wtorek, 8 września 2026

Wrześniowe święto Maryjne

        Narodzenie Najświętszej Maryi Panny obchodzone 8 września to jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich. Jego początki sięgają V wieku, kiedy Sobór efeski potwierdzając nierozdzielność ludzkiej i boskiej natury Jezusa Chrystusa uznał też prawomocność tytułu Theotokos - Matka Boża.  Rozstrzygnięcie to wzmocniło kult maryjny, w tym świąt obchodzonych na jej pamiątkę. Narodzenie NMP jako święto prawdopodobnie wywodzi się z Syrii, gdzie pojawiło się w VI wieku, a następnie przeniknęło do Konstantynopola i stamtąd na zachód Europy. Do oficjalnego kalendarza liturgicznego wprowadził je papież Sergiusz I w 688 roku. Data 8 września jest oczywiście umowna, bo nie wiadomo, kiedy Maryja się urodziła. 

       W Polsce święto nazywane jest też świętem Matki Bożej Siewnej. W niektórych parafiach, zwłaszcza gdy wypada w niedzielę, towarzyszą mu obchody święta plonów - dożynek. Dawniej tego dnia święcono ziarno na nowy jesienny zasiew, dzisiaj święci się wieńce dożynkowe, śpiewa dożynkowe pieśni. Poza tym, że dożynki obchodzone są w parafiach i dekanatach, organizowane są także gminne, powiatowe, wojewódzkie. Terminy są więc różne, od połowy sierpnia do połowy września, dlatego nie zawsze święto 8 września ma oprawę dożynkową. A jeśli ma, to uroczystość zostaje zdominowana prezentacją dożynkowych wieńców, śpiewami sławiącymi trud pracy na roli, dziękczynieniem za plony. 

      Niemniej także w pieśniach pojawia się postać Matki Bożej jako adresatki podziękowań za opiekę. Współczesne pieśni dożynkowe często pisane są przez amatorów do znanych melodii pieśni nie tylko kościelnych. Prezentacja wieńców wiąże się więc z poznaniem przez zebranych nowego repertuaru pieśniowego stworzonego specjalnie na tę okazję. Każda parafia czy gmina tworzy własne pieśni. Niestety, jest to twórczość ulotna, nikt jej nie zapisuje dla potomnych, nikt nie zbiera, nie opracowuje do trwałej publikacji. Czasami słowa błąkają się gdzieś po Internecie lub w formie pisanej przekazywanej z rąk do rąk. 

      Tylko utrwalone tradycją Maryjne chorały mają swoją niezmienną wymowę świąteczną. Choć coraz mniej ludzi potrafi je zaśpiewać. Narodzenie Najświętszej Maryi Panny tak samo znalazło odbicie w muzyce sakralnej, jak wiele innych wydarzeń biblijnych lub z życiorysu Świętej Rodziny. Do grona kompozytorów zainspirowanych postacią Maryi należał Luca Marenzio (1553 - 1599), włoski kompozytor i śpiewak, autor wspaniałych madrygałów, mszy, motetów. 

      W krótkim życiorysie Marenzio znalazł się także epizod polski. Gdzieś pod koniec 1595 roku lub na początku 1596 przybył bowiem do Polski, do Warszawy na dwór króla Zygmunta III Wazy obejmując stanowisko maestro di cappella. Prawdopodobnie przebywał tutaj do października 1596 roku lub jeszcze na początku 1597 roku komponując muzykę sakralną. Niestety, nie ma informacji, kiedy dokładnie Warszawę opuścił. W 1598 roku znajduje się już w Wenecji. 

      Wśród sakralnych kompozycji Marenzio znajduje się pieśń Nativitas gloriosae Virginis Mariae, której oczywiście nigdzie na YouTube nie ma, a jedyne jakieś japońskie nagranie bardziej wygląda na wygenerowane przez SI. Dlatego posłuchajmy kompozytora w najbardziej znanym tekście Maryjnym: Magnificat. 


Natomiast pieśń Nativitas gloriosae Virginis Mariae, do której komponowało wielu kompozytorów, posłuchajmy w niesamowitej kompozycji autora jeszcze wcześniej żyjącego.  Perotin ((ok. 1160 - ok. 1230) należał do słynnej paryskiej szkoły polifonii Notre Dame. 

Tekst jest krótki, a pieśń długa

Alleluja, nativitas
gloriosae Virginis Mariae.
Ex semine Abrahae
orta de tribu Juda,
clara ex stirpe David. (Alleluja)


14 komentarzy:

  1. Bardzo jestem związana z tym świętem Maryjnym za sprawą odpustu w sąsiedniej wsi. Jest tam ołtarz plenerowy na tle pięknych lip, z których jedna uschła, niestety. Wszystko co wiąże się z tym odpustem ma szczególny klimat, i piękno średniowiecznego kościółka, i to że od małego dziecka uczestniczyłam i mam różne miłe wspomnienia... i to święcenie ziarna właśnie, co tak wzrusza.
    Dzięki za historyczny rys Święta i muzykę 🌹🌿

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, i ja wczoraj byłam na odpuście z tej okazji. Podziwiałam wieńce dożynkowe i słuchałam śpiewów z okolicznych wsi. Ludzie potrafią cuda zrobić z kłosów, ziaren i kwiatów. Nie robiłam zdjęć, ale znajdę sobie w Internecie.

