wtorek, 6 stycznia 2026

Podążając za Gwiazdą

      Trzej Królowie, Magowie, Mędrcy... Na koniach, wielbłądach, słoniach i piechotą. No właśnie, czy ktoś widział, żeby wędrowali na słoniach? Najczęściej wędrują na wielbłądach, bo pochodzili z Persji. Cyrus Wielki, władca Persji w VI wieku p.n.e miał armię żołnierzy walczących na wielbłądach. Z drugiej strony, perska jazda konna przez wieki była niepokonaną armią. Jednak niektóre tradycje wskazują, że Kacper pochodził z Indii, więc słoń byłby bardziej naturalnym środkiem podróżniczym. Najlepiej, żeby każdy miał swojego wierzchowca. Tak właśnie przedstawił ich Stanisław Ostoja-Chrostowski na grafice z 1936 roku, którą znalazłam w dwóch wersjach. 


To jednak obraz niepełny, brakuje prawej strony z gwiazdą nad Betlejem


Tutaj w tonacji niebieskiej i z rozwinięciem prawej strony. W prawym rogu u góry zarys samolotu z logo LOT-u na ogonie. 

       Stanisław Ostoja-Chrostowski to jeden z najbardziej znanych przedwojennych rytowników. Był autorem kilkuset rycin i wielu exlibrisów (w jednej monografii znalazłam omówienie 600 jego dzieł). Jego prace znalazły się na znaczkach i pocztówkach, projektował okładki książek, tworzył ilustracje, z których najbardziej znane to seria ilustracji do dramatów Szekspira, za które otrzymał I nagrodę w Londynie. W charakterystyce jego dzieł pojawiają się takie określenia, jak precyzja, cienka kreska, kontrastowe zestawienia, realizm przedstawienia elementów natury, stylizowanie postaci i ekspresja ruchu. Często posługiwał się rylcem o kilku równoległych ostrzach, co dawało efekt wielowarstwowości figur. Dodałabym do tego jeszcze poczucie humoru, co widoczne jest właśnie w rysunku Trzech Króli. Nie dość, że jeden na słoniu, to dwaj pozostali (na koniu i wielbłądzie) z ekstatycznie wzniesionymi rękoma, a ten pierwszy z prawej strony ma sterczącą do przodu brodę jak tajemniczy Don Pedro z bajki o Baltazarze Gąbce. Tylko że inspiracja byłaby raczej odwrotna: rycina Chrostowskiego powstała dużo wcześniej.
         Korony postaci są przerysowane, wysokie i ostro zakończone, jakich na pewno nie nosili ani władcy, ani magowie ze Wschodu. Całość wyraźnie stylizowana na drewniane figurki, prosto z szopki. Ze wszystkich przeglądanych w tym roku ilustracji do święta Trzech Króli - a przejrzałam ich kilkaset dostępnych na Polonie i cyfrowych zasobach bibliotek regionalnych oraz muzealnych - ta zauroczyła mnie prostotą formy i delikatnym humorystycznym ujęciem. 
         Stanisław Ostoja-Chrostowski niewątpliwie należał do najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych rytowników. Niestety, jego działalność była dosyć krótka. Pojawiają się dwie daty urodzin: 1897 i 1900 rok, przy czym źródła Polony konsekwentnie podają 1900, natomiast Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa oraz publikacja pod tytułem Stanisław Ostoja-Chrostowski. Katalog wystawy wydana przez Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy podają datę 1897. Dzień miesiąca zawsze 14 grudnia, tylko co do roku są rozbieżności. Na nagrobku na Cmentarzu Powązkowskim jest data urodzenia 1900 rok, natomiast 1897 to rok urodzenia jego żony Anny. Data śmierci jest bezdyskusyjna na podstawie nekrologu: 9 listopada 1947 rok. 
         Ukończenie studiów w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie w 1934 roku sugeruje, że zawodowa działalność artystyczna Ostoi-Chrostowskiego trwała zaledwie kilkanaście lat. Nawet licząc od daty pierwszej pracy dyplomowej wykonanej w 1930 roku, twórczość ta była krótka. Mimo to odcisnął trwały ślad w historii polskiego rytownictwa, a jego prace do dzisiaj przykuwają uwagę i zachwycają. Skoro zaś jesteśmy przy tematyce bożonarodzeniowej, to jeszcze takie wynalazłam:

Boże Narodzenie, drzeworyt 1931 r.

Życzenia świąteczne, drzeworyt barwny, 1932r. 


Święty Józef i Maria w drodze do Betlejem, drzeworyt dwubarwny 1936

Ucieczka do Egiptu, 1929



Życzenia gwiazdkowe 1938 r.

sobota, 3 stycznia 2026

Siedmioro wspaniałych

        W sezonie 2025/2026 mamy chyba najsilniejszą ekipę śpiewaków w Metropolitan Opera w Nowym Jorku odkąd Polacy znajdują się w obsadzie tej renomowanej w świecie sceny operowej. A występują tam od samego początku, czyli od inauguracyjnego sezonu w 1883 roku, kiedy partię tytułową w Łucji z Lammermoor Donizettiego śpiewała Marcelina Sembrich-Kochańska (sopran). Wystąpiła na scenie MET ponad 400 razy, jej portret znajduje się do dzisiaj w holu opery. Na przełomie XIX/XX wieku karierę w Nowym Jorku robili bracia Jan (tenor) i Edward (bas) Reszke. Jeszcze w XIX wieku w Metropolitan Opera śpiewała Felicja Kaszowska-Krotowska (sopran), a na początku XX wieku rewelacyjnym basem na nowojorskiej scenie był Adam Didur. W latach 1968 - 1984 partie sopranowe wykonywała znana na całym świecie wielka polska śpiewaczka Teresa Żylis-Gara, a od 1975 roku przez kolejne 15 sezonów występował tam także Wiesław Ochman (tenor). Partię Królowej Nocy z Czarodziejskiego fletu Mozarta na scenie MET śpiewała Zdzisława Donat (sopran koloraturowy). Najmłodszym polskim debiutantem w Metropolitan Opera był Mariusz Kwiecień (baryton), który po raz pierwszy tam wystąpił w 1999 roku mając 27 lat. Podobnie pięć lat młodsza Aleksandra Kurzak, która wystąpiła po raz pierwszy w MET pięć lat później, czyli w 2004 roku. 

        Zapewne kogoś pominęłam, ale i tak historia polskich śpiewaków i ich sukcesów na tej najważniejszej scenie świata jest imponująca. W obecnym roku - poza Aleksandrą Kurzak -  już kolejny 19. sezon będzie występował Piotr Beczała (debiut w MET 2006), aktualnie jeden z najlepszych tenorów lirycznych na świecie. Bardzo mnie cieszy obecność Tomasza Koniecznego (bas-baryton), którego głos, nawet kiedy mówi, jest po prostu zniewalający (debiut w MET 2019). Baryton Artur Ruciński również kontynuuje nowojorską karierę od debiutu w 2016 roku. W 2023 roku na scenie MET pojawił się tenor Piotr Buszewski, a w bieżącym sezonie już we wrześniu 2025 r. zadebiutowali baryton Andrzej Filończyk i bas Adam Palka

        Jak co roku Metropolitan Opera prowadzi transmisje live w kinach całego świata. Transmitowane są tylko niektóre realizacje, więc nie zobaczymy wszystkich Polaków. Do tej pory, od września do grudnia, można było w nich obejrzeć i słuchać Tomasza Koniecznego 11 listopada w Arabelli Straussa, 13 grudnia zaś wystąpił Piotr Beczała w tytułowej partii opery Umbero Giordano Andrea Chenier. 10 stycznia będzie można usłyszeć i zobaczyć Artura Rucińskiego, który wystąpi w Purytanach Belliniego oraz ponownie Tomasza Koniecznego 21 marca w Tristanie i Izoldzie Wagnera. 

        Cóż dodać? Spośród wymienionych wyżej śpiewaków i śpiewaczek na żywo słyszałam Piotra Beczałę, Aleksandrę Kurzak, Artura Rucińskiego i Adama Palkę. Pozostałych z różnych transmisji i nagrań (jeśli chodzi o tych dawniejszych). Wciąż czekam na okazję posłuchania Tomasza Koniecznego, ale bez przerwy coś staje na przeszkodzie, muszę poczekać aż wróci do polski, bo do Metropolitan Opera raczej się nie wybiorę. 

Tomasz Konieczny o śpiewaniu partii Wotana - uwielbiam jego głos