Tłusty Czwartek rozpala apetyt. I to na wielu polach, także artystycznych. Zwykła konsumpcja bywa ogromna, bowiem jak donosił "Express Lubelski i Wołyński" z lutego 1926 roku, Warszawiacy w tamtym tłustym czwartku zjedli półtora miliona pączków, co zostało starannie, aczkolwiek zaokrągleniu wyliczone. Jednym słowem, pączkowy czwartek istotnie wpływa na poprawę finansów handlu cukierniczego.
Tłusty Czwartek rozpala wyobraźnię, czego przykładem zabawna akwarela z pączkami w tanecznych karnawałowych popisach.
Józef Louis-Wawel: Pączki tańcujące, akwarela, 1843 r.
Tu dygresja. Józef Louis (1832 -1898) był przede wszystkim wybitnym prawnikiem, a zamiłowania badaczem historii, zwłaszcza Krakowa. Jego pasja historyczna i publikacje odkrywające dawne dzieje sprawiła, że nadano mu przydomek "Wawel". Pisał także książki popularne anonimowo lub pod pseudonimem. Nie znalazłam nigdzie informacji, jakoby zajmował się też malarstwem. Nie wiem, dlaczego rysunek został podpisany jako jego autorstwa, bo z datowania wynika, że namalowałby go mając zaledwie 11 lat! Sugeruje to, że chyba nastąpiła jakaś pomyłka. Trudno dociec, dlaczego nazwisko Louis-Wawel widnieje w zasobach cyfrowych Biblioteki Jagiellońskiej udostepniającej rysunek w domenie publicznej.
Wracając zaś do tematu pączkowego, przejdę do muzyki. Słodki wypiek doczekał się swojej pieśni. W Czwartym śpiewniku domowym Stanisława Moniuszki znajduje się pieśń Do pączka ze słowami Szymona Konopackiego. Poniżej pierwsza część utworu.
Stanisław Moniuszko, Czwarty śpiewnik domowy, Do pączka, 1855 r.
Szymon Ewaryst Konopacki (1790 - 1884) - poeta, pisarz, tłumacz, tłumaczył m.in. Byrona. Poza twórczością poetycką napisał też pamiętniki. Nie znałam wcześniej tego autora i zamierzam jego pamiętniki przeczytać. Mogą okazać się ciekawe. Liczę na wiele interesujących obserwacji z życia Polaków na Ukrainie w tamtym czasie. Konopacki bowiem urodził się na krainie, mieszkał też przez pewien czas na Podolu. A tymczasem wiersz Do pączka, w którym okazuje się, że nie chodzi o pączka lukrowanego, tylko pączka kwiatowego. Tak to jest z polszczyzną: jedno słowo ma wiele znaczeń.
Powoli, pączku, powoli
Rozwijaj swoje ponęty,
Obrazem jest twojej doli
Kwiat przy tobie rozwinięty.
Cóż on zyskał, że się spieszył,
Wydobyć listki z ukrycia?
Nadziej się nie nacieszył
I krótką chwilę ma życia.
I ja niegdyś tak nadobny,
Nieznany sobie i światu,
Byłem do pączka podobny,
Podobny byłem do kwiatu.
Cóż mi dzisiaj po tym świecie?
Cóż doświadczenie mi nada?
Ot, wzdycham przy tym kwiecie,
Z którego listek spada.
Niemniej, jakby tak pokusić się o głębszą analizę, można wiersz uznać za refleksję o przemijaniu towarzyszącą ostatnim dniom karnawału i rychłego początku Wielkiego Postu. Czyli jesteśmy nadal w atmosferze ostatków.
Czas na mnie, wyruszam na poszukiwanie pączków zanim zabraknie.



Już dwa zjadłam.... ale więcej nie dam rady... :-)
OdpowiedzUsuńCzyli dodałaś kolejne dwa do tegorocznych milionów w Warszawie...
OdpowiedzUsuńW Toronto i okolicach polskie sklepy są w tym dniu dosłownie wypełnione pączkami, a niektóre ustawiają nawet osobne stoiska, żeby ułatwić klientom zakupy. Gdy jeszcze miałem telewizor, lokalne stacje często wybierały się wtedy do polskich delikatesów (m.in. na wspomnianą przeze mnie niedawno ulicę Roncesvalles Avenue) i przygotowywały krótkie reportaże z kolejek oraz objadania się słodkościami. Polskie pączki są przepyszne i – moim zdaniem – w ogóle nie mogą się równać z tutejszymi „donuts” („doughnuts”).
OdpowiedzUsuńKiedyś w polskiej gazecie pojawiła się reklama, chyba z okazji Tłustego Czwartku, w której na pierwszym miejscu napisano „Polski Pączki”. Zapomniano jednak o ogonku przy „ą” i wyszło „Polskie Paczki”. A że w tym samym czasie różne firmy ogłaszały się hasłami w rodzaju „Paczki do Polski” na Wielkanoc, wyglądało to naprawdę komicznie.
Tylko raz w życiu, jeszcze w latach sześćdziesiątych, moja mama zrobiła w domu pączki, a ja dzielnie jej pomagałem — była to dla mnie ogromna frajda! Do dziś pamiętam, jak nakładałem nadzienie, formowałem kulki, wrzucałem je do gorącego tłuszczu, a gotowe posypywałem cukrem pudrem… i oczywiście z wielką przyjemnością zjadałem.