      Usuń
    2. Mieliśmy jedną cudotwórczynię koron żniwnych. Mieliśmy... Niewyobrażalnie piękne korony tworzyła. Mówi się że nie ma ludzi niezastąpionych... no nie wiem.
      PS Podjadłam sobie, teraz jeszcze lulu... Chyba też już śpisz 😉

      Usuń
    3. Śpię, jak widać ;-)
      Mam kuzynkę, która jeszcze potrafi piękne wieńce upleść, ale coraz rzadziej to robi. Nie ma czasu, pracuje, dzieci, buduje dom... Jeszcze kilka lat temu widziałam jej dzieło, ale jak mówiła, robiła to dniami i nocami. To była ta precyzyjna robota, bo w centrum korony była rozłożona Biblia ułożona z ziaren słonecznika i zbóż. I wzór jakby tekst na otworzonych stronach zasugerowany ziarnami ciemniejszymi. Każde ziarenko osobno musiała przyklejać. No i cala reszta równie precyzyjna, w wielu odcieniach kłosów, kwiatów.. Ma dziewczyna talent.

      Usuń
    4. To musiała być przepiękna z tak misternie zaprojektowaną biblią w środku ♥️
      PS Nocna zmiana czy jak...

      Usuń
    5. Nocna bezsenność raczej ;-)

      Usuń
  2. Pełen szacunek dla Twojej zdolności odkrywania świąt, o których istnieniu nie miałem pojęcia mimo, że uczęszczałem do szkoły podstawowej prowadzonej przez zakonnice.
    Luca Marenzio - wikipedia wspomina, że przybył do Polski na przełomie lat 1595/96 i przebywał conajmniej do października 1596 i.... że ten pobyt zniszczył mu zdrowie (???) ==> https://en.wikipedia.org/wiki/Luca_Marenzio#Poland
    Swoją drogą zastanawiam się czy w innych krajach okazje religijne pomieszały się tak bardzo z tradycjami ludowymi jak w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym odkrywaniem to niezupełnie tak, bo ja te święta znam od dzieciństwa, wychowałam się w tej tradycji. Wiadomo, że o Siewnej trudno usłyszeć w jakimś wielkim mieście.
      Widziałam tę stron o Marenzio, udało mi się też znaleźć bardziej dokładną analizę jego twórczości i biografii, ale tam też nie było podane, kiedy wyjechał z Polski, brak dokumentów na ten temat. Źródła pisane zawierają dopiero informację o jego pobycie w Wenecji w 1598 roku.

      Usuń
  3. Magnificat przepiękny!

    Natomiast Nativitas gloriosae Virginis Mariae przypomina trochę arabskie dźwięki—nigdy nie domyśliłbym się, iż to chrześcijańska muzyka.

    A na marginesie: w Warszawie moją parafią był kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, tzw. przesuwany, jako że w nocy z października na listopad 1962 r. przesunięto go o 21 metrów, bo wówczas znajdował się prawie w połowie powiększonej ulicy Leszno, później ul. Świerczewskiego, obecnie Al. „Solidarności” oraz znanej jako Trasa W-Z. Jednakże rzadko do niego chodziłem, bo bliżej siebie miałem innych kościół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, znam tę historię przesuwania kościoła z opowieści.
      "Nativitas gloriosae..." to typowy przykład renesansowej polifonii, jest nawet sporo utworów w tym rodzaju z tamtego okresu. Muzyka jak najbardziej chrześcijańska, wszystko po łacinie.

      Usuń
  4. To chyba nawet jedne z trzech narodzin (obok Jana Chrzciciela i oczywiście Jezusa Chrystusa) oficjalnie obchodzone przez Kościół. U nas w diecezji zazwyczaj dociera na Jasną Górę pielgrzymka z Jaworzna oraz jest diecezjalne spotkanie Apostolatu Margaretka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak, mamy trzy święta urodzinowe w każdym roku liturgicznym.

      Usuń
  5. Dzięki takim opowieściom historia muzyki przestaje być odległa i staje się częścią naszej wspólnej historii. Dziękuję za ten piękny, pełen wiedzy i muzyki wpis. 🌾🎶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba. Czasami muzycy wynajdą coś zapomnianego i robią nowe nagrania, wtedy faktycznie dawna muzyka odzyskuje blask i nowe życie. Pozdrawiam!

      Usuń