poniedziałek, 22 grudnia 2014

Inny wymiar

       (Zapraszam do nowego wpisu na starym blogu - Przymierzalnia)



        Czego potrzeba, aby ze sfery profanum wejść w sferę sacrum? Wiedzą to wykonawcy koncertu, który odbył się 20 grudnia w Studiu im. Lutosławskiego. Z syntezy niezwykłego głosu solistki, muzyki fortepianowej i wiolonczelowej tęsknoty, starocerkiewnego śpiewu sakralnego oraz nastrojowych cerkiewnych fotografii przeniosłam się w rzadko osiągalną przestrzeń mistycznego doświadczenia. Koncert stał się niejako przypadkowym (czy rzeczywiście tylko przypadkowym?) wprowadzeniem w duchowy wymiar nadchodzących świąt. O niezwykłości odczuwania, jakie stało się udziałem wszystkich słuchaczy niech świadczy fakt, że nie było oklasków w środku, a po zakończeniu przez długą chwilę trwała wymowna cisza, której nikt nie śmiał zmącić.    
        Tutaj muszę przyznać się do totalnej klęski. Nie znalazłam nagrania ani adekwatnego występu głównej solistki - Uliany Horbaczewskiej - której głos od pierwszego dźwięku wgniótł nas w fotele, ani tego samego zestawienia muzyków, bo zdaje się, że skład został dobrany tylko na potrzeby tego jednego koncertu (!). 
        Na początek więc tylko namiastka: było podobnie, tylko więcej, szerzej, głębiej i bardziej mistycznie.
      




      Więcej, bo solistce Ulianie Horbaczewskiej towarzyszyli: Wołodymyr Bedzwin (wiolonczela, śpiew), Ostap Slywynski (śpiew), Ryszard Latecki (instrumenty perkusyjne, trąbka) i Włodzimierz Pawlik (laureat Grammy za płytę Night in Calisia w styczniu tego roku) na fortepianie. Na dużym ekranie zaś wyświetlane były fotografie Mariusza Wideryńskiego: zatopione w mroku nocy, w brzasku świtu, w świetle księżyca i świec polskie cerkiewki. 
         W trzech częściach koncertu  słuchaliśmy tradycyjnego ukraińskiego śpiewu sakralnego w irmologijnej i ludowej polifonicznej formie. Z połączenia bizantyjskich wpływów muzycznych z ludową pieśnią narodziła się w XVII wieku specyficzna duchowość cerkiewnego śpiewu. Muzycy wzbogacili ją o swoją wrażliwość, improwizacyjne odczytanie tradycji, przenosząc dodatkowo do melodii nastrój poetyckich fotografii. Partytury Fotograficzne - to nazwa projektu, w ramach którego od 2009 roku odbywają się kolejne koncerty (obliczyłam, że ten ostatni był dwunasty). 
         Uliana Horbaczewska z towarzyszeniem  Ostapa Slywynskiego i Wołodymyra Bedzwina oraz przepięknie komponującego na fortepianie z tradycyjną muzyką cerkiewną Włodzimierza Pawlika wykonała cykl pieśni  zapowiadających Boże Narodzenie (Jak runo na deszcz na łono Dziewicy zszedł Chrystus,  Zbliża się czas zbawienia naszego,  Narodzenie Twe,  Dziewica dziś Najistotniejszego rodzi) następnie pieśni pokutne (Nie odwróć oblicza Swego ode mnie, Z nami jest Bóg,  Zmiłuj się Panie, z centralnie wyeksponowanym Kyrie eleison), po radosne Alleluja o Zmartwychwstaniu i chwałę Panny Marii (Hej, po polu szerokim, Anioł woła,  Raduj się, łaski pełna,  Tobie się modlimy). Z adnotacji zamieszczonych w programie można się dowiedzieć, że pieśni pochodzą  z terenu Galicji, obwodu Kijowskiego czy Woskreseńskiego monasteru. Monaster - w nawiązaniu do fotografii, źródeł pieśni, charakteru muzyki stał się tytułem przedsięwzięcia. 
          Jako się rzekło, słowa nie oddadzą za wiele. Ulianę Horbaczewską wypadałoby usłyszeć i to w tym właśnie, a nie innym, repertuarze, aby dać się unieść śpiewowi gdzieś w stratosferę mistycznego doświadczenia, pozwolić się prowadzić blaskiem świecy przebijającej z okna cerkwi zanurzonej w mroku nocy. To było zupełnie nieoczekiwane odkrycie, ponieważ w zasadzie, nie znając wcześniej wokalistki, wybrałam się na koncert skuszona nazwiskiem Pawlika. Usłyszeć na  żywo jazzmana w zupełnie innej muzyce,  improwizującego do starocerkiewnych melodii, było samo w sobie wystarczająco niezwykłe. Tymczasem zakres wrażeń wykroczył znacznie dalej niż wszelkie wyobrażenia.Wyszłam z mocnym postanowieniem: jeśli ten koncert zostanie wydany na płycie - kupuję. 
         
