środa, 19 kwietnia 2017

Znowu na Kresach

Kto się zapatrzył w tamte strony
Gdzie dotąd niebo nocą ciemną
Od łuny drży nieugaszonej,
Niech w noc tę głębiej idzie ze mną.
(.............)
Bo nie ma ziemi wybieranej,
Jest tylko ziemia przeznaczona,
Ze wszystkich bogactw - cztery ściany,
Z całego świata - tamta strona.

       Słowa Kazimierza Wierzyńskiego mogłyby stanowić motto kresowych książek Katarzyny Węglickiej. W przeciwieństwie jednak do poetyckiej wizji autorka Kresy wybrała jako swoją "stronę świata", której poświęca czas, zainteresowania, wędrówki i pisarskie realizacje. Pochodząca z Mławy, mieszkająca w Warszawie Katarzyna Węglicka kresową przygodę zaczęła w czasie studiów, kiedy jako stypendystka Uniwersytetu Warszawskiego wyjechała do Wilna. Jako doktorantka Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk właśnie ze sztuką Wielkiego Księstwa Litewskiego związała swoją działalność naukową. Pierwszą książkę (2004 r.) poświęciła Litwie. Do dzisiaj w jej dorobku naliczyłam co najmniej 10 tytułów, ja jednak trafiłam dopiero na jedną  z nich, zupełnie przypadkiem, na wyprzedaży. Polskie Kresy literackie. Ludzie, fascynacje, krajobrazy wydane w 2015 r. to zbiór portretów pisarzy, bardziej i mniej znanych, pochodzących lub w inny sposób związanych z kresowymi rubieżami dawnej Rzeczpospolitej, od oświeceniowych postaci Stanisława Trembeckiego czy Franciszka Karpińskiego, przez całą plejadę romantyków, po Iwaszkiewicza, Gałczyńskiego, Wańkowicza, Lema i najsłynniejszego kresowego przemytnika, Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy, Sergiusza Piaseckiego. Obok znanych nazwisk Mickiewicza, Orzeszkowej, Ujejskiego, Herberta, czytamy też ciekawostki o tych mniej znanych, zapomnianych, jak Stanisławie Balińskim, Władysławie Milczarku, Mieczysławie Romanowskim i innych. Autorka prowadzi czytelnika ścieżkami porosłymi chwastami niepamięci, po drogach, na których już nie ma żadnych drogowskazów, czasami tylko przygodne spotkania z mieszkańcami tych ziem okazują się ostatnimi wskazówkami ku przeszłości bezpowrotnie odchodzącej w zapomnienie. Smutne są opisy miejsc, w których stała jakaś cerkiew, jakiś dwór, jakaś fara, wieża czy zamek, a dziś żaden ślad nie pozostał. Autorka być może opisuje ostatnie literackie szlaki, po których jeszcze można przynajmniej myślą i wyobraźnią przemierzać dawne Kresy. 

       Narracja Katarzyny Węglickiej bogactwem szczegółów, ciekawostek, informacji biograficznych przypomina gawędę przewodnika oprowadzającego podczas zwiedzania okolic. Nie jest to dziwne, gdyż punktem wyjścia spotkań z konkretnymi nazwiskami w kolejnych rozdziałach jest nawiązanie do autentycznych wielokrotnych podróży autorki po tamtych terenach, miasteczkach, zaściankach i wzgórzach pamiętających dawne czasy. Autorka ponadto zajmuje się oprowadzaniem wycieczek, jej książka ma więc znamiona przewodnika literackimi szlakami Kresów, w wielu miejscach zawierając cytaty z utworów literackich, przywoływanych na zasadzie analogii lub kontrastu wobec obrazów współczesnych. Katarzyna Węglicka wielokrotnie wspomina, że wyruszając do określonego miejsca, zabierała ze sobą tę czy inną książkę, próbując na współczesnej mapie odnaleźć ślady opisane piórem pisarzy. I czasami dochodzi do niezwykłych spotkań z ludźmi, którzy jako ostatni świadkowie swoim istnieniem i słowami potwierdzają autentyczność "tamtej strony" świata minionego, "czasu przeszłego dokonanego". Do takich niezwykłych spotkań autorka zalicza między innymi  rozmowę z Hucułką Ołenką, która okazała się tą samą Ołenką, która w 1939 roku przeprowadzała Stanisława Vincenza z synem przez Czarnohorę do granicy polsko-węgierskiej. Innym razem w Drohobyczu znajduje starszego już pana, który był uczniem Brunona Schulza. Ostatni świadkowie, ostatnie ich opowieści. Miejsca pamiątkowe i miejsca pamięci. czasami ruiny, jak willa Skiz Gabrieli Zapolskiej na lwowskim Jałowcu. 
       Szczególną muzyką dla ucha kogoś zakochanego w Kresach są nazwy miejscowości: Jaszuny - miejsce niespełnionej miłości Juliusza Słowackiego do Ludwiki Śniadeckiej; Opitołoki - gdzie podczas chrztu wyrzekał się diabła Czesław Miłosz; Bubniszcze - "Owe Bubniska, Bubniszcze czy jak tam - są do dziś zagadką dla badaczy. Nikomu nie udało się dotąd ustalić, co to jest albo czym to było, skąd się wzięło, kiedy i komu do czego miało służyć" - jak pisała Beata Obertyńska; Beremiany - gdzie urodził się Kornel Ujejski; Drohobycz, Bohatyrowicze, Winnica, Kałużyce, Czahary ... aż po Okopy Świętej Trójcy. "Wspominam to teraz jak sen" - pisała Maria Rodziewiczówna. A Katarzyna Węglicka wtóruje wspomnieniom: "Na tej ziemi nie spotyka się już Polaków, bo ich tu nie ma. Nikt z miejscowych nie nawiązuje rozmowy, jak to często się zdarza na Kresach. Ale czeka tu czas przeszły dokonany, jak mawiał ksiądz Walerian Meysztowicz: ludzie, którzy odeszli, ale którzy pozostawili pamięć i ślad po sobie. Ktoś kiedyś powiedział: nie wszystek umrę."

