... karnawału. Król odjeżdża, żeby powrócić za rok.
Grafika z czasopisma "Wędrowiec" , nr 6, 11 lutego 1899 r.
Łostatki, zapusty, kuse dni ...
jakkolwiek zwać,
do zabawy rwie się brać,
w te upojne dni.
Słabo mi to wyszło, posłużę się kimś bardziej lotnym w wierszopisaniu. Na przykład Teodor Wierzbowski tak podsumował:
Mięsopusty, zapusty,
nie chcą państwo kapusty,
wolą sarny, jelenie
i żubrowe pieczenie.
Mięsopusty, zapusty,
nie chcą państwo kapusty,
pięknie za stołem zasiędą,
kuropatwy jeść będą.
A kuropatwy zjadłszy,
do taneczka postawszy,
po tańcu małmazyją
i tak sobie popiją.
O karnawałowych cudownych "uzdrowieniach" podczas wtorkowego zapustnego karnawału w Wenecji tak pisano ironicznie w "Rozmaitościach", dodatku do "Gazety Lwowskiej" z lutego 1822 roku:
Nawet żebracy maskują si we Wtorek zapustny; mażą sobie lice mąką, wieszają an siebie różnobarwne łachmany i wdziewają najeżone peruki. Tak ustrojeni skaczą, przewracaj kozły i niejeden kaleka lub garb utraca lub proste odzyskuje nogi.



Nawet żebracy maskują się we Wtorek zapustny (…) niejeden kaleka lub garbaty utraca garb lub odzyskuje proste nogi
OdpowiedzUsuńTak sobie myślę… może i ja powinienem dziś wziąć udział w zapustnym karnawale, by odzyskać lub poprawić zdrowie? Skoro takie cudowne uzdrowienia zdarzały się w Wenecji 204 lata temu, to może i teraz mogłyby się wydarzyć — choćby w Toronto. Tylko gdzie dziś szukać takiego karnawału?
Widzisz, jaka kusząca perspektywa, żeby się zainteresować, co się dzieje w wielkim mieście :-) Kto wie, jakie mogą być efekty!
OdpowiedzUsuń