          
     

16 komentarzy:

  1. wiesz, zazdroszczę. zazdroszczę, że potrafisz znaleźć, zorganizować napisać tak, że zazdroszczę. poza tym tak mi się zdaje, a uświadomiłam to sobie, czytając Twoją relację, że tyle mówi się ostatnio o Ukrainie, a my nic nie wiemy, to znaczy ja nie wiem, poza okazjonalnym zainteresowaniem, o kulturze współczesnej, od poezji do muzyki. Wyobrażam sobie jaka to była mistyka.
    Może coś z tego czytam w Księgach Jakubowych :))
    Pozdrawiam i życzę, po prostu życzę Ci wszystkiego:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś bardzo hojna :-)) Wszystko to może być za dużo ;-)

      Usuń

  2. Witaj, Notario
    Jeśli ten komentarz zapisze się, to uznam to za cud.
    Ja z życzeniami.
    Kochana, wszystkiego dobrego na Święta i Nowy Rok. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo!!! Udało się! Nie cud, tylko Twój upór ;-) Dziękuję i życzę wzajemnie radosnego świętowania w gronie najbliższych. Wspólnego kolędowania przez całą Noc!

      Usuń
  3. Widzę, że mam spore zaległości. Niestety, los nie jest dla mnie zbyt łaskawy. Widocznie tak musi być, ale może w następnym roku coś drgnie i będzie lepiej.
    Życzę Ci Notario przede wszystkim zdrowia i tej wspaniałej pogody ducha oraz wytrwałości w wyszukiwaniu wspaniałych tematów. Aromatka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aromatku, zaległości u mnie to nie problem. Ważne, żeby los był dla Ciebie bardziej łaskawy, czego Ci serdecznie życzę. Niech każdy dzień dodaje Ci sił!

      Usuń
  4. Notario
    wielu koncertów zapierających dech najpiękniejszych wzruszeń, radości z decyzji dotyczących wyborów, Najlepszych Najpiękniejszych, Najmilszych Świąt Bożego Narodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I życzę samych dobrych spotkań, inspirujących rozmów z ciekawymi ludźmi, pięknych kwiatów w ogrodzie :-)))

      Usuń
  5. Spokoju, radości i zdrowia:)) cz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wcześnie wstałaś ;-) Ja też już słucham Kantaty 91, któa prof. Perz pięknie opowiedział :-)

      Usuń
  6. Lubie takie zaskoczenia, nie tylko w muzyce zresztą. Powodzenia w szukaniu płyty, ale wiesz, to już nigdy nie będzie to samo...Najpierw pamięć doda wrażenia z koncertu na żywo, potem zostanie juz tylko zapis. Tak samo mam ze zdjęciami miejsc, które mnie zauroczyły. Z czasem zostaje tylko to, co na zdjęciu, czar ulatuje...
    Pogoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyty jeszcze nie ma, ale liczę, że ją wydadzą. Nie powinno być rozczarowania ;-)

      Usuń
  7. Tym razem wysłuchałam tylko, bo jak wiesz ostatnio mam trudności z rozumieniem słowa pisanego :-))

    A w Ławrze Poczajowskiej byłam kiedyś jak już wracałam z Krzemieńca od Słowackiego. Pięknie tam było i śpiewy też były.

    Jeszcze raz Spokojnych Świąt Notario!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie spokojnego świętowania :-)

      Usuń
  8. Przyznam, że względem głosu więcej lubię Divnę Ljubojevic, choć i tej Pani żem z prawdziwą przyjemnością posłuchał.:) Waszmość Pani zdrowia w te święta i by jak najwięcej chwil szczęśliwych:) A po Świętach jeszcze i pomyślności nieskąpo...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panią Ljubojevic słuchałam z nagrań tylko, pięknie. A ta tutaj pani jest zamiast Horbaczewskiej, której nagrań nie mam :-( Na żywo efekt był wstrząsający! Dziękuję wielce za życzenia, o zdrowie dbam, chociaż nadwerężone nieco wczorajszym obżarstwem ;-) Wszelką pomyślność przyjmę z otwartymi rękoma i sercem ;-)

      Usuń