17 komentarzy:

  1. Niesamowite, wzruszające...
    A jeśli chodzi o te nazwy miejscowości to rzeczywiście one są często samą muzyką ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce wiele jest fragmentów wywołujących wzruszenie...

      Usuń
  2. Piękne są te słowa Wierzyńskiego. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z wielu moich ulubionych wierszy.

      Usuń
  3. Odniosę się krótko do Twoich uwag odnośnie mojego przedwielkanocnego wpisu o sztuce pomimo tego, że używając metafory Leszka Kołakowsiego były one przez Ciebie siekierą rąbane. Otóż powtórzę jeszcze raz-bez określonego aparatu analityczno -teoretycznego kontakt czy to z malarstwem czy z muzyką będzie zawsze byciem obok a nie byciem w. Do luźnych skojarzeń każdy ma prawo tylko, że czy one są prawomocne czy tylko są zwykłymi uzurpacjami, zatrutymi owocami wypaczonej umysłowości.Twoje stwierdzenie o przyjemności obcowania ze sztuką i porównanie jej do przyjemności jaką czerpiesz z gry w szachy w zasadzie dyskedytuje Ciebie jako mojego adwersarza, gdyż po prostu nie wiesz o czym piszesz i w zasadzie może być to jedynie skomentowane słowami Horacego "coellum ipsum petimus stultitia". Bez znajomości i zrozumienia arystotelesowskiej koncepcji mimetyzmu w rozumieniu CELU sztuki,bez odpowiedniego przetrawienia tego co na temat sztuki napisał Kant w "Krytyce władzy sądzenia" i konsekwencji jakie z tego wyniosła Szkoła marburska, bez znajomości teorii krytycznej Szkoły frankfurckiej i prac Adorna oraz Horkheimera i w końcu bez zrozumienia koncepcji intelektualizmu estetycznego opracowanego przez Timothy Binkleya, Twoje wynurzenia o sztuce można uznać jedynie za dość sympatyczne ale kreowane przez bezrefleksyjny snobizm napędzany myślą naiwną.

    Ygghur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Kant, Szkoła frankfurcka, Horkheimer, Adorno... Ciężkie działa wytoczyłeś tylko po to, żeby stwierdzić moją miałkość jako Twojego "adwersarza" ;-) Bo Kołakowski, Arystoteles i Horacy pojawili się w Twojej wypowiedzi li tylko jako twórcy celnych ozdobnych metafor ;-) Wiesz, ja jednak wolę Levinasa, Ingardena i Umberto Eco na przykład... Mniejsza z tym, przerzucanie się nazwiskami uważam za głupie. Życzę Ci, abyś znalazł katedrę i słuchaczy na miarę swojej wiedzy i oczekiwań

      Usuń
    2. pozwolę sobie, jak zawsze nieproszona, na dwa zdania.1."Odniosę się krótko do Twoich uwag odnośnie",za dużo tu "noszenia".
      2."wpisu o sztuce pomimo tego, że używając metafory" ,poprawnie: pomimo to, mimo to.
      Nie jestem purystką, ale jeżeli wytacza się ciężkie działa, dobrze by były sprawne:))

      Usuń
    3. No wiesz, w ferworze polemicznym poprawność schodzi na drugi plan ;-)

      Usuń
  4. na wyprzedaży, powiadasz? Ciekawam, czy jeszcze zdążę:)) Wierzę Ci.Muszę to mieć na własność!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tę samą? Bo jak widać, Węglicka napisała tych książek kilka i ciekawe by było poczytać jeszcze inne :-D

      Usuń
    2. Jak mi się spodoba, będą inne:))
      Za 24,50. z dostawą do domu 35:))

      Usuń
  6. W moich uwagach nie chodziło o przerzucanie się nazwiskami.Skoro w ten sposób rozumiesz moje wpisy, to jednak w kwestii inteligencji kobiet Korwin Mikke miał rację.

    Ygghur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i trafił Ci się Notario "kulturalny".
      Współczuję.

      Usuń
    2. Ygghur, nie bardzo wiem, co powiedział, ale zapewne coś niepochlebnego. W każdym razie na podstawie jednostkowego zdarzenia, jednej przesłanki (mojej wypowiedzi i mojej osoby) dokonujesz generalizacji i wnioskujesz o populacji kobiet w ogóle. Nie jest to zgodne z regułami logicznego rozumowania, wiec wolę pozostać przy swoim babskim rozumku jednak ;-) Zastanawiające, czy czujesz się lepszy tylko wtedy, gdy obrażasz innych? W razie gdybyś nie zrozumiał, wyjaśniam: to pytanie retoryczne, nie odpowiadaj na nie ;-)

      Usuń
    3. Stokrotko, spoko, mam plany na wieczór :-) Patrz nowy wpis.

      Usuń