sobota, 2 maja 2026

Kocham.... Zelenkę!

      Maj - czas na majówki. Majówki przy kapliczkach gdzieś koło polnej drogi, na skraju wsi, lasu, łąki. Jest taka kapliczka nawet z ławeczkami pod obszernym zadaszeniem prawie przy ostatnich zabudowaniach we wsi. Pamiętam, pachniały bzy, gdy zgromadzeni mieszkańcy śpiewali Litanię loretańską. To było dawno, z upływem lat coraz mniej osób przychodziło, a dziś loretańskie majówki przeniosły się do kościoła. To już nie to, nie ta atmosfera. Śpiewom nie wtórują ptaki, wiatr nie rozwiewa włosów. Trochę żal, że zanika piękny zwyczaj modlitewnego hołdu na łonie natury. Najpiękniejsze pieśni ku czci Maryi mają w treści wezwania do przyrody: ".Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone.... chwalcie z nami Panią świata..." - jak to śpiewać w murach kościoła, a nie na łonie natury? 

     Mam kilka nagrań Litanii loretańskiej, melodię do niej komponowali także najwięksi kompozytorzy. Brakuje mi jednego - dawnego wykonania z pewnego kościoła, w którym ksiądz proboszcz - były chórzysta seminaryjny - śpiewając z wiernymi włączał się drugim głosem. Harmonia powstawała niezwykła. Nigdzie i nigdy już nie słyszałam takiego wykonania. I nie posłucham, bo ten ksiądz już nie żyje. 

     Wykonanie tradycyjne


Kompozycja Mozarta - pierwsza z czterech utworów litanijnych, jakie napisał


I w charakterystycznym dynamicznym przejmującym, wirtuozowskim  stylu kompozycja Jana Dismasa Zelenki, jedna z kilku jego wersji tej litanii 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz