumiem... ale ja jestem sentymentalna.
UsuńStokrotka
No i chodziło mi o to, co i jak można zwiedzać :-)
UsuńRatusz zamojski jest najpiękniejszym jaki znam.
OdpowiedzUsuńW wyjątkowym kościółku twoi rodzice mieli ślub, na wodzie...
Stare pocztówki mają ten sepiowy urok... Kiedy ja to wszystko zobaczę😉
No właśnie, trudno dotrzeć wszędzie, dobrze, że choć pocztówki są :-)
OdpowiedzUsuńRatusz w Zamościu był ozdobą komedii Piotra Wereśniaka "Wkręceni". Świetna komedia, a druga część jeszcze lepsza. Jeżeli nie widziałaś- polecam. Trudno mnie rozśmieszyć, nie ruszają mnie w ogóle współczesne kabarety, ale te komedię mają przedni humor i takież aktorstwo.
OdpowiedzUsuńA tego nie znam... kabaretów od dawna nie oglądam, nic śmiesznego..
UsuńI jeszcze jedno- drzewa w rynku, a dzisiaj wszędzie beton, co z tymi decydentami jest nie tak?
OdpowiedzUsuńOtóż to , specjalnie to zestawiłam, dzisiaj betonza króluje na potęgę
Usuń